Świat będzie mówić o Witkacym, i cacy cacy

Pięćdziesięciu badaczy z całego świata przyjechało do Słupska

Pięćdziesięciu badaczy twórczości i życia Stanisława Ignacego Witkiewicza - Witkacego z całego świata przyjechało do Słupska na poświęconą mu konferencję naukową. - Witkacego powinno być więcej w naszej świadomości, powinien wyjść z muzeum. Bardzo podobają mi się wielkoformatowe siatki, które wieszane są na ścianach budynków w Słupsku - mówi prof. Maciej Witkiewicz, stryjeczny wnuk Witkacego.

Pięćdziesięciu badaczy twórczości i życia Stanisława Ignacego Witkiewicza - Witkacego z całego świata przyjechało do Słupska na poświęconą mu konferencję naukową. Słupsk żyje Witkacym. Odbywają się tu imprezy przy okazji rocznic jego śmierci, oraz w lutym, gdy w Rondzie świętowane są jubileusze jego urodzin. Imię Witkacego nosi Nowy Teatr, przystanek autobusowy, po mieście jeździ również witkacobus - autobus oklejony reprodukcjami dzieł Witkacego. W muzeum przez cały czas fani twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza mogą kupić książki i reprodukcje jego prac. Witkacowskie gadżety nabyć można również w Agencji Promocji Regionalnej "Ziemia Słupska". Tam dostępne są m.in. t-shirty, torby, plecaki, filiżanki, a nawet apaszki z wizerunkami Witkacego lub jego prac.

- To wszystko za mało, bo w Polsce Słupsk nie jest jeszcze kojarzony z Witkacym - twierdzi prof. Maciej Witkiewicz, stryjeczny wnuk Witkacego, który od kilku lat uczestniczy w słupskich wydarzeniach witkacowskich. - Witkacego powinno być więcej w naszej świadomości, powinien wyjść z muzeum. Bardzo podobają mi się wielkoformatowe siatki, które wieszane są na ścianach budynków w Słupsku. One powinny też pojawić się poza granicami, na przykład w Paryżu, gdzie przez krótki czas zachwycali się Witkacym. Jeśli się zachwycą i teraz, mogą przyjechać do Słupska, by zobaczyć oryginały jego dzieł.

- To już piąta międzynarodowa konferencja w naszym muzeum. W tym roku mamy rekordową liczbę ponad 50 wystąpień. Chętnych jest tak wielu, że musieliśmy wydłużyć czas konferencji z trzech do czterech dni, a i tak nie wszystkich mogliśmy zaprosić - mówi Beata Zgodzińska, współorganizatorka wydarzenia i kustosz największej kolekcji dzieł Witkacego, która znajduje się w słupskim muzeum. - Witkiewicz omawiany jest nie tylko jako literat i filozof, ale na przykład jako moralista. Cieszy nas, że wśród referentów jest dużo młodych osób. To już trzecie pokolenie witkacologów.

Witkacy artystą uniwersalnym

Rozmowa z prof. Markiem Rudnickim z Waszyngtonu, prelegentem konferencji witkacowskiej.

Na konferencję przyjechał pan ze Stanów Zjednoczonych, żeby porównać Witkacego i Schopenhauera.

- Tak, bo Schopenhauer miał wpływ na Witkacego. W swoim referacie mówiłem o różnicach i podobieństwach.

Witkacy jako twórca jest popularny w USA?

- Nie jest, ale od czasu do czasu można w teatrach zobaczyć jego dramaty. W Chicago był grany "Wariat i zakonnica", w Waszyngtonie pięć lat temu "W małym dworku".

Wystawiają Witkacego polonijne teatry czy amerykańskie?

- I takie, i takie.

Jak jest odbierany poza granicami Polski, jako twórca światowy?

- Widzowie jego sztuk w Stanach Zjednoczonych często mówili, że interesują się tym autorem, bo niesie uniwersalną jakość i mówi o naturze i kondycji człowieka. Głównie z tego powodu Amerykanie chcą oglądać Witkacego na scenie. O Witkiewiczu mówi się przy okazji innych autorów, głównie Gombrowicza i Schulza. To trzech najpopularniejszych polskich twórców literatury w Stanach Zjednoczonych.

Pan również współorganizował konferencję witkacowską w Stanach Zjednoczonych?

- To było cztery lata temu. Uczestniczyło w niej kilkanaście osób, czyli dużo mniej niż w Słupsku. Ale i tak cieszę się, że ona się odbyła. Była szansa go popromować.

Co pana fascynuje w tym twórcy?

- Gdy studiowałem w Krakowie literaturę porównawczą, zauważyłem, że zapożyczał wiele rzeczy od wybitnych filozofów: Kanta, Schopenhauera, Nietzschego. Łatwo więc go było porównać z tymi filozofami.

Oglądał już pan słupską kolekcję obrazów Witkacego?

- Teraz zobaczyłem ją pierwszy raz. Bardzo mi się podoba.

Nadal zajmuje się pan Witkacym?

- Chyba zrobię sobie przerwę na kilka lat. Chcę podszkolić się w języku polskim, żeby móc czytać Witkacego w jego ojczystym języku.

Wróci pan do Słupska na kolejną konferencję?

- Być może uda mi się jeszcze tu przyjechać.

Na tej konferencji są prelegenci nie tylko z Polski, ale i zagranicy. Czy to oznacza, że można już mówić o Witkacy jako twórcy o zasięgu światowym.

- Wydaje mi się, że tak. On pisał i malował tak dużo, że każdy znajdzie tam coś, co go zainteresuje.

Daniel Klusek
Głos Pomorza
23 września 2014

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia