Superterapia

"Superspektakl" - reż. Justyna Sobczyk - Teatr 21, Teatr Powszechny w Warszawie

Na scenie przy Zamoyskiego w Warszawie pełnosprawni i całkowicie profesjonalni aktorzy Teatru Powszechnego grają w jednym przedstawieniu z niepełnosprawnymi i nieprofesjonalnymi aktorami z Teatru 21.

Na scenie przy Zamoyskiego w Warszawie pełnosprawni i całkowicie profesjonalni aktorzy Teatru Powszechnego grają w jednym przedstawieniu z niepełnosprawnymi i nieprofesjonalnymi aktorami z Teatru 21, ale scenariusz ich wspólnego przedstawienia w ogóle nie uwzględnia takiego podziału. Od artystów z chromosomopatią i bez wymaga się tu takiej samej precyzji, wyczulenia na partnerów i umiejętności balansowania na granicy fikcji i rzeczywistości, charakterystycznej dla formuły postdramatycznego performansu, którym jest Superspektakl. Wszyscy świetnie sobie radzą.

Przedstawienie zaczyna się adoracją kostiumu Batmana, prezentowanego w podświetlonej gablocie. Zachwyceni aktorzy dłuższą chwilę zastanawiają się, co dobrego zrobiliby dla świata, gdyby mogli go założyć, a do rozmowy na ten temat wciągają publiczność. Okazuje się jednak, że przebrać się nie mogą, bo im na to nie pozwala właściciel praw do tej (komiksowej i filmowej) postaci. Następuje chwilowy kryzys, z którego wszyscy wychodzą obronną ręką, bo zamiast imitować przybysza z Hollywood, postanawiają wymyślić własnych superbohaterów i wziąć się do działania. Nastrój tej dowcipnej transformacji zakłóca nieco scena głośnego odczytywania listu, przysłanego przez pracownicę polskiego oddziału amerykańskiego studia filmowego. List czyta aktor Teatru 21, ale imię i nazwisko Bogu ducha winnej kobiety podchwytują aktorzy Powszechnego, czyniąc z nich synonim krwiożerczego kapitalizmu. Podskakują przy tym i wznoszą ramiona w znajomych gestach protestu, które do złudzenia przypominają taniec...

Powszechny liże rany po Frljiciu, ale nadal walczy, a w nowych tytułach stale wraca do Klątwy. Superspektakl nie jest tu wyjątkiem. Oto w jego pierwszej części na czarnej ścianie wyświetlają się informacje o tym, jak to z powodu reakcji władz zagrożony był budżet przedstawienia, a rodzice młodych aktorów martwili się, czy nie stanie się ono nową Klątwą. Obawy mogły być uzasadnione, w części drugiej bohaterowie spektaklu zakładają przecież populistyczną partię polityczną, a młody narodowiec staje do telewizyjnego konkursu na wizerunek nowego bohatera-patrioty. Ze sceny co i raz padają też uwagi o chorej Polsce i zniewolonym kraju... Ciekawe jednak, że formułują je wyłącznie aktorzy Powszechnego, aktorzy Teatru 21 konsekwentnie zaś rozbrajają ich lęki. Widać to choćby w kapitalnej scenie przesłuchania narodowca, w której jury niespodziewanie docenia muzykalność chłopaka i daje mu o wiele więcej punktów, niż zakładał regulamin konkursu. Nie oznacza to, by którykolwiek z niepełnosprawnych artystów sympatyzował z radykalną prawicą. Rzecz w zupełnie innej wrażliwości, z jaką aktorzy Teatru 21 reagują na ludzi i świat, a także w całkowicie odmiennym pojmowaniu – i przeżywaniu! – wolności.

Na poziomie zadań scenicznych nikogo się w Superspektaklu nie faworyzuje, choć oczywiście artykulacyjnie czy ruchowo zdrowi zawodowcy mają pewną przewagę. Wyraźnie natomiast widać, że na poziomie emocji i sensów przedstawienia specjalną opieką zostali otoczeni aktorzy Teatru Powszechnego, którym goście z chromosomopatią zafundowali fantastyczną superterapię.

Jacek Kopciński
Teatr Pismo
15 stycznia 2018

Książka tygodnia

Słownik biograficzny teatru polskiego, tom III: 1910-2000
Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk,
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia