Rozdzielenie i odrodzenie

O wirtualnych choreografiach Teatru Wielkiego w Łodzi

Teatr Wielki w Łodzi przygotował w okresie pandemii koronawirusa dwa wirtualne spektakle baletowe, które są dostępne na kanale YouTube: „Separated Life" oraz „Odrodzenie". Zespół baletowy tego teatru jest jednym z kilku najlepszych w Polsce. Oprócz cenionych polskich tancerzy występują na łódzkiej scenie artyści związani wcześniej z Rosją, Litwą, Ukrainą, Wielką Brytanią, Włochami, Francją, Belgią, Szwecją, Węgrami, a także Australią, Kanadą, Koreą Południową i Japonią.

Lista krajów jest pewnie jeszcze dłuższa, a więc można stwierdzić, że w Teatrze Wielkim w Łodzi tańczą artyści z Europy, Azji, Ameryki Północnej i Australii. Ta sytuacja nie dziwi, skoro od ponad 50 lat organizowane są tu prestiżowe Łódzkie Spotkania Baletowe, które stały się jednym z najważniejszych wydarzeń tego typu w Europie, a na ubiegłorocznym XXV festiwalu wystąpiły podziwiane na całym świecie zespoły takie jak: Balletto del Teatro dell' Opera di Roma, Kibbutz Contemporary Dance Company, Ballet Flamenco Sara Baras, Sydney Dance Company i The Tokyo Ballet. Czekając na kolejne Łódzkie Spotkania Baletowe, które – miejmy nadzieję – odbędą się w maju i czerwcu 2021 roku, możemy spotykać się wirtualnie z zespołem baletowym TWŁ.

20-minutowy spektakl „Separated Life" powstał w zastępstwie planowanego widowiska baletowego „Zmierzyć się z prawdą" tego samego tandemu artystycznego: pomysłodawcy, choreografa i koryfeja baletu TWŁ Grzegorza Brożka oraz kompozytora Cezarego Kurowskiego. Ta forma powstała w błyskawicznym tempie 3 tygodni (łącznie ze skomponowaniem utworu i montażem). W związku z tym nie jest to dzieło, które przejdzie do historii tańca, lecz ważne świadectwo czasu pandemii, która nas wszystkich zaskoczyła i przeraziła. Najlepsze dla mnie fragmenty muzyczne i baletowe – to wokalizy pięknie śpiewane przez wybitną solistkę Teatru Wielkiego w Łodzi Olgę Maroszek oraz układy choreograficzne tańczone do tej muzyki przez pary: Valentina Batrak i Paweł Kurpiel, Joshua Legge i Karolina Urbaniak, Grzegorz Brożek i Boglarka Novak, Giorgia Bergamasco i Giuseppe Stanzanelli. Tu można było w pełni docenić formę i treść, przekazującą bycie razem, ale osobno, lęk przed zbliżeniem, a równocześnie naturalną chęć przytulenia się i wspólnego budowania nowego poczucia bezpieczeństwa. Najlepiej obrazuje to ostatnia scena, podczas której obraz zmienia się z czarno-białego na kolorowy „ z nadzieją na lepsze jutro" (taki napis pojawia się po chwili na ekranie).

Ten spektakl przypomina etiudę baletową. Chwilami miałem wrażenie, jakbym oglądał wprawki i ćwiczenia, a kiedy indziej na moment byłem świadkiem prawdziwego dramatu. W sytuacji, kiedy ponad trzydziestu tancerzy nagrywało fragmenty w pokojach swoich mieszkań, na balkonie albo na korytarzu Domu Aktora z windą w tle, pojawiała się naturalna scenografia czyli stół, łóżko, kwiaty, książki i inne rzeczy, które także skupiały uwagę (jak choinka na tle okna) i mały piesek, który schronił się w kącie, obserwując tańczącą solistkę Stellę Walasik. Wstęp jest niesłychanie mocny, pokazuje ludzi cierpiących w samotności, z trzęsącymi się rękami. Wielu z nich przyjęło pozycję embriona i kołysze się jak przy chorobie sierocej. Niektóre osoby zrobiły to z należytą ekspresją, inne bez przekonania. Wśród solowych występów zwróciłem uwagę na pełne ekspresji wykonanie Karoliny Jaremko na balkonie mieszkania, z trochę mechanicznymi ruchami oraz wykorzystaniem krzesła jako rekwizytu, kończące się symbolicznym wyciągnięciem do nas otwartych dłoni, wcześniej pokazujących nam szybko bijące serce. Bardzo ciekawa była mini-etiuda Wiktora Krakowiaka-Chu. Niezbyt pasowała do całości ze względu na swój komediowo-slapstikowy charakter trochę w stylu niemego filmu Chaplina, ale bardzo przyciągała uwagę i była świetnie wykonana (na przykład szuranie palcem po głowie, symbolizujące myślenie, mieszanie cukru w nieistniejącej filiżance itp.). Muzyka elektroniczna była dla mnie zbyt monotonna. Całe szczęście, że pojawiły się w niej wokalizy. Gdyby dodano do niej jeszcze jakikolwiek prawdziwy instrument – na przykład bardzo uzasadnioną tu wiolonczelę, symbolizującą smutek – byłoby o wiele lepiej. Zbędnym dodatkiem były na końcu „ścinki", które skutecznie zburzyły budowaną wcześniej eskpresję.

Natomiast 10-minutowa miniatura choreograficzna Bogumiły Szaleńczyk „Odrodzenie", której premiera w Internecie odbyła się 27 maja 2020 roku, jest w zupełnie innym nastroju. Zaczyna się w pięknym leśno-parkowym krajobrazie z pierwszą solistką baletu TWŁ Moniką Maciejewską, która z wielką gracją spaceruje po zwalonym pniu wielkiego drzewa. W tle mamy drzewa, łąkę, strumyk, polną dróżkę i ścieżkę spacerową. Symboliczne obmywanie się wodą ze strumienia daje poczucie bliskości z naturą i radosnego oczyszczenia. Towarzyszy nam przez cały czas romantyczna muzyka Łukasza Skoniecznego, grana na fortepianie przez kompozytora, na co dzień akompaniatora baletu w Teatrze Wielkim w Łodzi. Po trzech plenerowych ujęciach natury, przy basowych dźwiękach pojawia się mężczyzna w czarnym kapturze i masce – Jakub Olejnik tańczący na dziedzińcu lśniącej srebrnej kamienicy. Za chwilę podziwiamy popis pierwszego solisty baletu Gintaustasa Potockasa, między innymi bardzo trudne skoki cabriole (wyskok z jednej nogi, uderzenie nią w drugą nogę w powietrzu i lądowanie na tej samej nodze). Jest to tym bardziej godne podziwu, że ten popis był wykonany na nierównej powierzchni parkowej ścieżki.

Nastrój jest budowany z użyciem pedału fortepianu, wydłużającego czas wybrzmienia dźwięków. Po chwili jednak dźwięki są krótsze, rwane, z dysonansami, wraz z pojawieniem się tancerki Riho Okuno na tle nowoczesnej przestrzeni dworca Łódź Fabryczna. Widzimy na przemian przestrzenie otwarte z mnóstwem zieleni w lesie czy nad rzeką, a także miejskie place, tunel z graffiti, nowoczesny apartamentowiec, most na rzece. Bogumiła Szaleńczyk ustaliła proste, czytelne zasady: wszyscy ubrani są na czarno, osoby tańczące w przestrzeniach zielonych pokazują nam swoje twarze, a artyści nagrywani w „szarych" przestrzeniach łódzkiej metropolii mają czarne maseczki. Wreszcie widzimy mężczyznę tańczącego pod mostem w masce gazowej, zasłaniającej całą jego twarz i kojarzącej nam się z wojną, zagrożeniem i pandemią. Ciekawy jest montaż Krzysztofa Niemczyckiego. Nie rozstajemy się z kolejnymi artystami tańczącymi, ponieważ z dużego ekranu wędrują do małego okienka. W końcu ekran zapełnia się 24 miniaturami z artystami baletu, a na samym końcu pojawia się uśmiechnięta kobieta w ciąży, w białej sukni, spacerująca w brzozowym zagajniku i głaszcząca swój brzuch. To solistka baletu, Rosjanka Ekaterina Kitaeva-Muśko. Można było bardziej urozmaicić muzycznie tę miniaturę, ponieważ jeden utwór z jednym motywem ciągnie się przez 10 minut, a mamy tu zderzenie „Flory" z „Industrialem".

Jest to godne pochwały, że dyrekcja Teatru Wielkiego w Łodzi (Dariusz Stachura – dyrektor naczelny i Krzysztof Marciniak – zastępca ds. artystycznych) daje szansę młodym artystom ze swojego zespołu do wykazania się swoją kreatywnością. Warto podkreślić także dobrą pracę kierowników baletu: poprzedniego – Wojciecha Domagały i obecnego – wybitnego solisty Dominika Muśko, który powrócił po przerwie do Teatru Wielkiego w Łodzi (w tym sezonie był kierownikiem baletu Opery na Zamku w Szczecinie).

___

„Separated Life" - chor. Grzegor Brożek, komp. Cezary Kurowski
"Odrodzenie" - chor. Bogumiła Szaleńczyk, komp. Łukasz Skonieczny

 

Krzysztof Korwin-Piotrowski
Dziennik Teatralny
6 czerwca 2020

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia