Recital palce lizać

"Kobieta do zjedzenia - recital Magdaleny Smalary" - Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy

Choć Magdalena Smalara ma na swoim koncie wiele ról, to tylko w jednej - Tadka Niejadka - czuje się nieswojo... Magdalena Smalara, aktorka scen warszawskich, przyjechała do Poznania z autorskim recitalem. Jej "Kobieta do zjedzenia" to kilka wypróbowanych, popisowych dań, ale też nieco kuchni eksperymentalnej.

Na dobry początek tej scenicznej uczty aktorka zaśpiewała "Dyzia Marzyciela" Juliana Tuwima, za którego warstwę dźwiękową odpowiada Urszula Borkowska. Wprowadziła widzów w świat dzieciństwa i wspomnień: najlepszych kucharzy, jakimi okazują się najczęściej nasze babcie, ale też smaków i zapachów - wcale nie żadnych wykwintnych dań, tylko ziemniaków w towarzystwie fasolki szparagowej i jajka sadzonego.

Każdą wykonaną przez artystkę piosenkę poprzedzał krótki wstęp: wspomnienie właśnie albo refleksja. Raz lukrowana, innym razem gorzka. Bo Smalara nie opowiadała wyłącznie zabawnych historii. Ale wspominała też, że są takie miejsca, gdzie ludzie głodują. Podejmowała temat bulimii oraz anoreksji, którą próbowała się kiedyś "zarazić", żeby schudnąć.

W "menu" recitalu znalazły się piosenki m.in. Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego, Jeremiego Przybory. Aktorka zaprosiła publiczność na "Truskawki w Milanówku", ale też znalazło się coś dla amatorów śledzia i szarlotki. Pokazała też jak temat jedzenia "gryźli" literaci na przestrzeni wieków. Wspomniała Marcela Prousta, którego "zdania ciągną się jak ser na pizzy" i jego magdalenki, ale też bigos, o którym rozpisywał się Adam Mickiewicz. Na deser z kolei poczęstowała widzów "Rodzynkami i migdałami", ale były też orzechy, na których łupaniu chciał się dorobić Zbyszko, ukochany Jagienki.

Kończąc wieczór nie mogła nie przestrzec publiczności przed konsekwencjami obżarstwa. Opowiedziała więc o trudnej walce ze zbędnymi kilogramami, katowaniu się na siłowni, dietach i próbach ściągnięcia przez internet tasiemca. Na finał wykonała m.in. "Tango zbyt dużej tuszy" oraz starą i sprawdzoną "Dietę" Mariana Hemara, w której jasno napisano...

"To proszę pani, kwestia silnej woli.

Bez cukru tylko trzeba i bez soli. Jak sałata nie solona

I herbata nie słodzona,

To jest grunt.

Zaraz traci pani funt."

Monika Nawrocka-Leśnik
kultura.poznan.pl
21 listopada 2015

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia