Świat na niby

"Udając ofiarę" - reż. Krystyna Janda - Och-Teatr w Warszawie

Bohaterowie balansują między obojętnością i agresją. Gdy na wakacje niemal wszystkie teatry zamykają dla widzów swoje podwoje, pamiętajmy, że są sceny, które gościnnie prezentują swój repertuar. Do nich należą Teatr Dramatyczny i dwie sceny pod egidą Fundacji Krystyny Jandy: Polonia i Och-Teatr. To znakomita okazja, by nadrobić zaległości, a dla recenzentów - by przypomnieć przedstawienia, których premiery miały miejsce jakiś czas temu.

Należy do nich między innymi czarna komedia "Udając ofiarę" Olega i Władimira Presniakowów, grana w Och-Teatrze. Tak naprawdę trudno ten tekst zakwalifikować jednoznacznie do konkretnego gatunku.

Abstrakcyjny humor i rekonstrukcja policyjnych dochodzeń, z których niewiele wynika, sprawiają, że widz czuje się trochę bezradny. Niemniej bawi się znakomicie. Obsada, która dobrała reżyserująca ten spektakl Krystyna Janda, budzi na przemian śmiech i grozę.

Niektórzy widzą w tym tekście o współczesnej Rosji odniesienia do "Hamleta". Młody Wala, absolwent uniwersytetu, wybiera pracę w policji, udając ofiarę w czasie wizji lokalnych. Jest to jednak sztuka dla sztuki, bo z dochodzenia nie wynika w żaden sposób, by za pomocą tej dekonspiracji przybliżyć się do sprawcy zbrodni. Jest to więc praca lekka, łatwa i przyjemna. Gdzieś czai się jednak niebezpieczeństwo, przed którym przestrzega Walę Duch Ojca. Jest to więc rodzaj groteski, w której część jest prawdą, a część zmyśleniem.

Jedno jest pewne - we współczesnej Rosji każdy pracuje na niby. Jaka praca, taka płaca. Ta mizeria jest śmieszna raczej dla widzów niż dla bohaterów, którym pewnie należałoby współczuć. Tak czy inaczej, nikt tu nie ceni życia. Ani cudzego, ani własnego. Podobne odczucie miałam na spektaklu, który według tego tekstu wystawił przed laty Teatr Współczesny. Jak widać, lata mijają, a ta "niby-rzeczywistość" stoi w miejscu.

Nie będę zdradzać finału. Zachętą może być natomiast plejada gwiazd: Izabela Dąbrowska, znakomita, abstrakcyjna w pomyśle na swoją kreację, Elżbieta Jarosik, sterująca bezwzględnie członkami rodziny, Elżbieta Romanowska, Agata Sasinowska, Mirosław Kropielnicki, żałosny przedstawiciel władzy, Adam Serowaniec, lekkomyślny Wala, Michał Żurawski, Stanisław Brudny. Skorzystajmy więc z gościnności sceny Och-Teatru, by także zadumać się nad wciąż egzotyczną rzeczywistością naszych sąsiadów.

Hanna Karolak
Gość Niedzielny
30 sierpnia 2016
Portrety
Krystyna Janda

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...