Śmierć tylko dla odważnych

"Samobójca" - reż Robert Czechowski - Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Lubuski Teatr z Zielonej Góry po raz kolejny proponuje nam podróż w głąb siebie, z dużym przymrużeniem oka, ale jednak do samego dna naszej świadomości. Oczywiście tylko dla tych, którzy w ową podróż chcą się udać.

 Interpretacji tekstu „Samobójcy" Nikołaja Erdmena w przekładzie Maryli Masłowskiej podjął się sam dyrektor teatru, Robert Czechowski. W roli głównej, tj. Siemiona Siemionowicza Podsiekalnikowa - Aleksander Stasiewicz, znany szerszej publiczności z ról filmowych i serialowych; jako jego żona Maria Łukianowna – Marta Frąckowiak oraz teściowa Serfafima Iljiniczna - Tatiana Kołodziejska.

Małżonkowie mają wyjątkowo niepokojoną noc. Bieda wygląda niemal z każdego kąta i strach o przyszłość nie pozwala na spokojny sen. A potem wszystkiemu winna jest pasztetowa.

Bardzo realne, biedne gospodarstwo domowe oraz metafizyka, oniryczność i mistycyzm umierania. Życie przeplata się ze śmiercią, dramat z farsą, groteska z absurdem a sen z jawą. Również na scenie, czego odzwierciedleniem są kostiumy, scenografia i fantastyczna muzyka oraz ruch sceniczny. Nadaje to sztuce bardzo ciekawego tempa, co z kolei pozwala odebrać ją na wielu płaszczyznach.

Jeśli oczekujemy tylko dobrej zabawy, to te dwie i pół godziny na pewno nam jej dostarczą. Zabawne teksty i swobodne sytuacje pozwolą się zrelaksować, oderwać od codziennych trosk. Jednak dzieło to ma również wiele głębszych przesłań, które każdy może zinterpretować na swój sposób i ze względu na własne doświadczenia. Tytułowy „samobójca" zupełnie przez przypadek się nim staje, pragnienie śmierci zostaje mu poniekąd wmówione. Przez kogo? Akurat przez wszystkich, zarówno bliskie, jak i zupełnie przypadkowe osoby. Biednemu zawsze wiatr w oczy a jego życie smutne. Zatem kiedy pojawia się szansa na stanie się kimś ważnym, spełniającym dziejowe oczekiwania i mogącym się wykazać, to nie ważne w jaki sposób. Cel uświęca środki, w tym przypadku. Przynajmniej z pozoru, a może jest to zaprzedanie duszy diabłu? Umrzeć, by stać się kimś ważnym, popularnym.

Francuski bard, Georges Brassens wyśpiewał kiedyś słowa „Mourir pour des idees", które w polskim tłumaczeniu Aniry Łobodzińskiej brzmią tak:
„Dla idei ponieść śmierć - któż zna ideę lepszą?
(...)
Ponieśmy za idee śmierć,
Ale nie zaraz: śmierć-tak,
Ale nie zaraz".

I dla mnie jest to kwintesencja tej dwuaktowej sztuki Nikołaja Erdmena, w której pada wiele bardzo ważnych stwierdzeń.

Światy równoległe. Uczestniczymy w przyjęciu pożegnalnym, stypie – tyle, że jeszcze za życia naszego bohatera. Śmierć poniesiona w imię wyższych, ale i tez całkiem niskich idei, ma stać się faktem. Zatem jest powód do świętowania ze wszystkimi zainteresowanymi tym wydarzeniem. On, skupiony by nie przegapić godziny, odwagę przyjmuje w postaci płynnej, wysokoprocentowej. „Muszę żyć, żeby się zastrzelić" – trudno z tym polemizować. Śmierć. Piekło to czy niebo? Diabeł czy anioł, a może anioł śmierci?

Siemiona zapewne jest ofiarą – systemu i społeczeństwa. Jego niepowodzenia życiowe, to nie tylko zabawne perypetie pozwalające odzyskać radość życia i chociaż przez chwilę pomarzyć o czymś lepszym. Każdy czasami jest takim Siemionem Siemionowiczem Podsiekalnikowem. Bardzo łatwo popaść w marazm, załamać się, poddać, gdy nie widzimy wyjścia z trudnej sytuacji. Ileż to razy pełni euforii podejmowaliśmy kolejne wyzwanie, żeby potem przekonać się, że nie tędy droga do szczęśliwości. Kolejne niepowodzenie. Narzekanie, biadolenie, poczucie beznadziejności. Ale trwamy, nie poddajmy się, idziemy dalej. Zapewne mamy u swego boku ludzi, którzy nam w tym pomagają, tak jak my, pomagamy im w chwilach załamania. Czy Podsiekalnikow mógł na to liczyć? Żona czy teściowa przygotowująca dla niego kogel-mogel były dla niego wsparciem? I wreszcie - czego on tak naprawdę oczekiwał.

Odpowiedzi na te pytania możemy otrzymać oglądając spektakl, ale również mogą one pozostać otwarte na dalsze rozważania. A przecież prawdą jest, że życie staje się lżejsze, gdy powie się że jest ciężkie.

 

Anna Kłapcińska
Dziennik Teatralny Kraków
22 stycznia 2021

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...