Sala numer 13. Twój pech w naszych rękach

"Padamme, Padamme" - Teatr Ecce Homo

Życie to nie bajka usłana różami. W życiu można zapomnieć o codziennych sprawunkach, nie kupić masła, bądź świeżego chleba, ale jest w nim coś, co potrafi odcisnąć wieczne piętno w duszy człowieka. Takowym znamieniem jest spektakl Padamme, Padamme, stworzony na motywach powieści "Oddział chorych na raka", autorstwa Aleksandra Sołżenicyna.

Widowisko wystawione przez kielecki Teatr Ecce Homo piątego dnia XXXVI Tyskich Spotkań Teatralnych na scenie Teatru Małego w Tychach stanowiło niewątpliwy przełom w odbiorze sztuki. Kunszt artystyczny reżysera Marcina Bortkiewicza oraz jego zespołu teatralnego doceniło jury, które przyznało spektaklowi Padamme, Padamme trzecią nagrodę, a dodatkowo jedna z aktorek, Katarzyna Kluk została uhonorowana indywidualnym wyróżnieniem za rolę Ludmiły Afanasjewny Doncowej. 

Przejmujący spektakl, ukazujący losy ludzi chorych na raka oraz personelu medycznego skupionego na niewielkim szpitalnym oddziale wywołał ogromne emocje wśród publiczności.

Dzięki niemalże brechtowskiemu odgrywaniu rzeczywistości naznaczonej piętnem cierpienia, aktorzy wciągnęli widzów do mikrokosmosu świata przedstawionego.  

W grze aktorskiej nie było ani przesady, ani niedomiaru. Zdarzenia odgrywane na scenie wydawały się podpatrzonymi obrazkami z życia.

Pomimo modnego trendu, panującego w literaturze okresu Sołżenicyna, postacie nie były przedstawicielami behawiorystycznego obrazowania. Wręcz przeciwnie. Ich postawy sugerowały zaangażowanie uczuciowe, na twarzach malowała się mnogość odczuć. Pomiędzy personelem a pacjentami, niejednokrotnie nieświadomymi zbliżającego się kresu, nie było bariery, linii demarkacyjnej, oddzielającej świat zdrowych- współczujących od świata chorych, cierpiących.  

Szpital jest miejscem, w którym spotykają się życiowi antagoniści. Kostogłotow, będący stalinowskim zesłańcem oraz Rusanow , niegdysiejszy partyjny aparatczyk zrządzeniem losu trafiają do jednego szpitala. Od teraz ich nowym, wspólnym domem jest sala nr 13 na oddziale chorych na raka. Jej mieszkańcy nie mając wiele czasu, przewartościowują swój wewnętrznym system rozumowania, tworzą wspólnotę chorych. Sala jest miejscem pojednania, zrozumienia i przebaczenia. Choroba na którą zapadli posiada metafizyczny wymiar sakrum. Uniwersum zbliżającej się śmierci jednoczy ludzi. 

Oprócz wyśmienitej gry aktorskiej, rozmaitych interakcji, w jakie wchodzą aktorzy z publicznością, w momentach, w których starają się wciągnąć widzów do swojego, odgrywanego na scenie świata, udając, iż wszyscy zgromadzeni są pacjentami oddziału chorych na raka, warto również wspomnieć o scenografii oraz oświetleniu. 

Skąpe oświetlenie, składające się jedynie z jednej staroświeckiej lampy, jaką można było uświadczyć niegdyś w szpitalach, rzucało światło na całą scenę, doskonale oddając atmosferę tajemnicy, zadumy, beznadziejności i kruchości życia.  

Na scenie wydzielono trzy plany akcji. W początkowych partiach sztuki plany te były symultaniczne. Na każdym z nich odrywane były jakieś zdarzenia, jednakże jedynie na planie dominującym aktorzy operowali głosem. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie. 

Spektakl taki jak ten nie może zginąć w mrokach pamięci ludzkiej. Padamme, Padamme dzięki kumulacji wysokich wartości artystycznych reprezentowanych przez zespół z Teatru Ecce Homo wywołał niezaprzeczalnie katharsis w duszy publiczności.

Magdalena Mikrut-Majeranek
Dziennik Teatralny Katowice
2 maja 2009

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia