Skosztujmy Sokratesa

"Uczta" - reż. Krzysztof Garbaczewski - Nowy Teatr w Warszawie

Eros to w rozumieniu mitologii greckiej bóg miłości i namiętności seksualnej. Eros jest postrzegany także jako miłość sama w sobie. Miłość ta to miłość czegoś, czyli pragnienie czegoś. A pragnienie czegoś jest równoznaczne z brakiem tego czegoś. Eros to miłość do piękna. Zatem Eros pragnie piękna, gdyż go nie posiada. Z tego wynika, że Eros nie jest piękny. Jeżeli nie jest piękny, to nie jest też dobry, gdyż te dwa przymioty się łączą. Jaka jest miłość?

Zainspirowany dialogiem Platona Krzysztof Garbaczewski przedstawia „Ucztę" w swoim postrzeganiu. Jego interpretacja dzieła filozoficznego jest pytaniem o duchową i emocjonalną kondycję człowieka, który dąży do miłości. Spektakl dywaguje na temat zmierzania do dobra i szczęścia. Rozpatruje, czym jest miłość i jakie są jej atrybuty. Sztuka zawiera dobrze wyszczególnioną oś filozofii platońskiej. Zaprezentowana jest widzowi poprzez naukę o ideach jako o obiektywnych bytach tworzonych przez nasz umysł. Jesteśmy odbiorcami tej teorii, obserwując działania bohaterów.

„Uczta" przybiera na scenie formę dyskursu na temat Erosa (jako boga i jako miłości). Kolejne postacie reprezentują różne perspektywy na zagadnienie – od sensualnych (monolog Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik jako Fajdrosa) po rozumowe (Jacek Poniedziałek w roli Sokratesa). Poszczególne dysputy składają się na schematyczny, uszeregowany ciąg scen, przez co aktorzy otrzymali niezwykłą szansę na zaprezentowanie swoich możliwości. Każda postać jest dopracowana, wyraziście barwna z mocnymi konturami. Szczególne wyróżnienie należy się Jaśminie Polak za precyzyjny ruch, płynność, gibkość i szeroki wachlarz emocjonalny. Aktorka zaprezentowała swoje umiejętności poprzez wchodzenie w rozmaite stany psychofizyczne. Również Bartosz Gelner w roli Alkibiadesa trzyma widza w napięciu. Osiąga to przede wszystkim za pomocą starannie wypracowanego warsztatu. Natomiast fenomenalny Bartosz Bielenia emanuje otwartością umysłu. Poza nienaganną techniką z łatwością „chwyta interakcje" z partnerami scenicznymi i wiele proponuje. Jego spontaniczność i energia urzekają.

Już w momencie zajmowania miejsc widzowie stają się świadkami powstawania świata bohaterów (konstruowanie kolumny czy rzeźbienie posągu). W spektaklu doskonale zagospodarowano przestrzeń, tworząc wielopoziomową, geometryczną konstrukcję na kształt greckiego Akropolu. Wykorzystano też technologię VR autorstwa Macieja Gniady, Marty Nawrot i Jagody Wójtowicz. Bartosz Nalazek dopełnił scenografię oświetleniem, które budowało dynamikę i aurę poszczególnych scen. Duże znaczenie mają też efekty dźwiękowe, w tym delikatny, gładki motyw muzyczny, który pojawia się na scenie wraz z postacią Magdaleny Popławskiej.

W „Uczcie" Garbaczewskiego pojawiło się wiele elementów zamierzonej tandety odnoszącej się do współczesności. Zamiast dostojnych szat aktorzy ubrani zostali w sportowe obuwie i worki pooblepiane taśmą. Kicz znalazł się też w prowizorycznie skonstruowanej kolumnie, chmurach na patykach, piłeczkach pingpongowych czy konfetti w kształcie serc. Nawet truciznę zażywaną przez Sokratesa zastąpiła coca-cola. Ciekawym motywem jest w sztuce alkohol spożywany przez bohaterów przed każdą przemową. Przez zgrabne wplecenie „złotych myśli" na temat pijaństwa realizatorzy spektaklu wskazują na powiązanie między starożytnymi a współczesnymi. Może nie tak daleko nam do nich?

Niewątpliwie sztuka wyróżnia się konstrukcją. Wywód na temat „jednego" tworzy klamrę, a monologi poprzecinane są stałym rytuałem – konsumpcją alkoholu, odprawianiem flecistki i propozycją tematu dyskursu. Język wykorzystany w spektaklu bazuje na oryginalnym dziele, lecz nie brak analogii do współczesności. Dużo w nim subtelnego dowcipu i podtekstów. Tam, gdzie kończą się słowa, przestrzeń wypełnia znakomita kreacja aktorska.

Reżyser przewrotnie wykorzystał tytuł, by zaprosić widzów do skosztowania Sokratesa. W ten sposób apeluje o chwilę refleksji i skłania widza do czerpania mądrości i zyskania świadomości.

„Uczta" w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego to spektakl intrygujący, przemyślany, który postawił na oryginalne rozwinięcie popularnego tematu. Motyw miłości jest wszechobecny w kulturze, jednak innowacyjne ujęcie na podstawie filozofii platońskiej sprawia, że odkrywamy nowe spektrum zagadnienia. Uwikłani zostajemy w retoryczne pytania i nierozstrzygnięte dylematy. Otrzymujemy gamę perspektyw.

Na końcu zanurzamy się w zebrane poszlaki i próbujemy ponownie definiować miłość.

Marta Paleczna
Dziennik Teatralny Warszawa
19 lutego 2019

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...