Ruina

"Zimny prysznic" - reż: Fred Apke - Teatr Powszechny w Radomiu

Z okazji III Katowickiego Karnawału Komedii na deskach Teatru Śląskiego wystąpił Teatr Powszechny z Radomia prezentując spektakl "Zimny prysznic".

Akcja komedii rozpoczyna się  w zapyziałym hoteliku na jakiejś francuskiej prowincji. Jednak szybko okazuje się, że fatalne warunki, w jakich zmuszeni są nocować bohaterowie stają się doskonałym odzwierciedleniem ich życia, a szczególnie jego najintymniejszej części. Tak się  złożyło, że Paula (Marta Klubowicz) specjalistka od związków udzielająca porad małżeńskich w telewizji, prywatnie sama się z takowymi boryka. Rzecz jasna, w najmniej oczekiwanym momencie (bo w samym środku nocy) rozpoznają jej postać fani, przypadkowo mieszkający w tym samym hotelu. Można by rzec, że wszystko zaczęło się od zepsutego prysznica, z którego w upalną noc leciała równie gorąca woda. Jednak dla ochłody, dla wszystkich bohaterów owa noc przygotowała zestaw newsów, pochodzący niemalże wprost z nocnych koszmarów. Wspomniani fani, to Petra (Ewa Trochim) i Klaus (Jarosław Rabenda), małżeństwo z kilkuletnim stażem, tylko pozornie bez problemów. Pod całą masą gestów świadczących o cieple i czułości do partnera (zresztą, żywcem ściągniętych z programu Pauli), skryły się problemy natury seksualnej, o których trudno było owej parze rozmawiać. Dopiero alkohol i przebiegłość „pani terapeutki” doprowadza do wyjawienia nagiej sprawy.

Oczywiście nie mogło również zabraknąć wątku homoseksualnego. Mikka (Marcin Rój), jako przystojny hydraulik, „żywe mięso” i ideał Pauli był cząstką stawiającą różnego rodzaju sytuacje do pionu. Zdaje się nawet, że to dzięki niemu Paula sama przed sobą po całonocnych zmaganiach i kłótniach z mężem – Klasuem (Piotr Cyrwus), była w stanie przyznać, że nie dość, że wybacza mu zdradę, to na dodatek bardzo kocha owego drania.

Komedia, ocierająca się o farsę, świetnie zbudowane napięcie oraz klimat dosłownie rozpadającego się na oczach widzów hotelowego pokoju, byłaby niczym bez doskonale dobranych i zgranych ze sobą  aktorów. Przez całe przedstawienie akcja to narastała,  to opadała, po to, by z całą siłą uderzyć w finale.

Na tle kompletnej ruiny emocjonalnej, estetycznej i życiowej bohaterów chyba najbardziej wyróżniała się Petra, która z jednej strony była szczęśliwą żoną robiącą grzecznie kanapki, a  z drugiej strony nimfomanką, tryskającą swoją energią i pragnącą każdego napotkanego mężczyzny. Również inni bohaterowie byli jakby żywcem wyciągnięci z jakiegoś talk-show, bowiem ich problemy małżeńskie były do bólu stereotypowe, można by stwierdzić, że właśnie ta standardowość i oczywistość doprowadzała publiczność do śmiechu. Zatem całkiem prawdopodobne wydaje się, że sytuacje, w jakich znaleźli się bohaterowie „Zimnego prysznica”, znane były publiczności z autopsji… Co chyba może napawać optymizmem, bo w końcu wszystko skończyło się dobrze!

Anna Broniszewska
Dziennik Teatralny Katowice
28 stycznia 2010

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia