Spór o mur

„Zemsta" – reż. Krzysztof Jasiński – Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Spektakl, który miał swoją łódzką premierę w zeszłym tygodniu, oparty jest na tekście komedii Aleksandra Fredry o tym samym tytule. Autor dzieła był twórcą wielu komedii takich jak „Śluby panieńskie" czy „Strach nastraszony", ale odnajdował się także w roli twórcy poematów (np. „Szewc i diabeł"), jak i pamiętnikarza („Trzy po trzy"). Około dwustuletni tekst wystawianej obecnie „Zemsty" jest jednak tym niemal powszechnie znanym, zarówno dzięki kunsztowi autora, jak i towarzyszącemu mu statusowi lektury.

Fabuła spektaklu zbiega się z tą przedstawioną w pierwowzorze literackim. Historia zaczyna się od konfliktu sąsiadów, którzy spierają się o to, czy mur stojący między należącymi do nich fragmentami posesji ma zostać naprawionym, czy też nie. Waśń bohaterów wpływa istotnie także na wątek miłosny, kiedy to Rejent, chcąc pokrzyżować plany małżeńskie Cześnika, tworzy intrygę, na wieść o której Raptusiewicz postanawia odpłacić Milczkowi pięknym za nadobne i także obmyśla plan, by pomieszać szyki sąsiadowi. Ostatecznie okazuje się, że na konflikcie skorzystali młodzi krewni bohaterów, dla których w sieci intryg zrodziła się szansa na nadanie relacji oficjalnego statusu, a zawarcie przez nich związku małżeńskiego stworzyło pretekst do zawarcia zgody między skłóconymi.

Sferze fabularnej akompaniuje scenografia, która na pierwszy rzut oka wydaje się skromna, ale robi wrażenie i jest w zupełności wystarczająca. Nie ma większych zmian aranżacyjnych podczas spektaklu niż przemiana stołu w mur (i na odwrót) czy zmiana wiszących dekoracji tak, by sugerowały inne miejsce akcji (np. rozwinięcie zasłon przykrywających widok na część należącą do Cześnika dla zasugerowania kwatery Rejenta). Większość zmian regulowana została bowiem światłem, co zminimalizowało konieczność reorganizacji, a przy okazji stanowi ciekawy zabieg wyizolowania istotnych w danym momencie elementów zapełniających scenę. Autorem scenografii jest Marek Chowaniec – laureat nagrody piątej edycji Festiwalu „Dwa Teatry" za scenografię do spektaklu Teatru Telewizji „Księcia nocy" (reż. Krzysztof Zaleski) Marka Nowakowskiego, a także m.in. autor aranżacji do „Nie-Boskiej komedii" (reż. Krzysztof Zaleski, Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, 2006) czy też „Grease" (reż. Wojciech Kępczyński, Teatr Muzyczny „Roma" w Warszawie, 2002). Scenograf współpracował już wcześniej z reżyserem w takich realizacjach jak: „Chicago" (Teatr Komedia w Warszawie, 2002) oraz „Stepping out" (Teatr Komedia w Warszawie, 2006).

Wartość dodaną stanowiły także kostiumy Anny Czyż, które korespondowały ze stylem epoki będącej czasem akcji utworu, a przy tym i odzwierciedlały szlachecki stan i charakter postaci za pomocą drobnych detali, jak np. krzyż na szyi pobożnego Rejenta zawsze postępującego zgodnie z „wolą Nieba", czy sam styl ubioru – dobrym przykładem formy rozróżnienia może być jasna i zwiewna sukienka dla pełnej młodzieńczej werwy Klary oraz czarna i szykowna suknia uwodzicielskiej Podstoliny. Kostiumografka miała już wielokrotnie okazję współpracować z reżyserem omawianego spektaklu, m.in. przy „Hamlecie" (Krakowski Teatr Scena STU, 2012) czy „Małym Księciu" (Krakowski Teatr Scena STU, 2015). Jedną z najnowszych jej realizacji jest autorstwo kostiumów do „Hobbita" w reżyserii Grzegorza Suskiego (Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku, 2019).

Muzyka została wpleciona w strukturę spektaklu w dość nietypowy sposób. To od niej zaczyna się przedstawienie, kiedy to bohaterowie wyśpiewują wprowadzenie do akcji, energicznie przy tym się poruszając, dzięki czemu wydaje się, jakby całkowicie wypełnili przestrzeń sceny. Widz zostaje wprowadzony mocnym akcentem i od samego początku odczuwa się pewną swoistą ekscentryczność – w bogactwie ruchu, pewnym wymiarze egzaltacji. Żałuję, że musicalowy element realizacji nie był kontynuowany podczas dalszych wstawek muzycznych, ale z drugiej strony może zmieniłoby to i nadto wydłużyło sztukę. Odczułam jednak przez to pewną niespójność – wolałabym pociągnięcie tematu dalej lub całkowitą rezygnację z niego. W późniejszych etapach muzyka zostaje głównie wykorzystana jako przerywnikowe tło do zmiany scenografii czy ustawień postaci pomiędzy poszczególnymi scenami. „Głównie", ponieważ przewija się jeszcze jeden motyw związany bezpośrednio z piosenką „Oj kot" Piotra Rubika wykorzystaną wcześniej w słynnej filmowej realizacji komedii w reżyserii Andrzeja Wajdy z roku 2002. Staje się ona motywem, ponieważ zostaje wykorzystana nie tylko w momencie kiedy Papkin ją wykonuje, ale i fragmenty jej tekstu możemy usłyszeć podczas późniejszych zmian scenograficznych czy wejścia na scenę Podstoliny.

Za ostateczny kształt scenicznej adaptacji i reżyserię odpowiada Krzysztof Jasiński – reżyser oraz aktor, a także założyciel i dyrektor artystyczny Krakowskiego Teatru Scena STU. Wielokrotnie nagradzany m.in. dwukrotnie „Buławą hetmańską" w latach 1985 (nagroda publiczności dla spektaklu „Ubu król") oraz 1990 (dla spektaklu „Pan Twardowski"), honorową nagrodą krakowskiej filii Fundacji Kultury Polskiej za działalność artystyczną (2001), nagrodą miasta Krakowa za dokonania kulturalne (2013) czy też Superwiktorem Specjalnym (2012). Jako reżyser zadebiutował w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, wystawiając „Moliera, czyli zmowę świętoszków" Bułhakowa. Wystawiał także opery, które transmitowano w telewizji, takie jak np. Halka Stanisława Moniuszki we współpracy z Operą Krakowską oraz musicale, np. „Szalona lokomotywa" Witkacego z muzyką Marka Grechuty oraz Jana Kantego Pawluśkiewicza. Działalność reżysera rozciąga się jednak także poza Polskę, ponieważ w Mexico City zrealizował pierwszą adaptację Witolda Gombrowicza w Ameryce Łacińskiej - „Operetkę" (1978), a w Związku Radzieckim wystawił pierwszy tamtejszy spektakl Witkacego „Wariat i zakonnica" (1991). Twórca zdążył zatem w przeciągu tak wielu lat działalności zgromadzić już przy sobie wierną i różnorodność publiczność, ale wciąż kumuluje wokół siebie nową, którą urzekły kreacje postaci w „Zemście".

Największą sympatię publiczności zdobył moim zdaniem Papkin (Bronisław Wrocławski), o czym świadczą nie tylko późniejsze oklaski i owacje na stojąco od większości zgromadzonych, ale także reakcje widzów jeszcze podczas samego spektaklu. Śmiech na sali pojawiał się już na samo wejście postaci, która zdobywała sobie przychylność widzów, zwracając się do nich bezpośrednio podczas spektaklu czy to w formie okazjonalnego bezpośredniego pytania, czy też zawieszenia głosu podczas wypowiadania jednej ze słynnych kwestii komedii, którą mogła dokończyć publiczność. Wyjątkowo intensywną pozytywną reakcję widowni wywołała także scena uwypuklająca komizm słowny i sytuacyjny, podczas której Cześnik (Andrzej Wichrowski) dyktuje Dyndalskiemu (Robert Latusek) treść listu, jaki miał trafić w ręce Rejenta (Bogusław Suszka). Aktorzy byli bardzo energiczni w wypowiadaniu swoich kwestii, a scenę przemierzyli wzdłuż i wszerz nadzwyczaj ruchliwi Klara (Elżbieta Zajko) oraz Wacław (Mateusz Czwartosz), co skutecznie odzwierciedlało kontrast pokoleniowy młodych wobec skłóconych przedstawicieli starszej generacji. Werwą pomimo bycia nieco starszą od nich wiekiem odznaczała się jednak z pewnością i Podstolina (Ewa Audykowska – Wiśniewska) „płynąca" z gracją po estradzie, ale i potrafiąca wykazać się młodzieńczym wigorem w momentach uniesienia.

Okazuje się, że nawet po takim czasie od powstania utworu i wielokrotnych cytowaniach tekstu wciąż potrafi on bawić szerokie grono odbiorców w teatralnej przestrzeni. Kwestia ta zależy oczywiście od rodzaju poczucia humoru i indywidualnego gustu, ponieważ we mnie sceny komediowe zrealizowane jako przejaskrawione i mocno hiperbolizowane ruchem nie wywołały tak silnej reakcji, jaką mogłam zaobserwować wśród innych. Może to także wynikać ze znajomości tekstu, z którym spotykałam się już wielokrotnie, przez co efekt oddziaływania śmieszności miał prawo nieco się osłabić.

Niezaprzeczalnie jest to jednak dość wierna pierwowzorowi adaptacja, która zgromadzi przy sobie pokaźne grono przyszłych wielbicieli.

Marta Miniszewska
Dziennik Teatralny Łódź
25 listopada 2022

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...