Studium uzależnienia w blasku reflektorów

"Judy Garland. Na końcu tęczy" – reż. Krzysztof Jasiński – Krakowski Teatr Scena STU

Co dzieje się gdy gasną reflektory, kurtyna opada, a fani rozchodzą się? Jaka cena godna jest sławy?

Powolne umieranie – rozpad – najpierw własnego ja, czasu, który gnał za bardzo – narzucając tempo zbyt brutalne dla wrażliwego artysty, przestrzeń, z której niepokój zmniejszał się na chwilę po prochach. Powolne odchodzenie relacji. Powolna degradacja wśród fanów, dla których miało być się doskonałym, wiecznie żywym. Śmierć z przedawkowania...

Judy Garland zdobywczyni Oskara, piosenkarka, tancerka, aktorka. Przez lata stworzyła pokaźną filmografię, dyskografię, twórczyni słuchowisk radiowych. Dziś świat pamięta Ją jako Dorotkę, z Krainy Oz, choć Jej późniejsze życie nie przypominało baśni. Kolejne nieudane małżeństwa, kolejne uzależnienia, próby samobójcze...

Obsadzie aktorskiej (Beata Rybotycka, Jakub Przebindowski, Robert Koszucki) udało się odzwierciedlić klimat hotelowego pokoju gwiazdy. Widzowie mogli odnieść wrażenie, że stają się obserwatorami wydarzeń dziejących się w tym momencie. W jednej chwili Beata Rybotycka wykonuje dawne utwory Judy w teatrze wypełnionym po brzegi (polskie teksty Jan Jakub Należyty) – w drugiej wracając z zaplecza oznajmia, że nie ma siły, że nie wejdzie na scenę, że potrzebuje wódy i prochów, ale wraca: ścigają długi, kontrakty i znów śpiewa w teatrze wypełnionym po brzegi i wraca i... w ten czas scena staje się pokojem, a widz intruzem obserwującym intymną atmosferę Jej upadku i przez chwilę nawet żywi nadzieję na zmianę biegu wydarzeń, choć wszyscy wiemy w jaki sposób kończy się ta historia.

Warto zwrócić uwagę na scenografię (Maciej Rybicki) i kostiumy (Dorota Ogonowska), które dodają realizmu hotelowego wystroju tamtych lat. Dopracowane szczegóły. Przemyślana wizja reżyserska (Krzysztof Jasiński).

Na widowni zasiadły trzy pokolenia, co wskazuje na wciąż istniejącą potrzebę powrotu do dawnych symboli kultury.

Niestety historii takich jak ta jest wiele. Kolejni utalentowani, wrażliwi ludzie giną – najpierw symbolicznie, później faktycznie – nie mogąc poradzić sobie z rzeczywistością, która stała się ich udziałem. Zbyt młodo, zbyt wcześnie – pozostawiając sławę, kontrakty, wytwórnie, fanów i marzenia. Ofiar takich jak Judy Garland jest wiele – część z nich przechodzi do kultury zyskując nieśmiertelność. Często wokół ich śmierci rodzi się wiele pytań i niejasności. Jedno jest pewne artystyczna wrażliwość i używki są toksyczną miłością, która pociąga. Terminy i kontrakty z wytwórniami zacieśniają tę relację.

Reżyser, a zarazem dyrektor Teatru oznajmił oficjalne ściągnięcie tytułu z repertuaru. Myślę, że nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby tym razem nie dotrzymał słowa.

Wydarzeniu towarzyszyły obchody Jubileuszu 25-lecia pracy artystycznej Jakuba Przebindowskiego, który w Teatrze STU wystąpił również w spektaklach pt."Sztuka Kochania. Sceny dla dorosłych", „Hamlet', „Ich czworo", „Śluby panieńskie, czyli magnetyzm serca", „Babiniec". Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów zawodowych.

Weronika Labandt
Dziennik Teatralny Trójmiasto
21 czerwca 2022

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...