Samotność jest kalectwem ducha

"Królowa piękności z Leenane" - Teatr Nowy w Poznaniu

Mogłoby się wydawać, że życie w małych miasteczkach jest ciche, powolne, wręcz monotonne. Mieszkańcy zaś, to spokojni ludzie, przestrzegający zasad i norm, próbujący się niczym nie wyróżniać, aby nie paść ofiarą plotek. Jednak każde miasteczko, kryje jakąś tajemnice; ma w sobie oprócz pozornej harmonii i sielanki, także coś mrocznego. Królową piękności z Leenane Martina McDonagh\'a, w reżyserii Roberta Glińskiego, którą można oglądać od ponad siedmiu lat w Teatrze Nowym przedstawia właśnie losy ludzi z małej irlandzkiej, z pozoru idealnej, miejscowości - Leenane.

W sztuce McDonagh’a okrucieństwo przeplata się z rozkwitającą miłością. W samotnej chacie na zboczu góry mieszka Maureen Folan z matką, Mag. Matka robi wszystko, aby jej 45-letnia córka nie wyszła za mąż (pali jej listy, intryguje). Oprócz Maureen miała jeszcze dwie córki, jednak one założyły już rodziny i wyprowadziły się do miasta. Mag boi się, że zostanie sama, niedołężna i że nie będzie miał kto się nią opiekować, jeśli Maureen, także znajdzie sobie ukochanego. 

Intrygi i złośliwości matki sprawiają, że córka, z pozoru cicha i zastraszona, odpłaca jej się w dwójnasób. Zachowuje się względem Mag arogancko, źle karmi, w porywach gniewu parzy ją gorącym olejem. Tę patową sytuację może przerwać jedynie sąsiad, Pato, który wrócił niedawno z pracy w Londynie. Zaczyna spotyka się z córką Mag, a po pewnym czasie oświadcza się Maureen i wspólnie planują wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Niestety listy, które Pato śle do ukochanej zostają przechwycone przez matkę, a to z kolei doprowadza do tragedii… 

W rolę Maureen wcieliła się, jak zawsze rewelacyjna, Daniela Popławska. Próbuje przedstawić tę postać niejednoznacznie. Widz ma mieć wątpliwości w ocenie zachowania córki, z jednej strony jest wredna i ordynarna, z drugiej zastraszona i cicha. Chce, ale nie potrafi uwolnić się od matki. W konsekwencji staje się taka sama jak Mag. Końcowa scena pokazuje, że jej życie na starość będzie identyczne; również będzie zgorzkniała, zalękniona z wiecznymi pretensjami do świata. Tylko w przypadku Maureen nie wiadomo czy znajdzie się ktoś, kto poda jej przysłowiową szklankę wody.

Na uznanie zasługuje również Mariusz Puchalski (Pato). Zagrał mężczyznę silnego i twardego, który jednocześnie nie boi się mówić o uczuciach i jest gotów ratować swoją królewnę z wieży. 

Oprawa sceniczna, o którą zatroszczył się Maciej Preyer bardzo realnie oddaje wystrój wiejskiego, smutnego i niezbyt zamożnego domku. Wręcz czuć ten chłód wiejący z chaty i pustkę. Przedstawienie jest bardzo oszczędne w użyciu środków, dlatego aktorzy muszą dopełnić całości – co zresztą świetnie im się udaje. Pomaga im w tym dramatyczna muzyka Sławomira Wawrzyniaka. 

Reżyser chciał poprzez zastosowanie prostych i oszczędnych środków wyrazu pokazać pustkę dwóch dusz, które żyją pod wspólnym dachem, ale całkowicie osobno. Dramat braku miłości i szacunku, który doprowadza do kresu wytrzymałości psychicznej i nienawiści. Pokazał starość od najgorszej strony, pozbawioną jakichkolwiek uroków. Lęk przed samotnością i egoizm sprawia, że ludzie ranią najbliższych i niszczą psychicznie. Gliński przedstawiał tu chore rodzicielstwo. Gorycz uwięzienia, w jakie przekształca się lojalność wobec rodziców i wdzięczność za wychowanie. To tragizm egzystencji ludzkiej, matka i córka, które niszczą się nawzajem. W sztuce Glińskiego miłość, odpowiedzialność, troska, etc. uległy wypatrzeniu, tu nic nie jest już normalne.  

„Królowa piękności z Leenane” to jedna z tych sztuk, podczas której można uronić łzę i to nie jeden raz. Jednocześnie nie jest pozbawiona humoru i to często dosadnego, który pobudza nasze współodczuwanie z bohaterami i wyrozumiałość (lecz nie zgodę) na to, co czynią. To psychodrama ludzkiej rozpaczy, studium samotności i miłości, której pragnie i szuka każdy człowiek. Pokazuje, jak rzeczywistość koryguje nasze marzenia, jak pozbawia nas złudzeń.

Karolina Walczak
Dziennik Teatralny Poznań
21 października 2009

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...