Rzekoma zbrodnia na zakończenie operowego sezonu

"Rzekoma ogrodniczka" - reż. André Heller-Lopes - Opera Śląska w Bytomiu

Lekki, intrygujący, ale i komediowy kryminał z przymrużeniem oka – tak w skrócie można opisać „Rzekomą Ogrodniczkę – La finta gardiniera" Wolfganga Amadeusza Mozarta w reżyserii André Heller-Lopesa, czyli najnowszą produkcję Opery Śląskiej w Bytomiu, której premiera wieńczy artystyczny sezon 2017/2018.

Trzyaktowa „Rzekoma Ogrodniczka" to pierwsza koprodukcja Opery Śląskiej i Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Jest jedną z mniej znanych oper Mozarta. Skomponował ją mając zaledwie 18 lat, a świat sztuki postrzegał ją do tej pory jedynie jako muzyczne wprawki kompozytora, nieco marginalizując jej wartość. Choć opera powstała 243 lata temu, zachwyca ponadczasową muzyką (kierownictwo muzyczne objął Bassem Akiki, dyrektor artystyczny Opery Śląskiej) oraz bogatą scenografią Renato Theobaldo. Szczególnie baśniowa jest scenograficzna oprawa drugiego i trzeciego aktu, rozgrywającego się w lesie, ale godna uwagi jest także olbrzymia biblioteka z pierwszego aktu, przypominająca ekskluzywne biblioteki angielskich lordów. Natomiast scena szaleństwa markizy Violanty Onesti (Ewa Majcherczyk) i hrabiego Belfiore (Tomasz Tracz) przywodzi na myśl „Sen nocy letniej" Williama Szekspira. Miłośnicy klasycznego kryminału odnajdą tu także kostiumowe (świetny koncept Dagmary Walkowicz – Goleśny) nawiązania do dzieł Agathy Christie, ponieważ niemal każdy bohater posiada swoje kryminalne alter ego. Znajdziemy tu cień Herkulesa Poirot, panny Jane Marple, inspektora Clouseau, Sherlocka Holmesa, czy kapitana Klossa.

„Rzekoma ogrodniczka" to opera buffa, która zawiera elementy zwiastujące nowe tendencje w operze komicznej, przeradzającej się w dramma giocoso (wesoły dramat), będący połączeniem opery buffa, a zatem opery komicznej, z operą seria. Postaci występujące w libretcie podzielono na parti serie (Arminda, Ramiro) i parti buffe (Violante, hrabia Belfiore, Serpetta, Don Anchise, Roberto vel Nardo).

Rzecz opowiada o miłości, zazdrości i zdradzie. Opera składa się z trzech aktów. W pierwszym następuje ekspozycja, zawiązanie i rozwój akcji, w drugim – pozorna alternatywa, a w trzecim - rozwiązanie. To zawiła, miejscami nieco melodramatyczna, historia związków i zależności ukazująca miłosne perypetie. Bohaterów poznajmy w chwili, gdy markiza Violante Onesti (Ewa Majcherczyk) została zaatakowana przez zazdrosnego hrabiego Belfiore (Tomasz Tracz). Cudem udało jej się przeżyć, lecz zmieniła tożsamość i ukryła się w rezydencji burmistrza Don Anchise (Mateusz Zajdel), gdzie pełni funkcję ogrodniczki Sandriny. Pewnego dnia w domu zakochanego w niej burmistrza zjawia się jej zazdrosny kochanek, który przekonany o śmierci Violante pocieszył się po stracie narzeczonej i zamierza ożenić się z siostrzenicą Don Anchise – Armindą (Aleksandra Stokłosa). Szybko okazuje się, że bohaterowie napotykają liczne przeszkody, narasta także konflikt zwiastujący punkt kulminacyjny, gdyż Belfiore rozpoznaje Violante, Ramiro ujawnia swoje uczucia żywione do dumnej Armindy, pokazuje także list gończy świadczący o tym, że Belfiore jest zabójcą, a Nardo pragnie poślubić Serpettę...zakochaną w burmistrzu. Rozpoczyna się festiwal uniesień, parada emocji, przegląd scen zazdrości, a wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Reżyser zastosował popularne gagi rodem z komedii slapstickowej, które śmieszą publiczność od lat. Przerysowane gesty i postaci niczym z komedii dell'arte, groteskowo odzwierciedlone emocje – słowem wszystko to, co dobra komedia zawierać powinna. Jest zabawnie, lekko i ironicznie. Jaki będzie finał niespodziewanego spotkania kochanków? To trzeba zobaczyć na własne oczy. Temat jest ponadczasowy, jak i qui pro quo, i nie ma podstaw by sądzić, że kiedykolwiek ulegnie przeterminowaniu. Bohaterowie wikłają się w trudne sytuacje, a nawiązując kolejne relacje szukają prawdziwej miłości. Pomijając niefunkcjonujące już dziś tytuły szlacheckie można stwierdzić, ze dzieło posiada uniwersalny wymiar.

Dramma giocoso i opera buffa to trudne gatunki, wymagające od aktorów nie tylko doskonałego śpiewu, ale i poczucia humoru. Bez zgranego zespołu, który dobrze czuje się w swoim towarzystwie (co widać) nie udałoby się osiągnąć sukcesu. Artyści zostali dobrani wyjątkowo dobrze. Wszyscy grają równo, ale na plan pierwszy wysuwa się Aleksandra Stokłosa wcielająca się w rolę powabnej, ale znającej swoją wartość i odważnej Armindy. Stokłosa nie tylko czaruje piękną barwą głosu, ale i komediowym zacięciem. Bawi się swoją rolą, igra z narzeczonym, prezentuje elementy sztuk walki. Jest po prostu genialna. Jej przeciwieństwem jest eteryczna Violante vel Sandrina (Ewa Majcerczyk), która tkwi w toksycznym związku z ukochanym – niedoszłym mordercą. Jest i Ewelina Szybilska, która zadebiutowała na scenie Opery Śląskiej w listopadzie 2009 r. w operze „Cyganeria" G. Pucciniego, w partii Musetty. Jej tajemnicza Serpetta jest wielowymiarowa. To postać, która podlega scenicznej metamorfozie. Z zazdrosnej pokojówki, przemienia się w diwę mającą u swych stóp wielu kochanków. Uwodzi głosem. „Rzekoma ogrodniczka" to zdecydowany triumf kobiecej obsady. Choć Tomasz Tracz jako hrabia Belfiore nie ustępuje im kroku.

Kryminalna intryga, umiejętne stopniowane napięcie w połączeniu z pierwiastkiem komizmu, zabawnym nieporozumieniem i zgranym zespołem aktorskim sprawia, że dobra zabawa jest gwarantowana. „Rzekoma ogrodniczka - La finta gardiniera" to estetyczna uczta dla ducha, która ma szansę stać się kolejnym hitem Opery Śląskiej i wzorem „Romea i Julii" Charlesa Gounoda w reżyserii Michała Znanieckiego z pewnością powalczy o „Złotą Maskę". Najnowsza premiera zaskakuje też w warstwie muzycznej, w której ukryto niespodzianki. Wsłuchując się uważnie odkryjemy swoisty żart, w postaci motywu muzycznego z „Różowej Pantery". „Rzekoma ogrodniczka" Mozarta nie należy do kanonu operowego, tym większa jest zasługa Opery Śląskiej w krzewieniu wiedzy i upowszechnianiu dziedzictwa operowego.

Magdalena Mikrut-Majeranek
Dziennik Teatralny Katowice
19 czerwca 2018

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia