Spowiedź alkoholików

"Najgorszy człowiek na świecie" - reż. Anna Smolar - Teatr im. W. Bogusławskiego w Kaliszu

Kaliski teatr kończy ten rok premierą udaną interesującą i dającą do myślenia. "Najgorszego człowieka na świecie" Małgorzaty Halber w reżyserii Anny Smolar można polecić każdemu - początkującemu studentowi. profesorowi wyższej uczelni, notorycznemu bezrobotnemu, technikowi budowlanemu, nawet księdzu. Kobietom również, tym bardziej że jest to rzecz stworzona przez kobiety i o kobietach. Choć nie tylko

Po pierwszych 10-15 minutach spektaklu widz może odnieść wrażenie, że na jego oczach rozwija się sceniczne studium alkoholizmu. Albo że trafił na grupowe spotkanie terapeutyczne anonimowych alkoholików. Główna osoba dramatu - bo chyba na taką wyrasta postać kreowana przez Nataszę Aleksandrowitch - wyznaje, że pierwsze kontakty z alkoholem miała już w szkole podstawowej. I raczej nie było to piwo. Co dzień przed wyjściem do szkoły robiła kilka haustów wódki pochodzącej z obficie zaopatrzonej piwnicy jej rodziców. Gdy miała 14 lat, po raz pierwszy upiła się naprawdę. A potem było już tylko coraz więcej i gorzej. To proste i czytelne podprowadzenie do odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że tak młoda kobieta trafi za chwilę na spowiedniczy seans razem z kilkoma podobnymi sobie osobami, które znalazły się na podobnym życiowym zakręcie. Pomiędzy nimi uwija się terapeutka - w tej roli Izabela Beń - która zadaje pytania związane z ich nałogiem, prowokuje je do publicznych wyznań i konfrontuje jedne z drugimi. Nie mamy więc wątpliwości, że na tym etapie rozwoju widowiska jesteśmy świadkami spotkania AA. Ale czy tak będzie już do końca? Czy publiczność ma zostać wciągnięta na samo dno pijackich brudów i zwidów? Przeżyć dezintegrację pozytywną i w taki sposób zostać otrzeźwioną? Czy taki był pomysł na ten spektakl?

Sztuka to coś więcej niż AA

To byłoby zbyt proste. Nie znam tekstu Małgorzaty Halber, ale twórcy spektaklu prowadzą nas w innym kierunku. Owszem, jest to studium alkoholizmu, ale jednocześnie jest to coś więcej. Możemy przyjrzeć się, jak funkcjonują mechanizmy, które chyba każdy Polak zna z autopsji. Wszystkie te "ze mną się nie napijesz?", "za moje zdrowie nie wypijesz?", "wypij chociaż jednego, więcej nie musisz", "napij się piwa, przecież piwo to nie alkohol" i "kto nie pije, ten kapuje" nieraz już przecież słyszeliśmy, bo jest to trwała część polskiej obyczajowości i tradycji. A Marcin Trzęsowski całkiem udanie podpatrzył nerwowe tiki i mimowolne odruchy alkoholików w fazie odstawienia lub niedługo po przepiciu. Wszystko się zgadza, ale jednocześnie wypływamy na szerszy przestwór oceanu. Terapeutka nagle przerywa tok narracji i z rozbrajającą szczerością przyznaje się widzom, że nie wie, co ma dalej robić z tą zgrają wykolejeńców i jak zachować się po wybuchu agresji jednego z nich. - Co mam robić? - pyta. - To idźcie się napić! - woła ktoś z sali. W innym momencie terapeutka przyznaje przed widzami, że aktorzy przygotowali się do tego spektaklu w ten sposób, iż poszli na spotkanie prawdziwych alkoholików i stali się jego uczestnikami.

To jeden z powodów, dla których w tym tekście wolę nazywać ludzi na scenie aktorami, a nie postaciami, bohaterami albo osobami dramatu*. Bo w tym przypadku nie wiadomo, gdzie kończy się sceniczna fikcja, a zaczyna kaliskie "tu i teraz". I taki efekt najwyraźniej postanowili osiągnąć twórcy tego spektaklu. Nawiasem mówiąc, jego zbiorowym współautorem rozumianym także jako współtwórca tekstu są właśnie zaangażowani do tej realizacji aktorzy. I tylko przyznam - choć nie muszę- że przez cały czas trwania tego półtoragodzinnego przedstawienia chodziła mi po głowie jedna myśl.

Krzysiu zrobi to prawdziwiej

Kiedyś podczas Kaliskich Spotkań Teatralnych pokazano spektakl, którego akcja rozgrywała się w irlandzkim pubie. W roli głównej występował Krzysztof Majchrzak, aktor wybitny. Zgodnie z realiami swojej roli na scenie pił piwo ciemne, prawdopodobnie irlandzkiego guinessa. Na pewno nie była to cola, ale raczej nie był to też porter, który w wersji żywieckiej ma prawie 10% alkoholu Wypicie czterech półlitrowych porterów w ciągu jednej albo dwóch godzin musiałoby się odbić na jakości scenicznych poczynań K. Majchrzaka. Ale wypicie czterech 5-procentowych guinessów już niekoniecznie, ponieważ dobry aktor radzi sobie z takimi ilościami alkoholu i z takimi rolami. I jest wtedy tylko lekko rozchwiany w mowie, mimice, gestach i ruchach. A tego właśnie wymagała "irlandzka" rola K. Majchrzaka. Takiej, jazdy po bandzie" trochę zabrakło mi w minioną sobotę w "Najgorszym człowieku na świecie". Choć rozumiem, że nie był to wymóg konieczny, który wynikałby z tekstu albo z zamysłu reżysera.

Alkoholik jako człowiek

Na koniec podkreślić trzeba, że nie jest to spektakl o wytrzymałości aktora na wpływ alkoholu. Sceniczne zwierzenia sympatycznych skądinąd postaci prowadzą nas do szerszej refleksji na temat naszego miejsca na tym świecie. Człowiek najpierw jest człowiekiem, a dopiero potem alkoholikiem. Prawdopodobnie jest też tak, że nawet najgorszy alkoholik na końcu swojej drogi znów jest takim samym człowiekiem, jakim był na samym jej początku. Dobro ani zło nie tkwią w alkoholu, tylko w człowieku. W przeciwnym razie człowiekiem byłby alkohol, a nie człowiek. Do takich wniosków prowadzi nas kaliski spektakl, stworzony - jak już wspomniano - przez kobiety i o kobietach. Jest to o tyle słuszne, że - jak wskazują wszystkie współczesne badania - kobiety uzależniają się od alkoholu szybciej niż mężczyźni i jest im o wiele trudniej wyjść z tego nałogu. Ale swoje pięć minut mają też panowie, choć obsadzono ich w rolach zaledwie drugoplanowych. Marcin Trzęsowski i Dawid Lipiński pokazali się w tym spektaklu od jak najlepszej strony, choć pierwsze skrzypce - temu nikt nie zaprzeczy - grają tutaj panie. Dodajmy tylko, że Małgorzata Halber jest pisarką, dziennikarką i rysowniczką, a Anna Smolar mimo młodego wieku zyskała już opinię jednej z najwybitniejszych polskich reżyserek teatralnych. W minionym sezonie była nagradzana za "Aktorów żydowskich" z Teatru Żydowskiego w Warszawie i "Dybuka" z Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Spektakle te mieliśmy okazję oglądać podczas Kaliskich Spotkań Teatralnych. Ciekawe rzeczy, które sroce spod ogona nie wypadają. 

"Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzaty Halber; reżyseria i adaptacja Anna Smolar; scenografia Anna Met; opracowanie muzyczne i światła Rafał Paradowski; obsada: Natasza Aleksandrowitch, Izabela Beń, Dawid Lipiński, Marcin Trzęsowski, Izabela Wierzbicka; Teatr im. W. Bogusławskiego w Kaliszu; premiera 26 listopada 2016 r.

Robert Kordes
Ziemia Kaliska
6 grudnia 2016
Portrety
Anna Smolar

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia