Śmiesznie i strasznie bywa w teatrze Bagatela

"Oblężenie" - reż: Małgorzata Bogajewska

Wygląda na to, że Małgorzata Bogajewska na dobre zadomowiła się na kameralnej scenie "Bagateli" przy ulicy Sarego. Miesiąc po premierze sztuki Biljany Srbljanović "Barbelo, o psach i dzieciach" możemy oglądać jej "Oblężenie" na podstawie dramatu Jewgienija Griszkowca

Cechą wyróżniającą twórczość Griszkowca jest ucieczka przed skrajnym pesymizmem. Griszkowiec, nazywany często "nowym sentymentalistą", dostrzega w bohaterach nie tylko smutek, również energię, czułość, poczucie humoru. Większość dramatów pisarza, również "Oblężenie", to literatura serio, która wywołuje na sali salwy śmiechu.

Na scenie toczy się rywalizacja na wspomnienia. Wojownicy na trwałe utkwili w jakiejś wojnie. Griszkowiec, który sam odsłużył kilka lat w marynarce wojennej, nie konkretyzuje o jaką batalię chodzi. Bitwę pod Stalingradem czy starcia w Groźnym. Piaskownica jest pojemna. Wieczni chłopcy wyobrażają sobie wrogów i przyjaciół. Zbijają bąki, ziewają, czasami giną na polu chwały. Rosyjski pisarz ukazuje wojenne absurdy, jednocześnie pokazując, że nikt nie będzie w stanie wrócić z poligonu do życia. Obraz przemocy zostawił trwały ślad w psychice żołnierzy. Dlatego najbardziej przejmującym portretem w przedstawieniu jest sylwetka Weterana (Marek Kałużyński). Ten bardzo smutny mężczyzna żyje wojną:

również w czasie pokoju. Na dodatek w "Oblężeniu" tragizm równoważony jest śmiechem. Na fotelu zasiadła Bogini (Kamila Klimczak) - Madonna z ruskiego bazaru. Liche śpiewa pieśni. Czasami coś z Marleny Dietrich, czasami z książeczki do nabożeństwa. Dookoła wiecznej majówki kołują zdezelowani Wojacy. Mitomani, pacyfiści, politrucy. Są dziećmi czasu wojny. Tak było za ich pradziada i dziada, tak będzie za ich syna i wnuka. Bo w Rosji czas pokoju jest mitem. Jeszcze nie zabliźniło się wspomnienie carskich ukazów, a już Hitler, łagry, Stalin, Breżniew, czarnucha pieriestrojkowa, Afganistan, Czeczenia, Putin...

Wieczni żołnierze nie schodzą z pola boju. Czekają na oblężenie. Czasami próbują pertraktować z wrogiem, ale nie pamiętają kto nim jest, czy usłyszy ich lament. Pyskują, biją się, tęsknią. A bezsilna Matka Boska śpiewa bezsilne pioseneczki o tym, że "w stepie szerokim" mieszkają "mali rycerze".

Bogajewska znakomicie czuje rosyjskie klimaty. W słodko-gorzkim spektaklu dobrze odnaleźli się aktorzy "Bagateli". Uznanie należy się zwłaszcza tragikomicznym Wojownikom, granym przez Michała Kościuka, Marcela Wiercichowskiego i Adama Szarka. Griszkowiec pisał o Rosji, ale w Krakowie oglądamy również satyryczny portret Polski zwaśnionej, w której kłócimy się po to, żeby się kłócić; godzimy, żeby godzić. Nie ma w tym sensu, scalającej konstrukcji. Jest pusty śmiech. A to Polska właśnie.

Łukasz Maciejewski
Gazeta Krakowska
30 listopada 2011

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...