Strach przed śmiercią a wola życia

"Piękne zielone oczy" - Arnost Lustig - Wydawnictwo Czarne

W ubiegłym roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarnego książka Arnosta Lustinga „Piękne zielone oczy". Autor to nieżyjący już, niestety, czeski prozaik, dziennikarz i scenarzysta, który przeżył obozy w Terezinie, Auschwitz-Birkenau i Buchenwaldzie. Nie dziwi więc fakt, że bardzo emocjonalnie i wnikliwie opisuje w swoich książkach ówczesną rzeczywistość. Zmarł w 2011 roku.

„Piękne zielone oczy" zachwycają. Zachwycają nie tylko mężczyzn, którzy spotykają je na swojej życiowej drodze, ale i kobiety, a przede wszystkim czytelników, bez względu na płeć.

Mimo że nie mamy tutaj wartkiej akcji, wielu wątków czy niesamowitych przygód, to sposób narracji, niezwykła umiejętność snucia opowieści wzbudza co raz większą ciekawość z każda kolejną stroną. Otóż żydowska rodzina trafia do obozu koncentracyjnego. Przeżyć uda się tylko Hance Kauders, zaledwie piętnastolatce, która trafia do „domu uciech" dla niemieckich żołnierzy. Ma dwunastu mężczyzn dziennie. Dzięki temu ma szanse przetrwać to piekło na ziemi. Nie umie jednak cieszyć się ani z tego, że ciągle żyje, ani że w końcu udaje jej się odzyskać wolność. Właściwie trudno określić czy tę wolność odzyskała. W sensie opuszczenia obozu – na pewno tak, ale... Jednak wspomnienia zostały, zostało ciało, dusza...tatuaż. Przeszłości nie można wymazać, to nas przecież ukształtowało. Możemy odcinać się od tego co było, ignorować pochodzenie, etc., ale to jest w nas. Tak jak w Hance jest obozowe doświadczenie, które wraca czasem w najmniej odpowiednich momentach.

W opisie wydawnictwa czytamy, że to próba odpowiedzi na pytanie: czy wola życia za wszelka cenę może być grzechem? Oczywiście, jeśli spojrzymy na to pytanie szeroko – to jest ono jak najbardziej retoryczne. O wszystkich możliwych odpowiedziach możemy dyskutować w nieskończoność. Natomiast jeśli odniesiemy go do właścicielki pięknych zielonych oczu, to odpowiedz jest dużo prostsza – chciała żyć, nawet nie jestem pewna czy za wszelką cenę, po prostu chciała żyć a życie nie jest uważane za grzech. Jeśli pojawiała się okazja przetrwania kolejnego obozowego dnia, to należało z niej skorzystać. Wszak to „ludzie ludziom zgotowali ten los" i nikt nie mają prawa osądzać tych, którym on przypadł w udziale. Karty historii znają wiele podobnych wydarzeń, przypadków, istnień ludzkich – mniej lub bardziej pomyślnych.

Ale są i sytuacje kiedy zbrodniarze, na przykład wojenni nie ponoszą zasłużonej kary – wszyscy wiedzą o ich przewinieniach, natomiast nie ma twardych dowodów lub po prostu taka jest kolej rzeczy. Ale tutaj możemy postawić kolejne pytanie – czy człowiekowi wolno osądzać drugiego? Albo czy ktokolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach może decydować o życiu i śmierci drugiego człowieka? Odpowiedź wydaje się prosta, ale tylko w pierwszym, szybkim podejściu. A jak karać tych, którzy tak okrutnie obchodzili się z całymi społecznościami? Na co oni służyli? Na śmierć? Wymiar sprawiedliwości czy kara śmierci, to tematy na zupełnie odrębne rozważania. Nie mniej jednak przedstawiona historia staje się zarodkiem wielu pytań, rozważań i dylematów moralnych.

„Piękne zielone oczy" to przede wszystkim wspaniała lektura. O woli życia i jego trudach. O pięknie i brzydocie. Momentami bardzo naturalistyczna, ale i poetycka, romantyczna jednocześnie. Pozycja, na którą warto poświęcić więcej czasu, by się nią delektować.

Anna Kłapcińska
Dziennik Teatralny Kraków
13 kwietnia 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...