Spektakl teatru lalek niegodny Grand Prix

Opolskie Konfrontacje Teatralne "Klasyka Polska"

"Iwona, księżniczka Burgunda" opolskiego Teatru Lalki i Aktora miała szansę zdobyć Grand Prix Konfrontacji Teatralnych. Ale jury przestraszyło się, że będzie to prowokacja wobec teatrów dramatycznych

- Nosiliśmy się z zamiarem wręczenia tej nagrody przedstawieniu lalkowemu - zdradza Tadeusz Nyczek, krytyk teatralny i literacki, członek jury, w którego skład weszli także aktor Andrzej Łapicki, pisarka Olga Tokarczuk i muzyk Tymon Tymański. - Ale ostatecznie gdyby na imprezie do tej pory zarezerwowanej tylko dla teatru dramatycznego wygrał debiutujący na niej spektakl lalkowy, byłaby to spora prowokacja i precedens, na który nie chcieliśmy sobie pozwolić. W końcu w jakim świetle stawiałoby to teatry dramatyczne? Może jak w przyszłości pojawi się tu inny dobry spektakl lalkowy, to jego zwycięstwo będzie możliwe, ale obecnie, po burzliwych obradach i licznych kłótniach, uznaliśmy, że na to jeszcze za wcześnie - wyjaśnia Nyczek.

Dlatego też "Iwona" musiała się zadowolić tylko nagrodą specjalną dla Mariana Pecko, reżysera spektaklu.

Jednak w historii Opolskich Konfrontacji Teatralnych przyznano nagrodę główną dla przedstawienia lalkowego. W 1996 roku przypadła ona Białostockiemu Teatrowi Lalkowemu za "Parady" Jana Potockiego.

- Wtedy również byliśmy jedynym teatrem lalkowym w stawce - mówi Paweł Aigner, aktor tego przedstawienia, obecnie także reżyser. - Dlatego tłumaczenie jury konkursu uważam za chybione i w pewnym sensie degradujące, bo dzieli ono teatr na ten lepszy, dramatyczny, i ten gorszy, czyli lalkowy - stwierdza Aigner.

Mimo to Krystian Kobyłka, dyrektor "Lalek", nie jest rozczarowany. - Ta nagroda bardzo nas cieszy i jest kolejnym potwierdzeniem, że "Iwona" to bardzo dobry spektakl - kwituje.

Nagroda główna XXXV Opolskich Konfrontacjach Teatralnych przypadła Janowi Klacie za reżyserię "Ziemi obiecanej" wg Władysława Reymonta przygotowanej przez Teatr Polski we Wrocławiu.

- Nie należy jej jednak traktować jako Grand Prix, takowego bowiem nie przyznaliśmy. Postanowiliśmy tylko imiennie wyróżnić twórców dwóch przedstawień, które zrobiły na nas największe wrażenie - podkreśla Nyczek.

- Nie zdecydowaliśmy się przyznać Grand Prix, bowiem żaden spektakl wystawiony w ramach konkursu nie spełnił do końca naszych oczekiwań. Przedstawienie Klaty miało wady, Pecko zbyt wiernie poszło za tekstem, a "Słowacki. 5 dramatów. Rekonstrukcja" Teatru Polskiego w Bydgoszczy, z którym wiązaliśmy największe nadzieje, pomimo wielkiego rozmachu zawodził coraz bardziej z każdą chwilą - wyjaśnia krytyk.

Nie przeszkodziło to jednak jury w przyznaniu dwóch nagród aktorom występującym w "Słowackim" - Michałowi Czachorowi (za wcielenie się w kilka kluczowych postaci spektaklu) i Marcie Ścisłowicz (za rolę Judyty). Oprócz nich nagrody jury dostali także Wojciech Ziemiański i Ewa Skibińska (za role Zuckera i Lucy Zucker w "Ziemi obiecanej") oraz Zofia Bielewicz, reprezentantka opolskiego Teatru im. Jana Kochanowskiego, którą jury wyróżniło za rolę Anastazji w spektaklu "W małym dworku".

pig
Gazeta Wyborcza Opole
4 maja 2010

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...