Stawiam na rozwój

Rozmowa z Anną Nowak

To, co robię jest moją wielką pasją i daje mi bardzo dużo energii. Dobrze się czuję, jak dużo gram. Lubię kontakt z publicznością. Lubię też przekraczać swoje granice i wychodzić ze strefy komfortu. Rozwijać się i poznawać siebie lepiej. Właściwie to, że jestem aktorką, to był mój cel od początku. Wiedziałam, że w teatrze mogę poznać fajnych, ciekawych ludzi i robić interesujące rzeczy i to była moja droga rozwoju. Tak teraz jest, że wybieram takie działania i takie zawodowe ścieżki, żeby się rozwijać jako człowiek i żeby robić też coś dobrego dla innych, skoro mam ku temu okazję.

Z Anną Nowak - aktorką Teatru Bez Sceny w Katowicach, nominowaną do nagrody Dziennika Teatralnego - im. Zbigniewa Grucy - dla najlepszego aktora Województwa Śląskiego w sezonie 2022 - 2023, rozmawia Małgorzata Graczyk.

Małgorzata Graczyk - Została pani wytypowana przez wortal Dziennik Teatralny pod red. Ryszarda Klimczaka do szczególnej nagrody - nagrody im. Zbigniewa Grucy - przyznawanej dla wybitnych młodych aktorów województwa śląskiego. Jaka była pani reakcja na wiadomość o nominacji?

Anna Nowak - Powiem szczerze, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się tego. Byłam akurat na planie filmowym w Krakowie, gdy pan Ryszard do mnie zadzwonił. Było mi bardzo miło. Debiutowałam dwa lata temu w Katowicach (tam znajduje się redakcja Dziennika) spektaklem Ingmara Bergmana pt. "Po próbie". Kiedy trzy lata temu kończyłam szkołę teatralną, była pandemia. Nasze dyplomy były przerwane, właściwie to w ogóle ich nie graliśmy. Teatry były zamknięte i pracowałam w piekarni. To był trudny czas, żeby się pokazać i pracować na scenie. Udało mi się takimi małymi krokami, w dużej mierze dzięki teatrowi Bez Sceny w Katowicach, w którym gram, pracować i rozwijać się jako aktorka. Jest to dla mnie ważne, że mogę być w zawodzie, bo wielu moich kolegów nie miało takiej okazji. Ta nagroda jest dla mnie trochę takim symbolicznym zwieńczeniem końca mojej szkoły i początku pracy w teatrze.

Uprzedziła Pani moje pytanie związane z pandemią. Jej czas zbiegł się z początkiem pani drogi aktorskiej i już na starcie ją zablokował. Mimo tego powróciła pani na zawodowe tory. Jak się to udało?

- Duży, duży uśmiech losu, może przypadek. Nasza nauka została przerwana w połowie czwartego roku. Nie mogliśmy uczestniczyć w festiwalu szkół teatralnych w Łodzi, który jest bardzo ważny dla każdego, żeby pokazać się i swoje dyplomy. Mieliśmy go w formie online, która nie oddaje całego spektaklu. Byłam w złym stanie psychicznym.
Pracowałam w piekarni i wtedy dostałam telefon od reżysera - pana Andrzeja Dopierały, który zapytał, czy bym przyjechała zrobić dwie role w jednym spektaklu - właśnie w "Po próbie" I. Bergmana. I to był moment zwrotny. Byłam przeszczęśliwa, że mam szansę w ogóle grać i rozwijać się na poważnie w zawodzie. Zaprzyjaźniliśmy się i zaczęłam pracować na Śląsku. Zrobiliśmy razem kilka spektakli.

Musiała pani już wtedy cieszyć się dobrą opinią, jeśli to reżyser zadzwonił z propozycją. Grała pani w kilku spektaklach. Czy odmówiła pani jakiejś roli, bo była zbyt trudna lub wymagająca?

- Jeśli chodzi o telefon, polecił mnie przyjaciel. A co do ról... Mam takie szczęście, że w teatrze Bez Sceny dostaję duże, bardzo wymagające role. Ta praca spowodowała, że rozwinęłam się jako aktorka i jako człowiek. Bardzo lubię różne wyzwania, jestem bardzo otwarta i nie było takiej sytuacji, żebym odrzuciła rolę.

Małgorzata Graczyk - Lepiej czuje się pani w rolach dramatycznych czy raczej komicznych?

- Ciekawe pytanie, bo zauważyłam, że bardzo lubię trudne, ciężkie emocjonalnie postaci, role skomplikowane a z drugiej strony bardzo dużą przyjemność sprawiają mi komedie. Dobrze się czuję na obydwu biegunach. Mam równowagę.
Najczęściej gram jednak charaktery trudne, postaci z problemami, często jakimiś traumami a z drugiej strony jestem klaunem medycznym i pracuję w szpitalu. Więc i tragedia, i komedia są mi bardzo bliskie.

Klaun medyczny to pani autorski pomysł czy jakiś większy projekt? Jak rozpoczęła pani tę działalność?

- Jako dziecko byłam takim domowym błaznem. Zawsze potrafiłam rozśmieszyć moją rodzinę i bliskich i miałam przez to poczucie, że potrafię rozmawiać z ludźmi. Pojawił się casting na klauna. Okazało się, że prowadzi to bardzo rozbudowana organizacja międzynarodowa, która zrzesza artystów z różnych dziedzin: muzyków, aktorów, performersów i stają się oni klaunami medycznymi. Zespoły chodzą do dzieci w szpitalach, do dorosłych w DPS-ach, ostatnio też do ośrodków dla uchodźców z Ukrainy i wnoszą tam dobrą energię. Okazało się, że przeszłam casting i dostałam się do tego zespołu. No i teraz właśnie jako doktor klaun Eleonora Grzebień odwiedzam małych pacjentów oddziałów szpitalnych i staram się zmienić atmosferę miejsca, w którym się znajdują. Uczę się komediowego grania. Korzystam z wiedzy specjalistów ze szkoły humoru w Wiedniu, gdzie mamy zjazdy. Zakochałam się w tej działalności. Daje mi bardzo dużo dobrej energii.

Ma pani pod opieką jeden szpital?

- Pracuję obecnie w Warszawie i mam tutaj 7 ośrodków. Wcześniej byłam we Wrocławiu i tam było pięć szpitali. Mamy zespół w Katowicach i tam też byłam kilka razy w trakcie grania spektakli. W międzyczasie pomiędzy próbami podskoczyłam do szpitala.

Ma pani wiele zainteresowań. Jak znajduje pani na nie czas?

- To, co robię jest moją wielką pasją i daje mi bardzo dużo energii. Dobrze się czuję, jak dużo gram. Lubię kontakt z publicznością. Lubię też przekraczać swoje granice i wychodzić ze strefy komfortu. Rozwijać się i poznawać siebie lepiej. Właściwie to, że jestem aktorką, to był mój cel od początku. Wiedziałam, że w teatrze mogę poznać fajnych, ciekawych ludzi i robić interesujące rzeczy i to była moja droga rozwoju. Tak teraz jest, że wybieram takie działania i takie zawodowe ścieżki, żeby się rozwijać jako człowiek i żeby robić też coś dobrego dla innych, skoro mam ku temu okazję. Dostałam się do szkoły teatralnej i ją skończyłam, a wiele osób nie miało takiej szansy, mimo że są bardzo zdolni.
Jest to może trochę przypadek. Chcę go wykorzystać, by zrobić coś dobrego dla innych.

Podejrzewam, że to nie przypadek, tylko duży wkład pracy. Kiedy zaczęła pani myśleć o aktorstwie?

- Chyba zawsze byłam nastawiona na to. Już w gimnazjum zaczęłam chodzić na takie zajęcia teatralne i tam miałam grupę przyjaciół, z którą przez 5 lat graliśmy młodzieżowe spektakle. Na pewno ja już wtedy wiedziałam, że chcę być aktorką. Do szkoły teatralnej zdawałam kilka razy. Dostałam się chyba za trzecim razem. Ta droga była dosyć długa, ale ja już w tym momencie stawiałam na swój rozwój i czerpałam z różnych doświadczeń. Również z podróży. Aż w końcu się dostałam do szkoły teatralnej. Mam wielu przyjaciół, którzy nigdy się nie dostali, chociaż startowali i niewątpliwie mieli talent. Ciężko mi powiedzieć, czemu mi się udało. Może to przypadek, może talent, może praca.

I zaangażowanie, sądząc po błysku w oczach, gdy mówi pani o swoim zawodzie. Grała pani różne charaktery. Która z ról była najbardziej wymagająca?

- Myślę, że mój debiut, czyli "Po próbie" Ingmara Bergmana. Gram tam dwie postaci. Siebie, czyli Annę Egerman - debiutującą aktorką - i swoją matkę Rakę która zmarła i która też była aktorką.Jest to spektakl o miłości między reżyserem a aktorką. Spektakl o teatrze i o tym, jak się w nim pracuje. O tym, jak nowe pokolenie traktuje pracę w teatrze, a jak traktowało ją pokolenie starsze. Tutaj był największy trud dla mnie, bo jedna z ról była bardzo mi bliska - ja też wtedy debiutowałam, a druga tak samo odległa. Raken popełniła samobójstwo, była alkoholiczką i manipulowała ludźmi. To było duże wyzwanie dla mnie, żeby zagrać dwie tak różne, a jednocześnie bliskie sobie postaci. W końcu te skrajne charaktery to matka i córka. Była to dla mnie niesamowita przygoda. Super się nad tym spektaklem pracowało i jestem z niego bardzo dumna. Poza tym wiele nauczyłam się z doświadczenia pana Andrzeja Dopierały. Poznałam inny świat teatru, inne podejście do sztuki. Dawniej stawiało się na przykład akcenty na pracę nad tekstem, nad wierszem a
współcześnie już gra się bardziej filmowo.

Skoro o filmie mowa - brała pani udział również w takich formach wyrazu. Która jest pani bliższa?

- Połączenie obydwu elementów. Bardzo lubię grać na kameralnej scenie, blisko widza. Lubię też taki teatr oglądać. Taki kameralny, właśnie bardziej filmowy. Minimalistyczne formy są bliższe też dla młodych odbiorców. Taka forma przedstawienia daje prawdziwe emocje i takie połączenie teatru z filmem jest mi bliskie.

Jak opisze pani wrażenia z Teatru Polskiego Radia, w którym brała pani udział, a w którym widza obecnego nie ma?

- To było super doświadczenie. Bardzo, bardzo piękne i ciekawe. Faktycznie spektakl, który w zwykłej formie zawiera dużo ruchu musieliśmy przenieść tylko na mikrofon i wszystkie emocje oddać tylko głosem. Próby do tego były intensywne. Po tym odniosłam
wrażenie, że tekst pozostaje w ciele i mimo to że to ciało się nie rusza, emocje w nim są zapisane i są słyszalne w głosie. To fascynująca forma, zupełnie inna i intrygująca. Słuchanie tego później bez kontekstu ruchu na scenie i scenografii jest też bardzo ciekawe, bo się odkrywa nowe znaczenia.

Nagroda im. Zbigniewa Grucy wręczana jest za 2022 rok. Wtedy grała pani m.in. w "Bliskich Balladach i Romansach" w reż. Marty Wiśniewskiej. Proszę powiedzieć kilka słów o tym spektaklu.

- To był spektakl w ramach programu Teatr na faktach. Zawierał opowieści różnych ludzi z wielu małych miejscowości w Polsce. Były to historie o o weselach, o rodzinach, o tragicznych wypadkach, które działy się na jakieś wsi. Tam było trzech reżyserów, którzy zbierali te historie przez cały rok, a my mieliśmy je przekazać. Niektóre historie były nagrywane na audio. Ci bohaterowie naprawdę żyją, te osoby naprawdę istnieją. Uczyliśmy się ich. Żyliśmy ich emocjami. Powstał niezwykły spektakl. Bardzo go kochałam. Tym bardziej, że graliśmy go w Instytucie Grotowskiego, gdzie jest piękna scena ze ścianą z cegieł i to zawsze było moje marzenie, żeby tam wystąpić. Co ciekawe, jeździliśmy z tym spektaklem do tych miejscowości, z których pochodziły osoby, które opowiedziały nam historię o sobie. Ci ludzie słuchali potem tego spektaklu, swoich często dramatycznych przeżyć ze sceny i po wszystkim powiedzieli, że było to dla nich ważne doświadczenie, bardzo oczyszczające. To niezwykły projekt, który wiele mnie nauczył.

Jakie cele przyświecają pani dalszej karierze?

- Marzy mi się bardzo, żeby grać więcej w filmach i serialach. Mam też takie marzenie, żeby po prostu być w zawodzie, żeby grać dużo spektakli, żeby poznawać różnych ludzi z różnych dziedzin artystycznych. Jestem freelancerem, więc tak naprawdę im więcej różnych projektów się zdarza, tym więcej mam możliwości na pracę, więc chciałabympo prostu jak najwięcej pracować, rozwijać się i przede wszystkim dobrze się bawić, żeby cieszyć się tym zawodem.

Widać w pani zapał i miłość do tego, co pani robi. Takich aktorów się podziwia i takich aktorów się nagradza. Już dziś gratuluję pani otrzymania nagrody z rąk pana Ryszarda Klimczaka i życzę niegasnącej werwy do pracy oraz samych interesujących projektów teatralnych.
Bardzo dziękuję za spotkanie.
__

Anna Nowak – aktorka teatralna, filmowa i radiowa. Urodziła się 15 kwietnia 1994 r.2021 ukończyła Wydział Aktorski Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie - Filia we Wrocławiu
Role:
2020
• „Udając ofiarę" Braci Presniakow, reż. Krzysztof Dracz
- Spektakl dyplomowy Teatr AST Wrocław, rola - Olga
• „Iwona , księżniczka Burgunda" na podstawie dramatu Witolda Gombrowicza reż. Radosław Rychcik
2021
• Narodowe czytanie „Moralności Pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej w Bibliotece Głównej w
Katowicach
• „Po próbie" Ingmar Bergman reż. Andrzej Dopierała
- Teatr Bez Sceny w Katowicach, rola-Anna Egerman i Rakel
2022
• „Bliskie Ballady i Dalekie Romanse" reż. Marta Wiśniewska, Kuba Tabisz, Anna Wieczorek
- w ramach programu Teatr na faktach, Instytut Grotowskiego we Wrocławiu
• „Miłość" autor i reżyser Ingmar Villqist – premiera 3.06.2022
- 5 jednoaktówek: „Mili moi", „Kostka smalcu z bakaliami", „Cynkweisse", „Miłość" „Lemury"
- Teatr Bez Sceny w Katowicach: role: pierwsza i Karla
• „Tęsknota" Clair McIntyre reż. Andrzej Dopierała
- Teatr Bez Sceny w Katowicach, rola Jo
2023
• Teatr Polskiego Radia – audycja 1 stycznia na antenie radiowej Jedynki.
- trzy jednoaktówki autorstwa i reżyserii Ingmara Villqista: „Lemury", „Miłość" oraz „Mili moi"

Małgorzata Graczyk
Dziennik Teatralny
27 listopada 2023

Książka tygodnia

Białość
Wydawnictwo ArtRage
Jon Fosse

Trailer tygodnia