"Rigoletto" ma erotyzmu tyle, ile potrzeba

Rozmowa z Natalią Babińską

- Mam wrażenie, że reżyserzy nie chcą sięgać po ten temat, bo jest on dość niewdzięczny, szczególnie dla mężczyzn. Oni muszą zrobić striptiz duszy i siebie samego ocenić, bo "Rigoletto" jest bardzo oceniające. Prowokuje do osądzania, a mnie takie kwestie bardzo poruszają - mówi NATALIA BABIŃSKA, reżyserka, współpracująca m.in. z bydgoską Operą Nova.

Podobno ten spektakl chodził Pani po głowie od dawna...

- Marzyło mi się "Rigoletto" jako tytuł, nie miałam gotowego pomysłu. Myślę, że dzieło musi do nas przyjść w odpowiednim momencie. Ja nie mam nic przeciwko robieniu hitów, jeśli są to takie tytuły, jak ten. Mam wrażenie, że reżyserzy nie chcą sięgać po ten temat, bo jest on dość niewdzięczny, szczególnie dla mężczyzn. Oni muszą zrobić striptiz duszy i siebie samego ocenić, bo "Rigoletto" jest bardzo oceniające. Prowokuje do osądzania, a mnie takie kwestie bardzo poruszają. Bardzo mnie interesowały kwestie dobra - zła, wyborów moralnych, jak powinniśmy postępować, czy świat powinien być lepszy, czy gorszy. "Rigoletto" jest dość okrutne i pokazuje, gdzie jest nasze miejsce.

Pamiętam po konferencji prasowej, jak mówiono o wielkiej dawce erotyzmu w Pani inscenizacji. Jednak po zobaczeniu spektaklu uważam, że nie ma tu żadnego epatowania erotyzmem, jest go tyle, ile potrzeba.

- Bardzo się cieszę, że to pani mówi. O "Rigoletcie" nie można mówić bez erotyzmu. Owszem, widziałam jakieś realizacje, w których erotyzm pozostaje w sferze słowa, bo realizatorzy myślą, że ten tytuł i tak się obroni. Ponieważ erotyzm jest i w muzyce, i w libretcie, to uważam, że nie mogliśmy uniknąć tego wątku, ale jesteśmy tak daleko posunięci w metaforze, że żadnego zgorszenia nie siejemy.

Jak zwykle z Panią pracują młodzi realizatorzy.

- Martyna Kander ma zaledwie 26 lat i jest świetnym, zdolnym kostiumografem, mającym na swoim koncie już wiele sukcesów. Niedawno robiłyśmy w Szczecinie "Hrabinę Maricę", oprócz tego kolejny raz pracowałam z Dianą Marszałek, która robiła już scenografię do "Halki". Kuba Lewandowski robił ruch sceniczny. W "Rigoletcie" nie ma scen baletowych, tak więc kochając balet wymyśliliśmy je sami. Nie mogę nie wspomnieć też o Maćku Igielskim, który był odpowiedzialny za światła. On potrafi ożywić często abstrakcyjne światy.

A wychodzi Pani najczęściej od partytury, czy od libretta?

- Wszystko razem. Nie wyobrażam sobie, żebym zaczynała tylko od muzyki, czy tylko od libretta. Na pewno mówi do mnie libretto i muzyka, to się potem kształtuje intuicyjnie w obrazy, tak jak to ma wyglądać. To nie jest proces intelektualny, to bardziej kobiece tworzenie przez aktywację szóstego zmysłu.

Spakuje Pani walizki, wyjedzie, ale po czasie wróci Pani i zobaczy, co zostało z tego dzieła?

- Mam nadzieję, że nie będzie "co zostało z dzieła", tylko to nabierze skrzydeł. Za każdym razem trzymam kciuki, żeby soliści dostali skrzydeł i dali radę. Tak więc zapraszamy po czasie, żeby Państwo zobaczyli, kiedy nasi soliści będą już okrzepnięci.

A nie marzy się Pani wyjechać za granicę i tam pracować?

- Byłam niedawno. Zobaczymy, jak to się wszystko ułoży. Zawsze to jest projekt i potem jadę w kolejne miejsce. Tu projekt, tam projekt, natomiast dom mam w jednym miejscu i to się na pewno nie zmieni.

To będzie takie życie na walizkach?

- Tak, ale ja inaczej nie potrafię. Spędzenie miesiąca w domu kończy się tym, że nie wytrzymuję i sama gdzieś wyjeżdżam. Myślę, że to geny, które znikąd się wzięły. Najdłużej byłam dwa lata na etacie i się skończyło, myślę, że to nie jest dla mnie. Nawet jak jest trochę stresu, to wolę takie cygańskie życie -- artysty na działalności gospodarczej.

Z jakimi propozycjami mogą dzwonić dyrektorzy?

- Szczerze mówiąc, to byłby problem. Chodzi mi wiele tytułów po głowie: Szostakowicz, Haendel, Czajkowski, Mozart - najmniej chciałabym robić belcanto opery. Niech dyrektorzy dzwonią, jestem bardzo otwarta na propozycje.

Magdalena Jasińska
Express Bydgoski
19 listopada 2014

Książka tygodnia

ahat ilī. Siostra bogów. Sceny dramatyczne
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Olga Tokarczuk, Zbigniew Mikołejko

Trailer tygodnia

11. Międzynarodowy Fes...
Wiesław Czołpiński
To będzie twórcze spotkanie młodych l...