Pudełkowy kadr filmowy w teatrze

"Amator 2000" - reż. Norbert Rakowski - Teatr Śląski w Katowicach, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu - foto: Przemysław Jendroska - mater. prasowe

Materia nieprosta – wystawić filmową historię w teatralnej przestrzeni, tym bardziej, kiedy cały świat jest przeciwko twórcom. Sytuacja niezwykle trudna, gdyż premiera spektaklu z powodu warunków pandemicznych przekładana była, aż dziewięć razy. Aktorzy i reżyser kilkakrotnie wracali do materiału, który chcieli zrealizować. Czy nie doprowadziło to do zmęczenia daną materią?

Wycięty kadr z filmu – tak można opisać scenografię spektaklu Amator 2020. Na scenie ustawiony jest ogromny czworościan wyglądający jak pudełko. W tych czterech ścianach toczy się życiowa akcja Filipa Mosza w 2020 roku. Autorka scenografii Maria Jankowska zagospodarowała przestrzeń teatralną z myślą o filmowej materii.

Tak jak widzowie kinowi oglądają życie Filipa Mosza przez ekran, tak my widzowie teatralni obserwujemy bohatera przez okna kartonowych ścian. Scenografia sugerująca ograniczenie przestrzenne odsyła do wrażenia, że reżyser Norbert Rakowski zatrzymuje akcje filmu na konkretnym epizodzie i poddaje go pod rozważania. Reżyser zwraca uwagę na to, że dzisiejsze czasy przesycone są sztucznością, którą generują media społecznościowe.

Dzieło Filipa Mosza z XXI wieku zostaje udostępnione w Internecie, a o jego zdolności do robienia filmów decyduje ilość wyświetleń. W spektaklu zostaje powtórzona filmowa historia, czyli główny bohater grany przez Dariusza Chojnackiego zmaga się z systemem, chcąc pokazywać prawdziwe fakty. To, że w dzisiejszych mediach nie ujrzymy obiektywnej prawdy, to dla aktywnego obserwatora życia społecznego nic odkrywczego. Walka o prawdę we współczesnym świecie wydaje się tak oczywistym aspektem, że trudno jeszcze coś nowego na ten temat powiedzieć, dlatego świetnie, że reżyser zaproponował też nowe konteksty, dla sfilmowanej historii.

W przedstawieniu uwidoczniona zostaje relacja syn-ojciec. Młody Filip Mosz nie potrafi odnaleźć siebie. Bohater cały czas walczy z niejasnymi wspomnieniami o swoim ojcu. Ojcu, który zostawił syna, ale obdarował go artystyczną wrażliwością. Ojcu, którego dokonania nie są jasne, a Filip, żyjąc w innym świecie, nie jest w stanie dociec, czy czyny jego taty były słuszne. Cały ojcowski ciężar, który towarzyszy bohaterowi w spektaklu doskwiera mu w jego własnym życiu, ale też determinuje jego chęć do dotarcia do prawdy i ujawnienia jej. Wątek interesujący i świeży, ale jedynie zaznaczony w historii scenicznej. Rozważania te nie miały wystarczająco przestrzeni na zaistnienie w przedstawieniu, gdyż musiały ustąpić miejsca innym aspektom, które również zostały okrojone. Krótki spektakl nie pozwolił na wybrzmienie wszystkich pomysłów, co daje poczucie prześlizgnięcia się po filmowej fabule i jedynie zaznacza nowe możliwości fabularne.

Kolejnym odstępstwem od filmowej historii, które pokazuje, że Amator był jedynie inspiracją do opowiedzenia więcej, jest obecność postaci - reżysera. Aktor Artur Paczesny pojawia się na scenie ubrany na czarno w oryginalnych okularkach. Zgodnie ze słowami, jakie padają w spektaklu, bohater jak na prawdziwego artystę przystało, nie ma czasu. Jednak Filip Mosz nie daje za wygraną i zadaje pytania sławnemu reżyserowi. Postać reżysera wygłasza znane powszechnie i ładnie brzmiące porady jak znaleźć w sobie pasję i robić dobre filmy. Artur Paczesny z łatwością wciela się w zabieganego reżysera, który nie daje młodemu adeptowi konkretnej wskazówki, sugeruje, że kiedy Filip będzie gotowy, to się po prostu wydarzy.

Dariusz Chojnacki gra postać zagubioną, a nawet wykluczoną. Jest człowiekiem, który chroniąc filmowej prawdy, nigdzie się nie odnajduje – przełożeni nie są zadowoleni z jego pracy, a w domu nie rozumie go nawet żona. Rafał Kronenberg idealnie został dopasowany aparycją do odegrania stanowczego kierownika – przełożonego Amatora. Jednak żadna z postaci nie wyróżnia się szczególną charyzmą, dlatego aktorzy nie mają dużego pola do aktorskiego popisu. Wszystkie role zostają odegrane na jednym poziomie – na jednej emocji. Właśnie to jest główny problem tego spektaklu - pod każdym względem jest to prosta linia emocjonalna bez żadnych wzruszeń, poruszeń, smutków i ekscytacji.

Przedstawienie w reżyserii Norberta Rakowskiego ze śląsko-opolskim zespołem charakteryzuje wiele scenicznych wątków i nowe drogi interpretacji filmowej fabuły. Dlatego, jeżeli ktoś chce się dowiedzieć o Amatorze więcej, zdecydowanie powinien wybrać się na ten spektakl, jeżeli jednak ktoś liczy na teatralną wersję filmu, to może nie znaleźć na scenie nic dla siebie. Należy jednak docenić wytrwałości i zaangażowanie artystów.

Pomimo przeciwności losu cały zespół teatralny pielęgnował w sobie resztki energii i nie poddał się. Aktorzy kilkakrotnie wracali do swoich postaci, a reżyser do swojego zamysłu. Realizacją tego spektaklu pokazują, że w każdych warunkach będą starać się robić jak najbardziej zaangażowany teatr, teatr dla nas – teatralnych widzów.

Maria Sławińska
Dziennik Teatralny Katowice
7 października 2021
Portrety
Norbert Rakowski

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...