Sen księżycowej nocy

„Sen nocy letniej" - reż. – Magdalena Piekorz - Teatr Polski we Wrocławiu

Od początków teatru, przez narodziny kinematografii, po wizyty w kinie, widzowie zazwyczaj zainteresowani są przede wszystkim obsadą, rzadziej - reżyserem. Nie oglądają oni Dziadów czy Kordiana, ale „spektakl, w którym gra Jan Kowalski" lub „film Jana Nowaka". Dość rzadko zdarza się, aby przy wyborze sztuki lub filmu kierowano się osobą scenografa lub autora muzyki (do głowy przychodzi mi jedynie przykład sławetnego Ennio Morricone). Tymczasem w spektaklu „Sen nocy letniej" – spektaklu otwierającego teatralny sezon 2022/2023 w Teatrze Polskim we Wrocławiu – to właśnie muzyka i scenografia obsadzone są w rolach głównych.

W inscenizacji komedii Shakespeare'a autorstwa Magdaleny Piekorz, na scenie stworzono wnętrze zamku, bramę wjazdową do miasta oraz las. Królowa elfów (Magdalena Różańska) spędza czas huśtając się na leśnej huśtawce, a wszystko to odbywa się w towarzystwie wędrującego po niebie księżyca. Kiedy co jakiś czas twórcy przenoszą nas z antycznych Aten do siedziby elfów, sama scenografia niewiele się zmienia, atmosferę tworzy głównie światło – niebieskie, zimne, sprawiające wrażenie jakby to królestwo znajdowało się za ścianą wodospadu. W tym świetle stworzona na scenie puszcza była jeszcze bardziej odrealniona i baśniowa trochę jak w filmach Tima Burtona. Muzyka napisana przez Marcina Partykę, przenosi nas nie tylko do konkretnych miejsc, ale także w konkretne emocje zgodnie z tym co obserwujemy na scenie.

Historia trzech par kochanków zmierzających na ślubny kobierzec oraz jednej przechodzącej właśnie burzliwy etap, opowiedziana jest (jak to u Szekspira) – wielowątkowo. Twórcy nie odeszli zbyt daleko od tego konwenansu każdej z historii poświęcając czas w taki sposób, aby nie sprowadzać genialnej sztuki jedynie do postaci romansu. Bo też nie romans jest tutaj na pierwszym planie. Tworzy on tutaj jedynie ściółkę, nad którą pojawia się runo stworzone przed nadprzyrodzony świat elfów, podszyte towarzystwem ludzi, by w koronach drzew umieszczone zostały prawdy dotyczące ludzkiej natury. Bogini zakochana w ośle - bezpośredni symbol lekkomyślności człowieka.

Los rozsądnych osób zależy od chochlika (Bartosz Buława), który wciąż żartuje, którego bawią pomyłki i nieporozumienia, i który nie do końca zdaje sobie sprawę z konsekwencji własnych działań. Wysyłany na misje przez króla elfów, uważa je za dobrą zabawę i okazję do wykazania się zręcznością. Za towarzysza ma jedynie księżyc, który też jest tutaj osobą decyzyjną. Chociaż nie idzie on za przykładem ściany i nie pojawia się na scenie w ludzkiej postaci (jeden z aktorów jest za nią przebrany), jego personifikacja ma charakter symboliczny. Odgrywa on tutaj niezwykle ważną role obserwatora, ale też sprawcy niektórych zachowań. Wędrując po stworzonym za sceną niebie, ma moc wpływania na ludzkie decyzje i uczucia. Sami bohaterowie odczuwają wagę jego obecności mówiąc: „Przeto i księżyc, ten król morskich toni, Blady od gniewu, za mgłami i deszczem, Sieje po ziemi tysiączne choroby" lub „Ale księżyca zimny, czysty promień Grot Kupidyna ognisty zagasił I nie draśnięta królewska kapłanka Przeszła w spokojnym, dziewiczym marzeniu.". Z oddali sugeruje nam on czas trwania snu, oraz to, że noc niebezpiecznie zbliża się ku końcowi. Abstrahując od całej wybudowanej wokół niego metafory, estetycznie jest on po prostu bardzo dobrze zrobiony. Jego wizualizacja jest rzeczywista, a zarazem bajkowa, ale nie powoduje wrażenia sztuczności.

„Sen nocy letniej" jest wierną inscenizacja sztuki Shakespeare'a, zrobioną z pompą i rozmachem. Jest to spektakl dobrze przemyślany choreograficznie. Elfy biegające się w podskokach po całej scenie, opadająca brama wjazdowa i trupa ćwicząca przedstawienie teatralne, nie wchodzą sobie w drogę, ale wspólnie dzielą przestrzeń nie powodując wrażenia chaosu. Przy całym pośpiechu dziejącym się na scenie Igor Kowalik, grający króla elfów, potrafił znaleźć czas, aby - jak na króla elfów przystało - poruszać się powoli i z gracją. Jego krok był niespieszny i pełen elegancji, jakby specjalnie zestawiony z niecierpliwością i porywczością Puka. Do tej dwójki dołącza Jakub Giel - wcielający się w Spodka i samoczynnie tworzy się nam sceniczna śmietanka „Snu nocy letniej", która prawie nigdy nie jest obecna na scenie w komplecie – bo też pochodzi z różnych światów. Człowiek i dwa elfy rzadko spotykają się razem.

„Sen nocy letniej" to spektakl, w którym milczący bohater ma najwięcej do powiedzenia. Ma moc godzenia skłóconych, rozwiązywania pogmatwanych kolei losu, a wraz z magicznym zielem elfów, może też wpływać na działania i uczucia wielu osób, kiedy „... na ziemię patrzy zapłakany, A gdy on płacze, kwiat każdy łzy roni".

Teresa Wysocka
Dziennik Teatralny Dolny Śląsk
11 października 2022

Książka tygodnia

Utalentowani jak Nardelli
Sekcja Krytyków Teatralnych ZASP
red.: Anita Nowak, Krystyna Piaseczna, Piotr Rudzki

Trailer tygodnia