Siła złego na jednego

"Napis" Teatr Polski w Bielsku Białej

Błyskotliwy tekst, dobra obsada aktorska, pomysł reżyserski oraz uniwersalność sztuki to najlepsza recepta na udane przedstawienie. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że najnowsza premiera Teatru Polskiego w Bielsku-Białej - "Napis" Geralda Sibleyrasa w reżyserii Waldemara Patlewicza - spełnia wszystkie wymienione wyżej warunki.

Przyczynkiem do opowiedzenia całej historii stał się wulgarny napis wyryty w windzie, obrażający jednego z lokatorów kamiennicy, w której wszyscy rzekomo szanują się i nie wtrącają w życie innych. Ofiara owego występku miast zapomnieć o całej sprawie, rozpoczyna prywatne dochodzenie mające na celu zdemaskowanie sprawcy owej ordynarnej obelgi. Swoich sąsiadów celowo bierze pod włos, sprowadzając rozmowę na niebezpieczne tory tak, by obnażyć jak najwięcej ich niedoskonałości i wad. Zaprasza ich nawet na mocno zakrapiane przyjęcie, podczas którego nieustannie drąży temat spornego napisu umiejętnie zrywając przyklejoną do ich twarzy fałszywą maskę przyjaźni i zrozumienia. 

Tomasz Lorek w roli dotkniętego trywialnym wyzwiskiem Lebruna od początku do końca konsekwentnie broni przekonań swojej postaci nie dając się wciągnąć w świat wykreowany przez swoich „życzliwych” współlokatorów. Jego zachowanie i poglądy zwieńczone zostaną jednak zamknięciem w klatce – pułapce współczesnego świata – pogoni za tym, co nowe a przez to modne, czy przymilnemu podporządkowaniu swojego życia większości. Po co? Po to choćby, by zaistnieć i w spokoju prowadzić swój byt.

Inną postawę prezentuje jego żona (Barbara Guzińska), dla której dobre układy z nowymi sąsiadami wydają się być sprawą priorytetową. Z czasem coraz chętniej ulega wpływom większości, prawdopodobnie podporządkowując im się tylko po to, by zyskać ich sympatię i akceptację. 

Aktorskie pierwsze skrzypce na scenie grają Grażyna Bułka oraz Jerzy Dziedzic. Ona – sąsiadka, która to niby wszystko wie najlepiej i na wszystko ma dobrą radę, a która tak naprawdę nie ma własnego zdania i sugeruje się opiniami znajomych z najbliższego sąsiedztwa. 
On – pantoflarz, który po przysłowiowych kilku głębszych znajduje w sobie na tyle odwagi, by wygarnąć każdą nawet najbardziej nieprzyjemną i obraźliwą kwestię – bez względu na czas i okoliczności. 
Równie dobrze spisali się Maria Suprun i Rafał Sawicki - egocentryczni i niczym nieskrępowani nowobogaccy, w których nowoczesnym świecie nie ma miejsca dla społecznie wyobcowanych. A za takiego przecież mają swojego nowego sąsiada! 

„Napis” w reżyserii Waldemara Patlewicza to swoista satyra na mieszczan, w której w każdym z bohaterów możemy znaleźć kogoś z naszego najbliższego otoczenia, może nawet dopatrzyć się w nich cech charakterystycznych dla nas samych. Przedstawienie na pierwszy rzut oka wydaje się lekkie i przyjemne. Pod przykrywką humoru i słownego żartu kryje się jednak cała prawda, tkwiąca tak naprawdę w każdym z nas. W każdej z sześciu postaci możemy przejrzeć się jak w krzywym zwierciadle odkrywając wszystko to, co skrywamy przed całym światem i o czym niezręcznie nam mówić głośno. Warto skorzystać z tej możliwości i zobaczyć, co tak naprawdę kryje się w naszym wnętrzu. Przecież nikt z nas nie jest idealny! Pozostaje tylko pytanie, czy w naszym nieustannie pędzącym świecie potrafimy znaleźć jeszcze czas na odrobinę refleksji i prawdziwych uczuć?

Anna Miozga
Dziennik Teatralny Katowice
1 stycznia 2009

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...