Sprzeczka przy kolacji

"Gomoku" - reż: Ida Bocian - Sopocka Scena Off de BICZ

Brak porozumienia pomiędzy mężczyzną i kobietą, miłość przynosząca ból, zmęczenie stałym związkiem - to tematyka powracająca w sztuce niezwykle często. Spektakl Idy Bocian "Gomoku", najnowsza premiera Sopockiej Sceny Off de BICZ, nie wnosi do niej kompletnie nic.

"Gomoku" to pierwsze w pełni autorskie przedsięwzięcie Idy Bocian - jest ona autorką scenariusza i reżyserką przedstawienia. On i Ona (w tych rolach Magdalena Bochan-Jachimek i Tomasz Karwan) oddalają się od siebie; choć łączy ich uczucie, to nie potrafią ze sobą rozmawiać, reagują drobnymi złośliwościami, nie potrafią wyrazić swojej miłości. Od pierwszych momentów spektaklu widać, że tekst sztuki jest bardzo osobisty. Jednak to zdecydowanie za mało, by zainteresować widza. Opowieść nie posiada właściwie żadnej fabuły, a rozmowy bohaterów nie są ani oryginalne, ani wnikliwe - momentami bezlitośnie ocierają się o najgorszy banał. Związek tej pary nie rozwija się w żaden sposób, bohaterowie nie dochodzą do żadnych wniosków, całość jest szalenie płaska dramaturgicznie. Brakuje tu choć pobieżnie naszkicowanych portretów psychologicznych postaci, odrobiny prawdziwego okrucieństwa w tej relacji, nietypowej reakcji, prawdziwego zaangażowania. A tak godzinny spektakl przypomina sprzeczkę przy kolacji, której uczestnicy nie do końca sami wiedzą, co ich ugryzło.

Podstawowym problemem "Gomoku" jest nużąca dosłowność tekstu i brak jakiejkolwiek - choć najprostszej - metafory. Widać wyraźnie próby wzniesienia całości na nieco wyższy poziom, jak chociażby w jednej z ostatnich scen, gdy bohaterowie opowiadają sobie bajkę z nieszczęśliwym zakończeniem. Jednak to próby nieudane. Spektaklowi nie pomaga także ani mocno przeciętne aktorstwo, ani wtórna forma i schematyczna reżyseria. "Gomoku" składa się z posklejanych scen i chwytów, wałkowanych w teatrze offowym już tysiące razy. Jak chociażby w pierwszych minutach przedstawienia, gdy na pustą scenę wchodzą bohaterowie ze stołkami i w milczeniu próbują różnych miejsc ich ustawienia.

Szkoda tego bardzo nieudanego spektaklu, tyle że współpracująca od pewnego czasu z Sopocką Sceną Off de BICZ Ida Bocian dała się poznać z dobrej strony jako aktorka (chociażby w mocnej adaptacji Mariana Pankowskiego "Była Żydówka, nie ma Żydówki") i reżyserka (w interesującym monodramie "Tulla" według prozy Güntera Grassa). Mam nadzieję, że "Gomoku" to jedynie drobna wpadka w jej drodze twórczej.

Mirosław Baran
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
4 maja 2010

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia