Reżyser kadzi widzowi

"Matka Joanna od Aniołów" - reż. P.Tomaszuk - Teatr im. H. Modrzejewskiej w Legnicy

"Matka Joanna od Aniołów", najnowsza premiera na legnickiej scenie dotyka sfery, którą nowoczesne społeczeństwo wyparło ze świadomości, zakwalifikowało jako zabobon i w Hollywood przerabia na papkę niskobudżetowych horrorów.

Sięgając po tekst opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, reżyser Piotr Tomaszuk proponuje, by mimo wszystko na serio zastanowić się nad naturą czegoś, co wierzący od wieków nazywali złym duchem. Zło, upersonifikowane czy nie, istnieje naprawdę. Nic nas, zarozumiałych sceptyków, przed diabłem nie chroni.

Oto egzorcysta, ksiądz Suryn - żarliwie oddany Bogu jezuita - przyjeżdża do położonego gdzieś na rubieżach Rzeczypospolitej klasztoru, by ratować opętane przez diabła mniszki. W pierwszych scenach jest niezłomny, prawie święty, wręcz nieludzki w dyscyplinie narzuconej własnemu ciału i braku pobłażania dla słabości innych. Jednak modlitwa i asceza nawet takiego herosa nie impregnują na podszepty złego ducha. W finale z miłości do matki Joanny ksiądz Suryn dopuszcza się zbrodni, gubiąc własną duszę.

Tekst Iwaszkiewicza opowiada historię upadku egzorcysty w sposób bardzo zmysłowy. Tomaszuk z powodzeniem przełożył to na język teatru. Podczas przedstawienia hipnotyzuje widzów chorałem gregoriańskim, przejmującym śpiewem kantora, echem dzwonków, klekotem kołatek, wężowym sykiem demonów, brzękiem pokutniczego łańcucha i stukotem drewnianych chodaków księdza Suryna. Kadzi widzowi. Dosłownie: publiczność wciąga w nozdrza żywiczny dym z kadzielnic, który w miarę trwania egzorcyzmów wypełnia cały teatr. Od dobiegającej z ciemności upiornej muzyki świńskich organów mogą się włosy zjeżyć na głowie. Rewelacyjnie sprawdza się scenografia, zaprojektowana przez Ewę Kochańską i samego Tomaszuka: rozpięte na rusztowaniu z rur poszarpane skrawki materiału, po odpowiednim podświetleniu zamieniają się a to w kościelne witraże, a to w tłuste od brudu okna karczmy "pani Józiowej". W tym anturażu sceny zbiorowe, łącznie z onirycznym finałem, wypadają bardzo sugestywnie. Pięknie.

Ale jest, niestety, w legnickim spektaklu jakiś dramaturgiczny skrót lub błąd, przez który trudno uwierzyć w miłość księdza Suryna do matki Joanny od Aniołów. Owszem, Rafał Cieluch perfekcyjnie odtwarza kolejne stadia emocji, jakie targają egzorcystą: najpierw jest to buta, potem zwątpienie, strach, rozpacz i troska. Ale miłość? Widzowi przychodzi uwierzyć w nią na słowo. I to dopiero wtedy, gdy Suryn idzie zarąbać siekierą dzieci księdza Garnca, aby zatrzymać przy sobie demony ściągnięte z zakonnicy.

Katarzyna Dworak, tytułowa matka Joanna od Aniołów, gra przejmująco. Jest przestraszoną dziewczyną, zaskoczoną, że akurat na nią, skromną mniszkę, spadło aż dziewięć potężnych demonów. I bezradną kukłą z ludzkiego ciała rzucaną wściekle po kaplicy. I groźnym demonem, przed którym nawet nieustraszony Suryn od pierwszego zetknięcia czuje respekt. Jest bezwolnym obiektem egzorcyzmów. I kobietą pod habitem. I grzesznicą, która boi się, że kiedy nie pozostanie w niej już żaden szatan, będzie znów nieciekawą mniszką skazaną na nudę klasztornej egzystencji. W każdym z tych wcieleń Katarzyna Dworak wypada równie wiarygodnie.

Pełnokrwiste kreacje stworzyli Paweł Wolak, grający rubasznego szlachcica-pijanicę Wincentego Wołodkowicza, oraz Zuza Motorniuk, czyli frywolna siostrzyczka Małgorzata Akruczy, furtianka, która mimo zakonnego stroju lubi śpiewy, wódkę, tańce, plotki i zaloty. Jako jedyna w klasztorze pozostała nieopętana. Cóż, złe duchy wolą chyba ambitniejsze wyzwania.

Wyzwanie, którego podjął się zespół Teatru Modrzejewskiej, też było bardzo ambitne. Legnicki spektakl będzie pewnie porównywany z arcydziełem Jerzego Kawalerowicza - filmem "Matka Joanna od Aniołów", w którym księdza Suryna zagrał Mieczysław Voit, a opętaną mniszkę Lucyna Winnicka. Ekranizacja wywołała dyplomatyczne trzęsienie ziemi - podczas festiwalu w Cannes w 1962 roku Watykan domagał się wycofania filmu Kawalerowicza z konkursu. Legnicki spektakl wzbudza emocje, ale na powtórkę sytuacji sprzed 51 lat nie ma co liczyć. Papieżom sen z powiek spędzają już zupełnie inne duchy.

Piotr Kanikowski
www.24legnica.pl
20 marca 2013
Portrety
Piotr Tomaszuk

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia