Sezon pod znakiem nowości

rozmowa z Pawłem Gabarą

Rozmowa z Pawłem Gabarą, dyrektorem Gliwickiego Teatru Muzycznego

HTML clipboardWczasowicze i kuracjusze spacerujący po krynickim deptaku mieli w sierpniu okazję oglą­dać duże billboardy z fotografiami Małgorzaty Długosz. Napisy na billboardach ustawionych w centrum górskiego uzdrowiska z inicjatywy Bogusława Kaczyńskiego, dyrektora Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, informowały, że artystka jest niekwestionowaną gwiazdą polskiej operetki. Festiwalowe spektakle z jej udziałem miały duże powodzenie wśród krynickiej pu­bliczności. W swoich wypowiedziach Bogusław Kaczyński podkreślał zaś, że ta właśnie solistka Gliwickiego Teatru Muzycznego jest jedną z najbardziej uzdolnionych artystek operetkowych w naszym kraju.

- Jak do tego doszło, że artystka z Gliwic jest postrzegana w Krynicy jako ogólnopolska gwiazda? – zapytaliśmy Pawła GABARĘ, dyrektora GTM.

- W 2003 roku Bogusław Kaczyński przyjechał do Gliwic na pre­mierę naszego musicalu „Hello Dolly”. Przedstawienie przypa­dło mu do gustu i natychmiast podjął decyzję o zaproszeniu naszego teatru do Krynicy. Od 2004 roku regularnie uczestni­czymy w kolejnych edycjach Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. To najważniejsza i najbardziej prestiżowa impreza tego typu w kraju. W sierpniu mieliśmy sposobność zaprezen­towania tam aż czterech spektakli. W dwóch z nich wystąpiła rzeczywiście Małgorzata Długosz. Z perspektywy Krynicy moż­na sobie faktycznie uświadomić lepiej i dobitniej, jak wspania­li artyści występują na co dzień na deskach GTM. W jednym z ubiegłych lat otrzymaliśmy nawet od pana Kaczyńskiego fe­stiwalowe billboardy, które przez dwa tygodnie stały na kry­nickim deptaku. Ustawiliśmy je w hallu naszego teatru, aby nasi widzowie mieli okazję poczuć się, jak w Krynicy i zobaczyć, w jaki sposób postrzegane są w kraju artystki pokroju Grażyny Brodzińskiej, Małgorzaty Długosz czy Wandy Polańskiej. Po­wiem otwarcie – każda wizyta w Krynicy bardzo nas odświeża i daje dużo nowych sił

- Miejscem prezentacji festiwalowych przedstawień jest kry­nicka pijalnia wód mineralnych. Czy w takich warunkach można osiągnąć zamierzony efekt artystyczny?

- Trzeba zacząć od tego, że Bogusławowi Kaczyńskiemu uda­ło się stworzyć w Krynicy atmosferę elitarną, z której niegdyś słynęło to uzdrowisko. Jeździło się do krynickich wód nie tyl­ko dla regeneracji sił, ale też po to, aby spotkać różnych arty­stów, posłuchać ciekawych koncertów. Tam rezydował słynny Jan Kiepura, który przyciągał melomanów z całego kraju. Pu­bliczność, która planuje sierpniowy przyjazd do Krynicy, już je­sienią poprzedniego roku zaczyna interesować się programem zamieszczonym w internecie. Wybiera odpowiednie spektakle bądź wręcz wykupuje wszystkie po kolei. Jest dużo takich ludzi, którzy przyjeżdżają do Krynicy dokładnie na dwa tygodnie fe­stiwalu. Z opinii pracowników biura organizacyjnego imprezy wynika, że bilety na spektakle GTM zawsze rozchodzą się naj­szybciej i najłatwiej. Oznacza to, że nasz teatr ma dobrą mar­kę wśród publiczności krynickiej. Występy w tamtejszej pijalni wód są istotnie bardzo trudne od strony technicznej. Trzeba we właściwy sposób przygotować scenę. Wiadomo, że nie tam możliwości zaprezentowania całego widowiska, wszystkich dekoracji. Trzeba więc znaleźć złoty środek. Warunki nie są ła­twe. Większość artystów przebiera się niemal za kulisami, po­między skrzyniami i kablami. Nie należy wreszcie zapominać o tym, że krynicka pijalnia jest zarazem palmiarnią. Panują w niej wysokie temperatury. Gdy w takim miejscu zgromadzi się 1200 osób, to jest tam rzeczywiście tropikalnie. Ale w zamian uzyskujemy wspaniałą atmosferę artystyczną. Świadomość, że występuje się na elitarnym i bardzo ważnym festiwalu, do­daje skrzydeł.

- Od jak dawna Małgorzata Długosz jest solistką GTM?

- Była ona artystką warszawskiej ROMY za dyrektorskich cza­sów Bogusława Kaczyńskiego. Po przekształceniu tego teatru straciła miejsce, na które zasługiwała. Wykorzystaliśmy to na­tychmiast. Wiedzieliśmy, że Małgorzata Długosz jest wspaniałą artystką. Przedstawiliśmy jej naszą ofertę. Przyjęła zaproszenie. W Gliwicach debiutowała w „Ptaszniku z Tyrolu”. Od tamtego momentu jest na stałe związana z naszą sceną. Dojeżdża jed­nak z Warszawy, bo tam ma przede wszystkim swoje główne mieszkanie. Zagrała dotąd w Gliwicach wiele wspaniałych ról. To jest urodzona księżna, hrabina, królowa, która znakomicie nosi kostium. Poza tym jest piękną kobietą, wspaniałą śpie­waczką i bardzo dobrą aktorką.

- Przejdźmy do innych spraw. W Gliwicach trwają obecnie pró­by do „High School Musical”. Czy wrześniowy termin premie­ry widowiska nie jest zagrożony?

- Z całą pewnością premiera „HSM” w reżyserii Tomasza Dut­kiewicza odbędzie się w zapowiedzianym terminie – 18 wrze­śnia. Wkroczyliśmy w najgłośniejszy – dosłownie! – etap prób scenicznych. Młodzi adepci sztuki estradowej tupią tak głośno w sali nad moim gabinetem, że praktycznie powinienem nosić w uszach specjalne zatyczki. Rwetes, który powodują, sprawia jednak wielką radość wszystkim w teatrze. Euforia młodych ludzi udziela się innym. Poświęcają się swojej pracy z niespo­tykanym zapałem. Nocują w domu studenckim „Ondraszek” Politechniki Śląskiej, a w siedzibie GTM spędzają kilkanaście godzin dziennie. Powtarzają teksty, ćwiczą, trenują. Przycho­dzą do teatru wcześnie rano, zostają na weekendy w Gliwicach. Ten młodzieńczy entuzjazm to jedna z najpiękniejszych rzeczy, które można zaobserwować. Jest to uzdolniona młodzież wy­brana w ogólnopolskim castingu.

- A jak układa się ich współpraca z zawodowymi artystami, którzy razem z nimi będą występować w spektaklu?

- Zależy nam na tym, aby widzowie nie potrafili odróżnić nasze­go zespołu etatowego od młodych adeptów sztuki estradowej. Wszyscy mają tworzyć jeden zespół, jeden team. Efektem ich wspólnej pracy powinno być kreatywne, wspaniałe widowisko. Zaobserwowałem, iż część młodych wykonawców jest przeko­nana, że już wie wszystko i trochę ze zdumieniem dowiaduje się, że jednak nie. Inni podchodzą z ogromną pokorą do pracy w teatrze i oczekują, że przyniesie ona im cenne doświadczenia. Są tacy, którzy pytają zawodowych artystów etatowych niemal o każdy szczegół, prosząc o pomoc. Nie brakuje też i takich, któ­rzy ufają swojej intuicji i swoim zdolnościom. Wszyscy z nich zdają sobie jednak sprawę z faktu, że w teatrze trzeba się pod­porządkować jednorodnej wizji inscenizacyjnej, aby wspólny wysiłek miał sens. Dodam, że w rolach osób dorosłych wystąpią Katarzyna Wysłucha oraz zamiennie Piotr Warszawski ze Sta­nisławem Witomskim. W przedstawieniu pojawi się też grupa zawodowych tancerzy z naszego zespołu baletowego.

- Jak często musical „HSM” będzie wystawiany na scenie?

- Przedstawienie będzie grane w blokach, bo nie chcemy ścią­gać młodzieżowych wykonawców z całej Polski na pojedyncze spektakle do Gliwic. Pod względem logistycznym byłoby to bo­wiem bardzo trudne. We wrześniu zagramy 18 przedstawień (codziennie po dwa spektakle – o godz. 10.30 i 19.00), a później „HSM” będzie prezentowany w Gliwicach dopiero na początku stycznia. Jesienią przewidzieliśmy sporo przedstawień wyjaz­dowych w różnych miejscowościach na terenie kraju.

- Co jeszcze obejrzymy na deskach GTM w najbliższym sezonie?

- Zamierzamy wznowić nasz repertuar zestawiony z ponad dwudziestu tytułów. To bardzo dużo jak na jeden teatr. Przygotowujemy też kilka nowości. 20 listopada odbędzie się premiera spektaklu „Hrabina Marica” – długo oczeki­wanej operetki w reżyserii i choreografii Henryka Konwiń­skiego. W lutym Zofia Rudnicka, jedna z najwybitniejszych polskich choreografek, zaprezentuje widowisko baletowe pod roboczym tytułem „Dance w wielkim mieście”. Będzie to opowieść na motywach „Snu nocy letniej” Szekspira. W kwietniu szykuje się natomiast premiera słynnego mu­sicalu „Grease” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Spek­takl będzie przygotowywany we współpracy z krakowską Państwową Wyższą Szkoła Teatralną. Przypomnę, że w latach siedemdziesiątych XX wieku był to kultowy mu­sical, którym wsławili się John Travolta i Oliwia Newton-John. Wiele sobie obiecuję po tym przedstawieniu, z uwagi na osobę reżysera. To bez wątpienia jeden z najwybitniej­szych twórców teatru musicalowego w Polsce.

- Do tej pory rozmawialiśmy o kwestiach artystycznych. Pomówmy na koniec o sprawach technicznych. Jakie są plany inwestycyjne GTM na najbliższą przyszłość?

- Najważniejszym wydarzeniem w tym względzie będzie oddanie do użytku odnowionej „Bajki”. Nastąpi to 2 paź­dziernika. Obiekt uzyska podwójną funkcję – kinową i teatralną. Budynek przy ul. Dolnych Wałów stanie się siedzibą kina „Amok”. Oprócz dużej sali kinowej pojawi się w nim nowiuteńka sala studyjna (na miejscu dawnej wentylatorni). Całość będzie nosić nazwę „Scena BAJ­KA – Kino AMOK”. Duża sala będzie trochę nawiązywała do tradycji przedwojennych, pełniąc m.in. funkcje estra­dowe. Powiększona estrada stworzy możliwość orga­nizowania niedużych koncertów muzycznych, recitali, a także małych form teatralnych. Główna siedziba GTM przy Nowym Świecie wymaga natomiast niezbędnych re­montów i modernizacji. Dużo się już zmieniło na lepsze, ale potrzebne są jeszcze dalsze prace (iluminacja fron­towej ściany teatru, wymiana instalacji kanalizacyjnej, remont sceny). Będzie to jednak uzależnione od możli­wości finansowych.

Zbigniew Lubowski
Materiały Teatru
27 sierpnia 2009
Portrety
Paweł Gabara

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia