Reportaż o przemocy domowej

„SUSS!" – reż. Charlotte Böving – grupa teatralna RaTaTam, Islandia

25 listopada obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet. Nic nie przypomniałoby lepiej o tym dniu niż spektakl islandzkiej grupy RaTaTam „SUSS!" będący częścią projektu Shaking The Walls. Sztuka była także ostatnią transmisją w ramach 24. Festiwalu Szekspirowskiego zakończonego rozmową z twórcami, a także przedstawicielami organizacji przeciwdziałającym przemocy.

Prawdziwe życie, prawdziwi ludzie
„SUSS!" nie jest spektaklem, który przedstawia konkretną historię – nie znajdziemy tu bohaterów o konkretnych imionach czy relacjach. „SUSS!" jest zbiorem krótkich, lecz porażających historii z życia wziętych, zainspirowanym 200-godzinnymi nagraniami rozmów z ofiarami przemocy domowej. Choć uwaga w dniu 25 listopada skierowana jest na przemoc wobec kobiet, w spektaklu znajdujemy także opowieści dotyczące krzywdy mężczyzn i dzieci – czasami wychodzące po wielu latach milczenia lub nieuświadomione zadry psychiczne.

Na scenie pojawia się kilka kobiet i mężczyzna. Wszyscy ubrani w jasne, dopasowane stroje. W pierwszej scenie mówią co by zrobili, gdyby byli aniołami. Brzmi to jak wstęp do tragicznych historii – nie pozwoliłbym/pozwoliłabym, aby drugą osobę spotkało to, co mnie.

Prosty przekaz
Po chwili aktorzy na naszych oczach malują twarze białą farbą i kreślą na nich czerwone wzory jako symbol przemocy. Zarówno bycia ofiarą, jak i agresorem. Ten prosty zabieg umożliwia widzowi pełne ujrzenie akurat granej postaci – gwałconej przez ojca córki, maltretowanego syna czy stale wyśmiewanej przez matkę dziewczynki. Aktorzy bez zbędnych ozdobników przekazują widzom historie tak szokujące, że trudno uwierzyć, iż mogły wydarzyć się naprawdę. Ich potwierdzeniem są oryginalne zapisy rozmów i głosy anonimowych ofiar.

Druga strona medalu
Islandzcy aktorzy fantastycznie posługują się językiem angielskim, dzięki czemu mogą ich zrozumieć widzowie z całego świata. Grane przez nich emocje są żywe i prawdziwe do tego stopnia, że gdy wcielają się w agresorów można poczuć niesmak. Ten niesmak udziela się nawet jedynemu aktorowi płci męskiej, który celowo jakby przerywa grę, mówiąc, że ma dość scen, w których gra obscenicznego egoistę bawiącego się kobietami. Zamiast tego opowiada w pierwszej osobie historię mężczyzny, który doznał przemocy (głównie psychicznej) ze strony partnerki. Jest to jedna z końcowych scen spektaklu, pozostawiająca pod rozwagą widzów mocny akcent i poważny problem – przemoc dotyka także mężczyzn. Co więcej, wydają się być oni w dużo gorszej sytuacji, wszak kto uwierzy silnemu, zdrowemu mężczyźnie, że pobiła go teoretycznie słabsza kobieta?

To dotyczy nas wszystkich
„SUSS!" jest spektaklem, którego potrzebujemy, niezależnie od płci, miejsca zamieszkania czy statusu społecznego. Poruszany w nim niezwykle trudny temat wydawałby się czynnikiem odrzucającym, tymczasem sztuka nie pozostawia u widzów traumy, a głównie rozległe rozważania o problemie, który może dotyczyć nawet najbliższych nam osób. Nigdy nie wiemy co dzieje się za zamkniętymi drzwiami cudzego domu.

Paulina Cirocka
Dziennik Teatralny Trójmiasto
3 grudnia 2020

Książka tygodnia

Wiersze prawie wszystkie. Tom I
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Agnieszka Osiecka

Trailer tygodnia