Sonety w prezencie urodzinowym dla Williama Szekspira

Sonety czasów zarazy i wojny

O potrzebie nowego przetłumaczenia wszystkich „Sonetów" Williama Szekspira, o pracy tłumaczeniowej nad nimi oraz o nowym monodramie „Hamlet w Chomęcicach" w czasach pandemii i wojny – mówi Piotr Kondrat, aktor Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, szekspirolog z zamiłowania.

 - Kiedy w maju 2021 roku zagrałem swój ostatni monodram szekspirowski w Toruniu „Szekspir 7 pm" i Bogusław Kierc, wybitny aktor i czołowy polski poeta współczesny, pogratulował mi tłumaczenia, potraktowałem jego komplement jako wyzwanie, bowiem żadnego dzieła Szekspira nie przetłumaczyłem w całości. Tłumaczyłem tylko fragmenty jego dramatów, które wykorzystywałem w swoich przedstawieniach przez dwadzieścia lat. W Toruniu przygotowałem koperty z trzema sonetami dla widzów. Wybór był związany z dziełami Szekspira i tak znalazł się tam Sonet V, ponieważ napisał pięć poematów, Sonet XXXVII, bo jest autorem 37 sztuk teatralnych i Sonet CLIV, bowiem tyle właśnie napisał sonetów. Przygotowałem je w oryginale, bo żadnego jeszcze wtedy nie przełożyłem. Po rozmowie z panem Bogusławem przetłumaczyłem Sonet V i tak się zaczęło.

- Zacząłem tłumaczyć sonety, bo chciałem je zrozumieć, poczuć ich nerw. Wszystkie, poza Sonetem CXLV, Szekspir napisał dziesięciozgłoskowcem, czego żaden polski przekład nie oddaje, w większości stosuje też rymy męskie, słowa angielskie są krótkie, dzięki czemu jego słownictwo jest bardzo bogate. Oczywiście angielski i polski to dwa różne języki, ale ja chciałem usłyszeć Szekspira w najlepszej polszczyźnie godnej Adama Mickiewicza. Zacząłem od wymienionych trzech, a potem zająłem się sonetami, które w swoim znakomitym spektaklu w „Berliner Ensemble" wykorzystał Robert Wilson. To były kolejne 24 wybrane sonety, silny wgląd w dzieło Williama Szekspira, w różne jego wątki. Pojąłem wtedy, że to jedno z najważniejszych dzieł w historii literatury i teatru, niezwykle istotne dzisiaj, stawiające bardzo ważne pytania, które dotyczą naszej tożsamości, kultury, religii i sztuki. Wątkiem wiodącym jest w nich miłość w pojęciu jak najszerszym jako istota naszego jestestwa i naszej duchowości, jako sens życia.

- W czasie mojej pracy dostałem zamówienie z Teatru Powszechnego w Radomiu na przetłumaczenie Sonetu XLIX, który został potem wykorzystany w spektaklu „Odloty" w reżyserii Agnieszki Kołodyńskiej-Iglesias. To była też zachęta do dalszej pracy, która mogłaby się zakończyć wydaniem moich tłumaczeń wraz z angielskim oryginałem. Rozmawialiśmy wtedy o wydawnictwie „Austeria", ja wcześniej myślałem o Wydawnictwie Literackim w Krakowie, które pół wieku temu wydało przekłady Macieja Słomczyńskiego.

- Początkowo planowałem zakończenie wszystkich przekładów we wrześniu 2022 roku, dlatego też wcześniej nie myślałem zbyt intensywnie o sprawach związanych z wydaniem książki. Obecnie moja praca dobiegła końca i uważam, że moje przekłady powinny trafić do szerokiego kręgu odbiorców. Myślę tu nie tylko o czytelnikach, szczególnie o uczniach liceów i studentach, ale także o widzach teatralnych. Sonety w moich przekładach mogą być kanwą wielu ważnych przestawień teatralnych w Polsce.

- Dotychczas w Polsce powstały tylko dwa przedstawienia na kanwie Sonetów Szekspira: w latach 90-tych XX wieku „Grzeszna miłość" w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w reżyserii Bogusława Kierca, który czyta na bieżąco moje przekłady i chce napisać przedmowę do ich wydania, oraz w 2017 roku „Sonety" w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu. Pierwsze z tych przedstawień wykorzystywało przekłady Stanisława Barańczaka, a drugie obok przekładów Barańczaka tłumaczenia Macieja Słomczyńskiego. Ciekawą i ważną inicjatywą byłoby też wydanie audiobooka z moimi przekładami.

- Każdy mój przekład opatrzony jest dedykacją dla członków mojej rodziny na przestrzeni wielu pokoleń, a także dla osób, które spotkałem na swojej drodze życia. Przekłady powstałe po wybuchu wojny w Ukrainie opatrzone są też datami dziennymi. Wszystkie powstały w bardzo burzliwych czasach zarazy i wojny, przez co silnie korespondują z czasami Szekspira, który opisywał świat w jego niezwykłych przeobrażeniach.

- Obecnie pracuję nad „Hamletem w Chomęcicach". Hamleta nie grałem cztery lata. Będzie on bardzo inny, będzie to pierwszy Hamlet czasu wojny...

-„Coś przegniłego jest dziś w Europie". To pierwsze zdanie mojego spektaklu. U Szekspira zamiast Europy jest „nasze państwo". Pozwoliłem sobie na tę zmianę, bo dzisiaj tak wielu ludzi czuje się Europejczykami... Proszę bardzo. Ten spektakl będzie modlitwą o pokój. Modlitwą Hamleta i moją. Wojna już trwa, musimy skonfrontować się nie tylko ze złem świata, ale i naszym własnym. W tym spektaklu nie będzie już czaszek, bo tyle śmierci wokół... W scenie teatru pojawi się czaszka w sposób magiczny, niematerialny, a pamiątką po Joryku będzie magiczna peleryna, którą podarował mi kiedyś „mój Joryk", mój nieżyjący przyjaciel, iluzjonista Selleno. W rekwizytach, które używałem na przestrzeni lat znalazłem też żołnierską skrzynkę, podstawowy ekwipunek wojenny. Kupiłem ją w 2009 roku w Berlinie, jak przygotowywałem się do kolejnych Hamletów. Zagrała tylko w kilku spektaklach. Teraz wraca, w niej zmieści się cały mój dobytek sceniczny. Przed spektaklem w Chomęcicach zaprezentuję kilka wybranych sonetów w Komornikach. Muszę wybrać tylko kilka z powodów czasowych, ale jestem przywiązany do wszystkich 154 i wszystkie kocham jak swoje dzieci. Przy okazji liczb – zawsze mnie zastanawiała ta liczba 154. O cztery więcej od psalmów Dawida. Słowo Bóg pada w sonetach tylko dwa razy, ale miłość w sonetach jest dowodem jego istnienia. Inna liczba wiąże się z moim „Hamletem w Chomęcicach". 33 lata wcześniej zagrałem swoją pierwszą rolę szekspirowską – Prospera w „Burzy" w reżyserii Bogusława Kierca. Czas jest też jednym z bohaterów sonetów.

- Zadedykuję czytelnikom Dziennika Teatralnego dwa sonety. Pierwszy z nich, Sonet 49, z przyczyny bardzo prozaicznej: miał już swoją premierę w teatrze. Oprócz tekstu istnieje też moje nagranie. Kto woli słuchać, nie musi czytać.

SONET XLIX
Ten czas, wbrew niemu, nim przyjdzie ten czas,
Gdy się zachmurzysz z powodu mych wad,
Gdy twoja miłość zrewiduje nas
I oszacuje wartość wspólnych lat;

Ten czas, wbrew niemu, kiedy obco przejść
Zapragniesz, z trwogą w słońcu oczu twych,
Gdy miłość przejdzie przemianę na nie,
Jej lot w materii znajdzie ciężar zły;

Ten czas, wbrew niemu zmierzam ukryć się
W świadomość nędzy mojej i ja sam
Przeciwko sobie z wrzaskiem wzniosę pięść
I pełne prawo wyboru ci dam:

Dla porzucenia prawo da ci moc,
A dla miłości... powód znajdzie ktoś?
Przekład Piotr Kondrat

Drugi sonet to sonet 55. Przetłumaczyłem go już po wybuchu wojny w Ukrainie. Tych tłumaczeń wojennych jest czterdzieści cztery, ale tylko w jednym pada słowo - wojna. Pada też słowo - miłość. Miłość jest źródłem nadziei w czasach ostatecznych.
SONET LV
Marmur ni złoto grobów książęcych
Tego sonetu nie przeżyją dni
I w jego strofach będzie cię więcej,
Niż w sarkofagach, co czas może zryć.

A kiedy wojna pomniki zwali,
Gdy wyrwie z posad domy i groby,
Wojenny zamęt nie zdoła spalić
Tych wierszy... przetrwa pamięć o tobie.

Na przekór śmierci, nienawiści wbrew
Ty pójdziesz dalej, a z tobą twój blask,
Przyszłych pokoleń możesz rozgrzać krew,
Aż po dzień sądu, kiedy zniknie czas.

W dzień sądu w pełni będziesz w blasku lśnić:
W tym wierszu ty i miłość macie żyć.

Przekład Piotr Kondrat 11.04.2022

Wysłuchała: Ilona Słojewska

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
27 kwietnia 2022
Portrety
Piotr Kondrat

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia