Starość jako nowe narodziny

"Król Lear" - reż. Jonathan Munby - The Chichester Festival Theatre - Multikino S.A, Warszawa - 7.12.2021

Spektakl na podstawie tragedii Szekspira był transmitowany 7 grudnia o 19:00 w wybranych kinach sieci Multikino. Król Lear to najprościej mówiąc opowieść o porzuceniu i mydleniu oczu, której morałem jest nie dowierzanie pięknym przymiotnikom. Jak to zwykło być w sztukach Szekspira najwyższy tytułem nie zawsze ma najwięcej rozsądku, a humor w idealnym wymierzeniu przeplata się z tragizmem.

Spektakl na podstawie tragedii Szekspira był transmitowany 7 grudnia o 19:00 w wybranych kinach sieci Multikino. Król Lear to najprościej mówiąc opowieść o porzuceniu i mydleniu oczu, której morałem jest nie dowierzanie pięknym przymiotnikom. Jak to zwykło być w sztukach Szekspira najwyższy tytułem nie zawsze ma najwięcej rozsądku, a humor w idealnym wymierzeniu przeplata się z tragizmem.

Lear to człowiek, którym nie chcielibyśmy się stać. Staruszek u schyłku życia i zdrowia psychicznego, próbuje odnaleźć się w świecie, który zakładał, że zna. Wysokie stanowisko zakrzywia perspektywę. Uczy, że wszyscy są serdecznymi przyjaciółmi ze szczerej bezinteresowności, oraz że fałsz, brzydota, niepoprawność się nas nie imają. Okazuje się, że czar niknie w obliczu straty miejsca na piedestale lub powszechnego dobrobytu. Wtedy zdezorientowana jednostka zaczyna zbierać okruchy darów losu, na drodze przeciętności.

Przestawienie się z boskości na zwyczajność musi być istnym szokiem termicznym dla umysłu. Nie pomaga sytuacji też fakt, że król ma już swoje lata i zaczyna dziecinnieć wyjątkowo szybko, gubiąc przywileje równocześnie ze zmysłami.

Czy nas też czeka los upadłego władcy?

Odejmując klejnoty i komicznie wielkie przestrzenie ten spektakl mógł dotyczyć każdego. Często zdarza się, że osoby starsze zostają wyalienowane z powodu swoich ułomności i nieprzystosowania. Pozostawione same sobie, oszukane przez czas i obietnice, przygotowują się do samotnego zrzucenia ziemskiej skorupy, bez prognozy na godny koniec.

Czas obdziera ludzi z pozorów, pokazując na co właściwie patrzymy. Zdjąć różowe okulary to jak zedrzeć plaster ze skóry, tylko boli dłużej. Gonderil i Regana przysłoniły swoją bezduszność pochlebstwami, słodząc uszy ojca, aż do momentu, gdy przestał być użytecznym. Starzec mylnie odebrał to co ma pozytywny wydźwięk za faktycznie pozytywne. Rola jaką odgrywał wiele lat przysłoniła mu oczy w momencie szukania prawdy w nienagannym uwielbieniu, wyrzekając się jej z każdego innego miejsca. Ian McKellen przybierając szaty króla, ubrał też szaleństwo i niedołężność, prezentując w profesjonalny sposób ostatnie chwile życia Leara, dla którego egzystowanie w dość szybkim czasie stało się walką. Utrata korony była dla niego niemalże nowymi narodzinami. Świat to zamknięty wybieg z niezliczoną zwierzyną, gdzie ten sam gatunek zrzyna z siebie nawzajem żywcem skórę, by ogrzać się w cudzym tłuszczu i nakarmić żołądek żołądkiem.

Wybieg pełen bystrych głupców i ślepców z doskonałym wzrokiem, tworzących schematy dla własnej zmyłki. Król patrzył na słowa przez pryzmat mylnej definicji miłości, którą wpajano mu w rodzie złotej krwi. Z tego powodu szukał prawdy tam, gdzie jej nie było. W momencie dobrowolnego oddania wysokiego miejsca posmakował gorzkiego życia osoby-cienia, która już skończyła grać swoją rolę, a dalej stoi na scenie. Musiał stawić czoło rzeczywistości pełnej wrogów, z czasem zdejmujących z siebie owczą skórę i nauczyć się być tłem dla innych żyć, jako ten którego historia została już przetrawiona i odchodzi w niepamięć.

Postaci spektaklu zdają się podróżować w czasie powracając na scenę z garderoby-kapsuły w coraz to bardziej oderwanych od siebie kreacjach. W pierwszej scenie aktu pierwszego król nosi mundur ze złotymi odznakami, następnie przyodziewa płaszcz, by na koniec biegać swobodnie w rozdartych ubraniach, rozdając kwiaty polne. Podobnie drastyczna przemiana dotyczy Gloucestera, który w zamku nosił najlepsze stroje, a po wygnaniu pozbawiony wzroku, resztek stroju i nadziei, błąkał się po omacku, po niebezpiecznym świecie. Ciekawym smaczkiem reżyserskim jest obsadzenie w roli hrabiego Kenta Sinéad Cusack, łamiąc przy tym barierę kategoryzacji genderowej.

Munby, który nie pierwszy raz mierzył się z przedstawieniem dzieła Szekspira, świetnie poradził sobie z klasyczną tragedią, od której adaptacji widownia wymagała wiele. Scenografia, oświetlenie i wykorzystanie czerwonego okręgu- środka akcji na scenie było na jak najwyższym poziomie.

Ianowi McKellenowi zależało na tym by widownia była mała, aby odbiorcy mogli cieszyć się szczegółami widocznymi z ich miejsca siedzenia i poczuli więź z postaciami. Tak, aby nie umknął im guzik na koszuli czy napięcie mięśni twarzy aktora. Wręcz rodzinna atmosfera przyczyniła się do stworzenia więzi emocjonalnej między grupą odbiorców i aktorami. Można zauważyć nawet łagodne spojrzenie McKellena obserwujące uważnie publiczność, z lekkim uśmiechem.

Dzięki kameralnemu podejściu sztuka była rodzącym się na oczach publiki zjawiskiem, które powoli dojrzewało prostując kończyny i nabierając kształtu, by pod koniec wdrapać się w serca i pozostać w nich jako ciepłe wspomnienie.

Abigaila Kruszyk
Dziennik Teatralny Warszawa
14 grudnia 2021
Portrety
Jonathan Munby

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia