Słownik wulgaryzmów i poradnik praktyk seksualnych

"Spowiedź masochisty" - reż. Aline Negra Silva - Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieznie

"Spowiedź masochisty" Romana Sikory przypomina słownik wulgaryzmów polskich (z jednej strony) i poradnik dla fetyszystów (z drugiej). Premiera odbyła się w Teatrze im. Aleksandra Fredry, który też lubił sobie poświntuszyć, ale wiedział kiedy i gdzie.

Kiedy usiadłem na scenie teatru gnieźnieńskiego, zobaczyłem zamiast widowni ekran okolony kolorowymi żarówkami (jak u Janusza Wiśniewskiego, pomyślałem). Tymczasem okazało się, że to aluzja do telewizyjnego show, które oglądamy z perspektywy stajni, gdzie aktorzy mogą się wytarzać w torfie imitującym gnój (główny bohater opętany jest wizją, że jest koniem).

Sztuka Romana Sikory opowiada o człowieku, który lubi być poniżany w seksie, w życiu publicznym, w pracy..., wszędzie. Czerpie z tego poniżenia radość i satysfakcję. Sam podpowiada kolejnym swoim panom, szefom, co mogliby zrobić, aby go poniżyć, obniżyć mu pensję i dodać pracy.

Totalny absurd, który wcale nie śmieszy. Tytułowy Masochista (Piotr Kaźmierczak) zostaje doceniony i wysłany na olimpiadę najwydajniejszych pracowników, którą wygrywa. To mu nie sprawia jednak przyjemności... Jeśli autor dramatu chciał nam powiedzieć, że jesteśmy masochistami, bo godzimy się na niskie płace i wysokie wymagania pracodawców, to chyba poszedł na skróty. Rzeczywistość jest bardziej złożona.

"Spowiedź masochisty" napisana przez czeskiego dramaturga, przetłumaczona na język polski przez Małgorzatę Sikorską-Miszczuk i Elżbietę Zimną przypomina słownik wulgaryzmów i poradnik dla fetyszystów. Może głębia świata wykreowanego przez Sikorę skrywa się gdzieś głębiej. Niestety, reżyserka Alinę Negra Silva przy pomocy scenografa Filipę de Oliveira (rezydenci z Brazylii) nie dokopali się do niej. Poprzestali na powierzchni, chyba że tak właśnie zobaczyli Gniezno, Polskę, Polaków. Koncepty i chwyty inscenizacyjnie po które sięgnęli, są wtórne i oklepane (stroje z sex shopu, taplanie się w torfie, polewanie wodą, wzajemne opluwanie aktorów).

Po obejrzeniu spektaklu "Spowiedź Masochisty" przypomniał mi się artykuł w "Newsweeku", opisujący jak to w Rzeszowie, podczas spektaklu "Kształt rzeczy" na początku sceny erotycznej, z widowni pada: "Ty, wyruchaj ją". Aktor Grzegorz Małecki opowiada tak o tym zdarzeniu: "Wiem, że jak zignoruję takie słowa, za chwilę będzie jeszcze gorzej. - Przerwałem, podszedłem do człowieka i poprosiłem, żeby wszedł na scenę, może się wykazać, jak taki wyrywny. W Teatrze im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie podczas spektaklu "Spowiedź masochisty" takich i innych wulgarnych słów padło znacznie więcej. Wypowiadali je nie siedzący na widowni ludzie, ale aktorzy. Może ten "wyrywny młody człowiek" z Rzeszowa był wcześniej na przedstawieniu, podczas którego aktorzy również używali słownictwa nieparlamentarnego i wydawało mu się, że jemu też wolno.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
27 grudnia 2014

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia