Recenzent ma nadzieję

"Szpak Fryderyk" - reż. Łukasz Gajdzis - Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieznie

Spektakl dla dzieci bez głównej postaci na scenie? O tak, to możliwe. Bohater przywoływany w trakcie snucia historii, obecny jest w symbolach. Tylko czy szpak Fryderyk nie zginął pod natłokiem środków inscenizacyjnych?

Akcja sceniczna ,,Szpaka Fryderyka” w reżyserii Łukasza Gajdzisa rozgrywa się na dwupiętrowej, obrotowej platformie, na scenie i częściowo na widowni. Na rozwieszonym nad głowami publiczności ekranie wyświetlano się projekcje, które zapewne stanowić miały dodatkowy bodziec dla młodego widza. Jednak był to środek niepotrzebny, bowiem po co wyświetlać wizerunek Leonarda da Vinci, kiedy wspomnienie o nim pojawia się w tekście?

Przeładowanie przedmiotami obrotowej platformy powodowało, że wiele z rekwizytów pozostawało nieogranych. Interesującym rozwiązaniem wydawało się zastosowanie teatru cieni oraz zabawy aktorów w dubbing. Część historii o Fryderyku prezentowana w ten sposób skupiła na sobie uwagę dzieci. Czy opowiedziana tak w całości nie uwydatniłaby lepiej problematyki przedstawionej w widowisku?

Gnieźnieński ,,Szpak Fryderyk” to spektakl nastawiony na interakcje z publicznością, odbiorca też ma w nim swoją rolę. Moment, gdy czarna kropla przelewa się niesiona przez publiczność na scenę był bardzo emocjonujący dla młodych widzów, którzy podawali ją sobie z rąk do rąk, animując ją przez chwilę. Dawało to efekt jakby kropla poruszała się samodzielnie. Szkoda, że później nie wydarzyło się z nią nic znaczącego dla przebiegu akcji. Szkatułkowy sposób snucia opowieści o szpaku wydaje się atrakcyjny dla dziecka, mikrohistorie przechodzą jedna w drugą, pokazując możliwości funkcjonalnej scenografii, która raz może być statkiem, raz mieszkaniem, a za chwilę wielkim ptakiem – maszyną. Gra dwojga głównych opowiadaczy przygód Fryderyka – Kowalskiego (Wojciech Siedlecki) i Nowakowej (Martyna Rozwadowska) obfitowała w humor czytelny zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Zbyt często jednak używanym środkiem był krzyk. Piosenki wykonywane przez aktorów niestety uwydatniły ich brak zdolności wokalnych. Natomiast niewątpliwym atutem tej realizacji była muzyka wykonywana na żywo. Trzy Szczury (Kacper Chabrowski, Tomasz Leszczyński i Mateusz Szwankowski) grały na klarnecie, akordeonie i kontrabasie. 

,,Szpak Fryderyk” porusza problem stereotypów, akceptacji, współpracy między ludźmi. Można jednak odnieść wrażenie, że ten jakże ważny przekaz ginie gdzieś pomiędzy nadmiarem bodźców skierowanych do widza. Czy spektakl tak interaktywny, bogaty w środki, budzący zainteresowanie młodych widzów pozostanie dla nich tylko wydarzeniem, dobrą zabawą? Recenzent ma nadzieję, że nie.

Agata Łukaszewicz
Dziennik Teatralny Poznań
5 maja 2014

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia