Świat bez zasad

17. Międzynarodowy Festiwal Teatrów A PART

Ostatniego dnia Festiwalu A Part zapanowała dziwna epidemia. Widzowie na kilkadziesiąt minut zapomnieli o bożym świecie i z przejęciem obserwowali spektakl na wygospodarowanej przestrzeni za budynkiem rektoratu Uniwersytetu Śląskiego

Krakowski Teatr KTO specjalizuje się właśnie w spektaklach plenerowych i - jak sam o sobie pisze - jest "teatrem w podróży". Tym razem byliśmy świadkami inscenizacji inspirowanej nowelą Jose Saramago „Miasto ślepców”. To wstrząsająca opowieść o niekontrolowanej epidemii i nieudanej próbie jej zażegnania, która w ostateczności doprowadza ludzkość do wielkiego zamętu, upadku człowieczeństwa, zatracenia norm, jakie kiedyś rządziły światem.  

„Ślepcy” Teatru KTO to doskonale zaaranżowany i przedstawiony spektakl plenerowy. U aktorów widać wyćwiczoną harmonię i ciężką pracę. Nic nie jest niekontrolowane, wszystko dzieje się w swoim czasie. Od razu uderza w widzów przekonanie, że zmiana sceny nie stanowi dla żadnego z nich problemu. Operowanie masą metalowych łóżek, przesuwanie ich, łączenie, budowanie dowolnych platform daje ogromne wrażenie. Okazuje się, że można stworzyć scenografię, która w bardzo bogaty sposób zaspokoi potrzeby wizualne spektaklu. Wielkim uzupełnieniem obrazów okazała się muzyka - niezwykle nastrojowa, poruszająca i energiczna zarazem. Na nic przydają się w tym przypadku mury teatru, przestrzeń staje się tu bowiem symbolem powszechności i rozciągłości epidemii. 

Już samo pojawienie się aktorów wzbudziło wiele emocji. Dosłownie wynurzyli się z tłumu i stworzyli swój własny gwar tuż obok. Przez moment byliśmy świadkami odgrywania scenek ulicznych. Przechodzień, pani przechadza się z panem, pan z torbą dokądś biegnie, pani ze skrzypcami wszystkim przygrywa. Po chwili wszyscy zaczynają wspólnie tańczyć, po czym do tańca proszona jest widownia, pojedyncze osoby ulegają, niektórzy opornie, ale grzecznie odmawiają, nawet zakonnica. Okazuje się, że to dobrze zakamuflowana jedna z postaci. To przejście ze świata widza do świata sztuki, ten moment włączenia się zakonnicy do gry był taki dyskretny i płynny. Jednym słowem oślepliśmy. Zatraciliśmy poczucie rzeczywistości. Co poniektóry widz oglądał się jeszcze, czy aby coś podobnego się nie powtórzy, a nóż obok stoi wyczekujący na swój czas aktor. 

Akcja na boisku przerodziła się w w bardzo dynamiczną. Na dźwięk syren alarmowych zrobiło się wielkie zamieszanie, ludzie wpadli w popłoch, nie wiedzieli co się dzieje. Nie wiedzieli, bo nie widzieli - oślepli. Bardzo realistycznie owa ślepota była zagrana, aktorzy dosłownie po omacku miotali się z jednego miejsca w drugie. Popłoch i strach towarzyszyły widzom już do końca. Znaleźli się w miejscu, gdzie nie ma zasad, a liczy się tylko silniejszy, człowiek stał się zwierzęciem, nie ma bowiem żadnych granic. 

„Ślepcy” w reżyserii Jerzego Zońa pozwalają nam zastanowić się, czy aby przypadkiem w realnym życiu również nie jesteśmy ślepcami. Czy odpowiednio reagujemy na toczące się wokół nas zdarzenia, nie zamykamy się w swoich samotniach i jesteśmy obojętni na cierpienie innych. W sztuce ludzie odzyskali w końcu wzrok, ale utraciła go kobieta, która do tej pory starała się opiekować pozostałymi. Co to może oznaczać ? Takie otwarte zakończenie daje mnóstwo możliwości interpretacji, w zasadzie każdy widz może wysnuć własny morał, może zinterpretować go według własnych potrzeb. Ważne jest jednak, aby każdy, kto obejrzy „Ślepców” i jakiekolwiek przesłanie z tego wyciągnie, pamiętał, że ważne jest, aby być otwartym dla ludzi i nie zamykać się na otoczenie.

Barbara Brzoska
Dziennik Teatralny Katowice
24 czerwca 2011

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...