Starość wychodzi na ulice i rzuca oskarżenie światu

Dziś na placu Konstytucji zobaczymy spektakl „Starość jest piękna”. Reżyser Łukasz Kos opowiada „ŻW” o mrokach i urokach zaawansowanego wieku oraz o wystawieniach w plenerze. Z Łukaszem Kosem rozmawia Agnieszka Rataj.
To pana pierwsza realizacja plenerowa. Ma pan przed nią jakieś obawy? Łukasz Kos: Nigdy wcześniej tego nie robiłem, tutaj też jeszcze nie organizowaliśmy prób na placu, na razie gramy na podwórku na tyłach teatru Polonia. Dopiero na piątkowej próbie wyjdziemy naprawdę do ludzi, na ulicę, zobaczymy, czym to się skończy. Wiem, że sporo pan pozmieniał w oryginalnym tekście. Na czym polegały zasadnicze zmiany? Przede wszystkim na nadaniu mu teatralnej dynamiki. Ten tekst pierwotnie nie był scenariuszem teatralnym, powstał jako rodzaj prozy, bardzo ostrego politycznie manifestu. My na pewno chcemy od tej polityki uciec. Zależało mi też na rytmizacji wypowiedzi, bo ten tekst jest trochę jak protest song. Muzykę do spektaklu stworzył Dominik Strycharski, który potrafi wykreować fantastyczne przestrzenie dźwiękowe, więc te oskarżenia rzeczywiście będą trochę wyśpiewane, wykrzyczane, z towarzyszeniem dwóch gitar. Skąd pomysł na realizację tekstu Esther Vilar? Pomysł wyszedł od Krystyny Jandy. Sam przede wszystkim chciałem zobaczyć, jak pracuje się w takim teatrze, bo do tej pory reżyserowałem głównie w teatrach instytucjonalnych. Co do samego tekstu, mamy z nim oczywisty problem. Pomysłem autorki było, żeby postaci starych ludzi zagrali młodzi aktorzy. To oni, dzięki maskom, zmieniają się w starców, którzy wysuwają swoje oskarżenia wobec świata. Poszliśmy za tym rozwiązaniem, ale tak naprawdę przecież żadne z nas nie może w pełni zrozumieć starości. To pięknie brzmi: zajmę się starymi ludźmi, bo jest to ważny problem społeczny, ale tylko brzmi. W rzeczywistości odsuwamy ten temat od siebie, bo wiąże się on z fizjologią, zniedołężnieniem, ze sprawami, których tak naprawdę się boimy. W pewnym momencie poczułem więc, że do tej czwórki młodych, z którymi pracuję, musimy zaprosić kogoś, kto rzeczywiście wie, czym jest starość. Stąd w naszym przedstawieniu pojawiła się emerytowana aktorka pani Maria Klejdysz. Czyli, wbrew twierdzeniu Esther Vilar, starość nie jest piękna? Nadal nie wiem, jaka jest. Myślę, że nie dowiem się nawet po premierze. Dopiero kiedy sam jej doświadczę, będę mógł powiedzieć o niej coś, co nie zabrzmi fałszywie. Na razie na pewno widzę ogromną przepaść, jaka istnieje między ludźmi młodymi a starymi, i to z obu stron. Jesteśmy wszyscy tak wewnętrznie pozamykani, że jakikolwiek kontakt wymaga ogromnej pracy. Takie przedstawienia mogą tę przepaść trochę zmniejszyć? Jednym przedstawieniem na pewno nie zmienimy świata, ale możemy pootwierać różne drogi myślenia. Zależy nam na dialogu, nie tylko wśród postaci tej sztuki, również na dialogu z widzami. Takie doświadczenia jak kontakt z chorobą, ze starością, śmiercią często potrafimy docenić już po fakcie, po początkowym zmuszeniu samego siebie do myślenia o tych sprawach, które na pewnym etapie życia dotyczą przecież nas wszystkich. Łukasz Kos Chociaż zadebiutował klasycznie, „Dziadów” cz. III Łukasza Kosa bardziej interesuje teatr współczesny. Absolwent krakowskiej PWST ma na swoim koncie m.in. „Koronację” M. Modzelewskiego w Teatrze Narodowym w Warszawie, „Sny” I. Wyrypajewa grane pod szyldem TR Warszawa czy karkołomne wystawienie „Pawia królowej” D. Masłowskiej. Prapremiera spektaklu „Starość jest piękna” odbędzie się na placu Konstytucji, godz. 17, tel. 022 622 21 32, wstęp wolny.
Agnieszka Rataj
Zycie Warszawy
14 lipca 2008
Portrety
Łukasz Kos

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia