Scena zbiorowa

"Skazany na bluesa" - reż. Arkadiusz Jakubik - Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach

Skazany na bluesa" - rzecz o Ryszardzie Riedlu, legendarnym wokaliście grupy Dżem - to wielki muzyczny hit Teatru Śląskiego, jakiego ta scena nie miała w swym repertuarze. Recenzenci pozostają pod wielkim urokiem tej produkcji, choć niemal wszyscy wskazują na pewne niedociągnięcia spektaklu. Jednak publiczność wali do Teatru Śląskiego jak w dym i pewnie tak będzie przez kilka a może kilkanaście najbliższych sezonów, bo hit gra się tak długo, jak długo widzowie chcą go oglądać.

Sukces tego przedstawienia opiera się na dwóch filarach. Jednym z nich jest muzyka Dżemu, na której wyrosły już co najmniej dwa pokolenia młodych Polaków. Nic tak nie gwarantuje sukcesu, jak muzyka, która stała się już klasyką i która była wykonywana przez charyzmatycznego wokalistę, którego życie obfitowało w dramatyczne sploty i miało tragiczny wymiar. W teatrze ten filar wykorzystuje się z powodzeniem od lat - vide spektakle poświęcone Edith Piaf czy Jimowi Morrisonowi.

Drugim filarem sukcesu katowickiej sceny jest debiutujący w teatrze młody wokalista Tomasz "Kowal" Kowalski. Jego talent muzyczny został już wcześniej zweryfikowany i pewnie zdecydował o wygranej w prowadzonym przez Teatr Śląski castingu na rolę Riedla. Zwycięzca jednej z edycji programu "Must Be The Musie", wokalista grupy FBB z Trzebnicy, nie posiada warsztatu aktorskiego, ale za to ma bluesowy feeling, a przede wszystkim naturalny dar obycia ze sceną i - co ważniejsze - przekazywania widzom emocji. Szczególnie widać to w ostatnich scenach - kiedy rozmawia i śpiewa z synem, a przede wszystkim, gdy przejmująco wykonuje piosenkę - testament "List do M.".

Tomasz Kowalski ma po prostu charyzmę, która potrafiła zakryć warsztatowe niedostatki i tremę debiutanta do tego stopnia, że miało się po prostu wrażenie, iż Rysiek Riedel zmartwychwstał i zstąpił z niebios wprost na scenę Teatru Śląskiego. Towarzyszy Tomaszowi Kowalskiemu świetny zespół muzyków grających na żywo, z Adamem Snopkiem (instrumenty klawiszowe), Maciejem Lipiną (gitara), Sebastianem Kretem (gitara), Ronaldem Tuczykontem (gitara basowa) i Przemysławem Smacznym (perkusja). I kiedy grają każdy z dziesięciu przebojów Dżemu, Teatr Śląski aż drży w posadach, a publiczność daje się wciągnąć w zabawę, jak na prawdziwym wielkim koncercie - tańczy, wymachuje rękoma i wznosi okrzyki, jakby znalazła się na legendarnych łąkach Jarocina.

Spektakl oparty jest na scenariuszu Przemysława Angermana i Jana Kida-wy-Błońskiego, na podstawie którego powstał w 2005 roku kultowy dziś film "Skazany na bluesa" z Tomaszem Kotem w roli głównej. To kanwa, na której pokazywane są najważniejsze fakty biograficzne Riedla. Jednak filmowe dialogi przeniesione na scenę nie zawsze brzmią dobrze, a materiał rzadko pozwala na zbudowanie pogłębionych ról aktorskich, mimo iż partnerami Kowalskiego są tak świetni aktorzy jak Adam Baumann, Ewa Kutynia, Dariusz Chojnacki, Alina

Tomasz "Kowal" Kowalski w roli Riedla.

1|Chechelska czy Ewa Leśniak. Nie ma psychologicznej podbudowy ani głównego bohatera ani najbliższych mu osób, trudno - bez dobrej znajomości faktów z życia Riedla, bez znajomości filmu sprzed dziesięciu lat - zrozumieć zachowania i wybory legendarnego wokalisty. Bardzo brakuje też społeczno-politycznego tła, które młodsza część widowni może dopiero poznać ze świetnie opracowanego programu teatralnego, w którym poszczególne etapy życia Riedla w zakładce "Wehikuł czasu" skonfrontowano z realiami epoki, w której żył - i to zarówno tymi krajowymi, jak i zagranicznymi. Reżyser spektaklu, Arkadiusz Jakubik, chyba zdawał sobie sprawę z niedostatków scenariuszowych przedstawienia i dlatego podrasował je pomysłem, dla którego inspirację znalazł w malarstwie śląskich prymitywistów z Grupy Janowskiej. Postaci, które zeszły z płócien na scenę - święta Barbara, górnicy, rubensowskie piękności, karły, anioły, Niebieski Budda - nie tylko zatarły granicę między światem realnym a narkotycznymi fantazmatami rodzącymi się w jaźni Ryszarda Riedla, ale też pozwoliły wykreować z wokalisty Dżemu kolejną śląską ikonę.

Ten zamysł dobrze wpisuje się w cykl "Śląsk święty, Śląsk przeklęty", który spektakl "Skazany na bluesa" zainaugurował w Teatrze Śląskim. Mam tylko jedną prośbę - by malarstwo Grupy Janowskiej, wcześniej już wykorzystane w Teatrze Śląskim w przedstawieniu wyreżyserowanym przez Roberta Talarczyka według powieści Kazimierza Kutza "Piąta strona świata", nie stało się dyżurnym rezerwuarem plastycznych inspiracji towarzyszących kolejnym realizacjom poświęconym problematyce śląskiej, bo w ten sposób nie tylko można zniszczyć jego magię i siłę oddziaływania, ale także stworzyć martwą konwencję teatralną. Cóż z tego, że śląską.

Danuta Lubina-Cipinska
Śląsk
6 maja 2014

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia