Stracone złudzenia

"Eugeniusz Oniegin" - reż: Michał Znaniecki - Opera Krakowska

Jako ostatnią premierę w 2010 roku Opera Krakowska, w koprodukcji z Teatrem Wielkim w Poznaniu, Abao Bibao i Teatro Argentino la Plata, 16 grudnia wystawiła "Eugeniusza Oniegina" Piotra IIjicza Czajkowskiego. Było klimatycznie, po rosyjsku, z lodem w roli głównej i bardzo niebezpiecznie

Jedna z pereł światowej literatury operowej została napisana w szczytowej fazie twórczości kompozytora. Jednocześnie był to dla niego ciężki okres, co poniekąd widoczne jest w konstrukcji osobowości postaci. Dzieło zostało ukończone 1 lutego 1878 roku. Wtedy to, już w Szwajcarii, Czajkowskiemu powrócił dobry humor. Ukończył, jak pokazał czas, jedną ze swoich najlepszych oper, zakończyło się jego nieudane małżeństwo, czuł się wolny i szczęśliwy. W tekście swego rodaka, Aleksandra Puszkina, odnalazł pokrewną sobie duszą w osobie Tatiany. To wrażliwa i delikatna dziewczyna, podobnie jak kompozytor. Żyje w idealnym świecie, z książkami w kieszeniach płaszcza. Pragnie żarliwej namiętności. Puszkin utożsamia ją z prawdziwym, kobiecym pięknem. W muzyce Czajkowskiego to ona jest główną postacią. Ale i ją także dotyka rzeczywistość. Spotyka na swojej drodze lwa salonowego - Oniegina. Ironicznego inteligenta, który lekceważy jej uczucia. Tatiana musi dorosnąć, nadeszła jej nieunikniona, wewnętrzna przemiana. Zrzuca płaszcz i zastępuje go piękną, balową suknią. Staje się silną, bezwzględną kobietą, wierną swemu mężowi. Teraz to ona ukazuje Onieginowi lodowate serce.

Wręcz odwrotnie dzieje się z tytułowym bohaterem. Początkowo to indywidualista, gardzi prowincjonalnym miasteczkiem. Jego zabawy, uwodzące gesty w stronę kobiet kończą się stratą przyjaciela, Leńskiego. Oniegin w głębi duszy jest jednak spragniony uczuć. Po pojedynku znika, korzysta z uciech życia, a w finałowym akcie pokazuje swoje prawdziwe oblicze, powraca do osoby, która nadaje sens jego życia. Błaga o miłość. Zostaje niestety z niczym.

Na tym tle rozgrywa się tragedia Olgi i Leńskiego. Przeznaczeni sobie od dzieciństwa zostają rozdzieleni przez lekkomyślność dziewczyny uwodzonej przez Oniegina na złość Tatianie. Nieporozumienie doprowadza narzeczonego Olgi do wściekłości, wyzywa przyjaciela na pojedynek. Wygrywa honor, Leński ginie. Życie Eugeniusza naznaczone zostaje jego krwią. Lód serca zostaje naruszony.

Dzieło zostało przedstawione przez Michała Znanieckiego w epokowej scenerii XIX wieku z ogromnymi, kryształowymi żyrandolami, srebrnymi dekoracjami. W akcie III topnieje, symbolizując rozpuszczone pod wpływem uczuć do Tatiany, serce Oniegina. Woda pojawia się wszędzie. Pomysł interesujący, jednak jak się okazało nieco niebezpieczny. Członkowie baletu, tańcząc prawie po kostki w wodzie, zaczynają się ślizgać… jak na lodzie. Dochodzi do kilku upadków. Nawet Tatiana chwilami ledwo utrzymuje równowagę.

Zachęcają do podziwiania stroje, rodem z romantycznej epoki, przygotowane także przez Michała Znanieckiego. Piękne suknie, eleganckie surduty, szczególnie efektownie prezentujące się podczas walca.

A w tytułowej roli wspaniały baryton, Mariusz Kwiecień. Wykreowana przez niego postać była wyrazista, ujmująca mocnym, dźwięcznym głosem. Dało się w nim słyszeć wiele skrajnych emocji, kontrastów, silnych napięć, żal i tęsknotę. Najpełniej brzmiący w finałowym akcie. Pełny nerwowości, dzikości oraz smutku po stracie nadziei na gorące uczucie. Również Ewa Biegas w roli Tatiany wypadła imponująco. Podczas jednej z najdłużej trwających arii w historii opery, bo aż 10-cio minutowej, kiedy to pełna nadziei pisze list do Oniegina, jej głos jest coraz bardziej pełny, przejrzysty i wdzięczny. Subtelnie prowadzi kolejne frazy. Końcowy duet z Mariuszem Kwietniem jest fenomenalny. Wzorcowy pod względem wokalnym, jak i aktorskim. Niestety pozostali soliści nie wypadli aż tak znakomicie. Zdarzały się drobne nieczystości w głosie, jak na przykład u młodego tenora Mikołaja Adamczaka śpiewającego partię Leńskiego. Również Agnieszka Cząstka (Olga) nie do końca podołała zadaniu, tylko czasami niepewnie przebijając się przez instrumenty.

Orkiestra, pod batutą Łukasza Borowicza, skutecznie podkreślała to, co u Czajkowskiego najważniejsze: intensywną dynamikę, barwność, koloryt melodii, lirykę, a także po mistrzowsku oddaną muzyczną dramaturgię dzieła, Do tego dochodzą także umiejętnie zaprezentowane cechy, za które kompozytor tak bardzo cenił Wolfganga Amadeusza Mozarta - między innymi przejrzystość formy oraz precyzja wykonania.

Temat dzieła okazał się ponadczasowy. Wiele podobnych wrażeń można odnieść do panoramy dzisiejszej Rosji. Rosji pięknej, pełnej szczerości i hipokryzji zarazem. Tatiana uosabia dojrzałość, szlachetność, wrażliwość i życiową odpowiedzialność ideału rosyjskiej kobiety. To także smutny, refleksyjny i dosyć ponury utwór mówiący o tym jak trudno czasami naprawić popełnione błędy, przestrzegający także przed lekceważeniem uczuć drugiego człowieka.

Właśnie z uwagi na duży ładunek tych uczuć i rozpiętość emocji, a jednocześnie znakomite wykonanie muzyczno-wokalno-aktorskie należy odwiedzić Operę Krakowską. Należy obejrzeć, a przede wszystkim posłuchać co Puszkin, Czajkowski, śpiewacy, muzycy i reżyser mają nam do powiedzenia.

Patrycja Nowak
Dziennik Teatralny
8 stycznia 2011

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia