Roszkowski i jego Grunwald

"Krzyżacy" - reż. Jakub Roszkowski - Teatr Miniatura w Gdańsku

„Krzyżacy" Henryka Sinkiewicza to powieść, której czytelnicy często troszkę się obawiają. Raczej niewiele osób sięga po lekturę z entuzjazmem i wypiekami na twarzy. Jak opisać spektakl, który budzi tak pozytywne emocje, że pojawia się ochota na powrót do utworu sprzed ponad 100 lat? Chyba pozostaje jedynie podziękować reżyserowi Jakubowi Roszkowskiemu za tak czarującą inscenizację rodzimej klasyki.

Scenografia zbudowana przez Mirka Kaczmarka wyraźnie nawiązuje do przestrzeni wykopalisk archeologicznych. Akcja wydarzeń rozgrywa się na scenie podzielonej labiryntem wysp, które pokryte są grubą warstwą gliny. Bohaterowie ubrani są w niebieskie kombinezony, przybrudzone brązową mazią. W rękach trzymają gliniane kukiełki o niewyraźnych zarysach twarzy. Laleczki zlepione są jakby dziecięcą ręką, z pewną dozą umowności. Dodatkowym elementem, mającym na celu przedstawienie wielu miejsc akcji zawartych w utworze Sienkiewicza, jest wykorzystanie podczas spektaklu ruchomych makiet odzwierciedlających średniowieczne zamki, grody oraz Warszawę, nad którą górują wieżowce z Pałacem Kultury na czele (ot, takie puszczenie oka do widzów).

Akcja rozgrywa się również w trzecim planie, wyświetlanym na horyzoncie sceny. Obraz prezentowany na ekranie składa się z montowanych na żywo wydarzeń scenicznych oraz dodatkowych animacji. Kamery prowadzone są w większości przez aktorów, którzy penetrują różne zakątki sceny. Dzięki zastosowanej kombinacji, publiczność zyskuje fantastyczne zbliżenia i kolejny element potęgujący wizualne doznania.

Dopracowana scenografia to tylko część sukcesu inscenizacji. Roszkowski odchodzi od przedstawienia treści w formie długich dramatycznych scen. Historia prezentowana jest przy pomocy migawkowych, krótkich epizodów. W treści zawarte są wszystkie najważniejsze wątki, a fabuła rozwija się w sposób linearny. Dzięki temu, spektakl jest dynamiczny, a opowieść idzie do przodu w bardzo przyjemnym dla odbiorcy rytmie. Dodatkowym atutem jest ludyczny charakter widowiska. Publiczność co kilka minut wybucha śmiechem. Poczucie humoru jest odpowiednio wyważone, a oczyszczenie inscenizacji z patosu i swoistego nadęcia, ma wpływ na uwspółcześnienie treści.

Ogromnym atutem zdaje się być także przekaz spektaklu, daleki od antagonizmów narodowościowych i politycznych, często będących kluczem w interpretacji utworu. W wersji Roszkowskiego nie ma tych dobrych i tych złych – nic nie jest białe lub czarne. Rezygnacja z podziałów przepięknie wybrzmiewa w ostatniej scenie, która symbolizuje Bitwę pod Grunwaldem. Bohaterowie obu stron stojąc na scenie, ustawieni w rzędzie, przesuwają z rąk do rąk papierowe arkusze początkowo z rysunkami walczących żołnierzy z różnych epok, przechodząc do obrazów karabinów, czołgów i współczesnych walczących, kończąc na nagich szkieletach. Kartki idąc względem siebie z obu kierunków sceny finalnie trafiają do niszczarki. Scena zapiera dech w piersiach niosąc ze sobą głęboki przekaz, iż wojna do niczego nie prowadzi.

Bezsprzecznie spektakl jest świadectwem ogromnego talentu Roszkowskiego, który tworzy na podstawie 600 stronicowej powieści historycznej obraz zaspokajający odbiorców w każdym wieku. Co najważniejsze, autor nie poddał utworu dekonstrukcji. „Krzyżacy" Roszkowskiego to wartka, solidna adaptacja, nawiązująca do rysów współczesności – dla twórców należą się ogromne brawa.

 

Katarzyna Majewska
Dziennik Teatralny Opole
22 kwietnia 2017
Portrety
Jakub Roszkowski

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...