Przywołany z niepamięci - Makuszyński

"Krawiec Niteczka" - reż. Jarosław Kilian - Teatr Lalka w Warszawie

Dobrze, że Jarosław Kilian przedstawieniem "Krawiec Niteczka" przywołuje z niepamięci Kornela Makuszyńskiego. Jeśli chodzi o twórczość dla dzieci, był to najlepszy polski pisarz. I bardzo popularny przed wojną. Aż dziw, że zapomniany.

Po wojnie nie tylko nie wydawano jego utworów, ale wręcz był szykanowany przez ówczesne władze z nadania stalinowskiego. Nie pasował do "elity" utrwalającej władzę ludową w naszej Ojczyźnie. Przeciwnie, identyfikował się z polskim ruchem narodowym. Toteż odesłano go w niebyt, bo - jak mawiano - mógł mieć zły wpływ na wychowanie młodzieży. A dzisiaj? Dlaczego w zapomnieniu? W utworach pisarza skierowanych do dzieci granica między dobrem i złem jest wyrazista. Nie ma tu relatywizacji wartości. A więc znowu nie pasuje.

Napisana ponad sto lat temu bajka Kornela Makuszyńskiego "O tym, jak krawiec Niteczka został królem" pochodzi ze zbioru "Bardzo dziwne bajki". Ten przeuroczy tekst Jarosław Kilian przełożył na warunki teatralne i przeniósł na scenę ku radości widowni nie tylko dziecięcej, ale także dorosłej. Bo to spektakl typowo familijny.

Oto w małym miasteczku Tajdarajda żył sobie krawiec Józef. Z gałganków uszył lalkę, która ma być alter ego pana Józefa. I nazwał tę postać Krawcem Niteczką. Bo też cieniutki był jak nitka do szycia, co nie przeszkodziło mu udać się w podróż pełną przygód, bo Niteczka był odważny i uczynny dla innych. Lecz gdy dotarł do Pacanowa, gdzie żyje królewna, okazało się, że jest tu szaro i smutno, bo po śmierci władcy nieustannie pada deszcz. Mieszkańcy tęsknią za słońcem, pragną, by choć na chwilę rozświetliło ich życie. Niteczka pomyślał: "Skoro wciąż pada deszcz, to znaczy, że w niebie jest dziura, którą trzeba załatać, a ja jestem przecież krawcem". Jak pomyślał, tak uczynił. Jego odwaga została nagrodzona, królewna oddała mu swoją rękę, a poddani kochali go i szanowali.

Przedstawienie grane równocześnie w planie żywym i lalkowym utrzymane jest w konwencji śpiewogry. Jarosław Kilian do bajki Makuszyńskiego dopisał teksty piosenek, które harmonijnie wplatają się w przestrzeń tematyczną spektaklu, wraz ze stroną muzyczną podnoszą dramaturgię i współtworzą rytm całości. W tym rzetelnie, świetnie wyreżyserowanym przedstawieniu ważna jest jego komunikatywność. Myślę, że nawet dla najmłodszej widowni wszystkie wątki układają się w pełni czytelną opowieść o losach dzielnego Krawca Niteczki. Wystarczy spojrzeć na widownię - dzieci żywiołowo reagują na sceny kolejnych przygód, jakich doświadcza Niteczka. Tym bardziej że Grzegorz Feluś jako tytułowy Krawiec Niteczka (aktor jest także narratorem całości) już od samego początku nawiązuje znakomitą relację z dziecięcą widownią, niejednokrotnie zwracając się wprost do dzieci, a te natychmiast mu odpowiadają.

Spektakl Jarosława Kiliana bawi i wzrusza. A jednocześnie jest w pewnym sensie moralitetem adresowanym do poziomu dziecięcego odbioru. Także od strony plastycznej przedstawienie niesie wiele uroczych scen, jak na przykład ta z wróbelkami siedzącymi rządkiem na drutach telefonicznych. Pamiętam z dawnych lat takie widoki, ale dziś raczej należy to wyjątków, wszak wróbelków w mieście prawie już nie ma.

Bardzo zabawnie, z dużym poczuciem humoru, a jednocześnie z wciąż aktualnym przesłaniem, że dobro zwycięża, pokazany jest wątek znalezienia się naszego bohatera i towarzyszącego mu stracha na wróble w piekle, gdzie diabły ich obsiadły i Belzebub gorącą zupą ze smoły natrętnie zachęcał gości do jedzenia. Niteczka oraz strach na wróble mieliby duże problemy z wyzwoleniem się od natręctwa diabłów, gdyby nie znana modlitwa Godzinkami o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, odśpiewana wspaniale, dobrze ustawionymi głosami aktorów, co spowodowało, że diabły uciekały, aż się kurzyło. Nie braknie tu także klimatów poetyckich, skłaniających do zadumy, na przykład interesująco pomyślana scena, kiedy w spowitym w deszczu Pacanowie aktorzy, rytmicznie uderzając palcami w dno misek, imitują dźwięk padających z nieba kropel. A nieco później słyszymy piękną poezję Staffa, jego słynny onomatopeiczny wiersz, pełen melancholii i smutku "Deszcz jesienny", którego fragmenty wypowiada królewna. Ale to już chyba specjalny prezent Jarosława Kiliana przeznaczony dla rodziców.

"Krawiec Niteczka" Kornela Makuszyńskiego, adapt., teksty piosenek, reż. i lalki: Jarosław Kilian, muz. Grzegorz Turnau, scenog. Magdalena Gajewska, Teatr Lalka, Warszawa.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
5 marca 2018
Portrety
Jarosław Kilian

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia