Słoneczni chłopcy się starzeją

"Słoneczni chłopcy" - Wrocławski Teatr Komedia

Nie ma tu miejsca na bezmyślny chichot. Widz spektaklu "Słoneczni chłopcy" we Wrocławskim Teatrze Komedia uśmiechnie się, a nawet szczerze roześmieje, ale pozostanie zamyślony.

Dwie godziny w Komedii to czas spokojnej refleksji nad starością. Bohaterami spektaklu są dwaj aktorzy, którzy nieoczekiwanie dostają - być może ostatnią - możliwość pokazania się na scenie. Tego nie mogą odmówić ani publiczności, którą przez lata bawili popularnym skeczem "Słoneczni chłopcy", ani sobie. Al (Bogusław Danielewski), bon vivant, mimo upływu lat nadal elegancki, przychodzi do Willy\'ego (Lech Gwit) - nieco zdziwaczałego i kapryśnego. Po wznowieniu prób na światło dzienne wychodzą zadawnione spory. 

Cóż z tego, że podłożem kłótni są drobiazgi, jak np. nadmierne wydzielanie śliny przy wymawianiu litery "t"? Z drobiazgów składa się życie i nawet plucie dookoła siebie może utrudnić kontakty. Al i Willy kłócą się, wypominają dawne niesnaski i nie mogą zdecydować, czy chcą razem pracować, czy mają siebie dosyć do końca życia. Willy jest chyba bardziej inteligentnym, ale i złośliwszym staruszkiem. I bardziej poniżonym, jako że paraduje w gigantycznych śpioszkach.

Aktorzy świetnie pokazali zmagania z tym, co człowieka na starość denerwuje, z demonami (a może raczej demonkami, bo to przecież komedia, a nie szekspirowski dramat), z własnymi ograniczeniami. Przekonująco zagrali osoby, które w każdej sytuacji mogą pozostać sobą: ludźmi pełnymi godności. Starszym panom partneruje Krzysztof Grębski w roli opiekuna swojego wuja Willy\'ego. Każdemu staremu człowiekowi życzę, by na swojej drodze spotkał takie wcielenie wyrozumiałości i spokoju.

Małgorzata Matuszewska
POLSKA Gazeta Wrocławska
15 kwietnia 2010

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...