Światło na przyjaźń

"Odd i Luna" - reż. Przemysław Jaszczak - Wrocławski Teatr Lalek

Współczesna skandynawska literatura dziecięca jest ceniona przez małolaty i ich rodziców. Skupione na wewnętrznych przeżyciach małych bohaterów opowieści, swobodnie poruszające trudne tematy, zwracają uwagę także twórców teatralnych, coraz częściej podejmują się ich inscenizacji.

Zadanie nie należy do łatwych, ponieważ wysoki poziom tekstowy i ilustracyjny książek zobowiązuje do dorównania mu w realizacji scenicznej. Zespół Wrocławskiego Teatru Lalek poradził sobie doskonale. Przemysław Jaszczak dokonał adaptacji i reżyserii dwóch niewydanych dotąd w Polsce utworów Lisy Aisato "Odd er et egg" oraz "En fisk til Luna". W spektaklu "Odd i Luna" połączył je w jedną historię. Powstała baśń piękna wizualnie i skłaniająca do refleksji nad innością, samotnością oraz dojrzewaniem do przyjaźni.

Odd to siedmiolatek, którego głowa jest jajkiem. Jego życie przepełnia lęk, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Stroni, więc od zabaw z kolegami z klasy. W domu również nie czuje się bezpiecznie, bo potknięcie o dywan czy spadająca lampa mogą rozbić kruchą głowę. Ciemnoskóra Luna to jego rówieśniczka. Przeprowadziła się z rodzicami w nowe miejsce. Nie zna jeszcze nikogo. Namawiana przez mamę, żeby wyjść na podwórko i pobawić się z dziećmi, wymyśla wymówki. Woli malować w swoim pokoju. Boi się, że nie zostanie zaakceptowana. Obydwoje czują się dziwni i odepchnięci przez społeczeństwo. Jednak to nie osoby z otoczenia ich odrzuciły, lecz oni sami się odseparowali. Spotkanie Odda z dziewczynką w przebraniu pszczoły, a Luny z latającą rybą, odmienia dzieci.

Bohaterowie odbierają rzeczywistość bardzo emocjonalnie. Bacznie obserwują, rozmyślają, są skryci. W związku z tym ze sceny pada niewiele słów. Spektakl rozgrywa się w obrazach. Historia wspaniale wybrzmiewa dzięki warstwie plastycznej stworzonej przez Zuzannę Srebrną. W projektach lalek, kostiumów, scenografii oddaje wiernie styl ilustracji Lisy Aisato. Tintamareski (formy łączące twarz aktora z lalkowym tułowiem) mają długie, chude ciała. Luna burzę czarnych loków. Konstrukcja ryby zaskakuje pomysłowością. To rodzaj nakrycia głowy. Przy każdym ruchu animatora jej płetwy drżą i wydają dźwięki. Oprócz lalek drobiazgowo został stworzony świat bohaterów. Są w nim: krzesła, stoliki, łóżka, szafki, świnka skarbonka, monety, talerzyk z sushi, drzewa, ściana szkolnej toalety z umywalkami, rowery z obracającymi się pedałami i kołami. Przedmioty przykuwają uwagę nie tylko ze względu na proporcje pasujące do niewielkich lalek, ale i na kształty. Stół ma pięć nóg. Trudno doszukać się kątów prostych. Wbrew przyzwyczajeniom podesty do gry nie są prostopadłościanami. Nawet w czarnych, maskujących kostiumach animatorów dominują ukośne szwy. To wykrzywiona wizja świata widzianego oczami bohaterów.

Widzom nie udziela się strach, ani nie gubią się w labiryncie skośnych planów scenicznych. Prowadzi ich światło wyreżyserowane przez Macieja Iwańczyka i barwa. Temat światła wzbudza zainteresowanie już w pierwszej sekwencji, gdy zostaje ono zagrane. Dłonie w złotych rękawiczkach muskają fasady kamienic. Chwilę później okazuje się, że to promienie Księżyca. Ten znak już nie powraca. Ponownie pojawi się lśniąca na początku ryba. Historie Odda i Luny przeplatają się tak, aby w finale się połączyć. Kraina chłopca jest niebieska. Dziewczynki czerwona. Takie kolory mają lalki, kostiumy, rekwizyty. Tak rozświetlają się podesty w odpowiednich sekwencjach. Kontrast nie wynika ze scenicznej umowności, lecz logiki. Zdarzeń nie wywołuje magia, ale uczucia. Przygody Odda rozgrywają się w dzień. Luny w nocy. Przyjaźń przybiera barwę żółtą. W żółty kostium przebrana jest dziewczynka-pszczoła. Słomkowy słoik z miodem i ryba dodatkowo roztaczają łunę ciepłego światła.

Walory misternie budowanych scen uwydatnia animacja. Bohaterowie nakierowują uwagę widzów na to, co ich otacza. Lalkom twarzy oraz dłoni użycza aktor, podczas gdy któryś z pozostałych animuje nogi. Każdy z artystów, mimo że używa głównie mimiki do budowy postaci, robi to inaczej. Luna i Odd podobne emocje wyrażają odmiennie. Rzeczywistość chłopięca różni się od dziewczęcej. Luna przedstawiana przez Agatę Kucińską jest delikatna i rozważna. Odd w wykonaniu Michała Szostaka nadwrażliwy oraz skupiony na sobie. Gunn Anny Makowskiej-Kowalczyk ujmuje radością i szaleństwem. Aneta Głuch-Klucznik balansuje między troskliwością Księżyca, a nadopiekuńczością mamy Odda. Zachowuje granicę. Grzegorz Borowski tajemniczość ryby wybudował za pomocą abstrakcji. Aktorzy tworzą wyraziste kreacje, ale niebagatelne znaczenie ma też gra zespołowa. Bez serii nieśmiałych, drobnych kroczków Odda, neurotycznego tupania jego mamy, postaci byłyby niepełne.

Opowieść, mimo że o strachu i smutku, jest pogodna, a momentami zabawna. Komizm nie przekracza jednak granicy poszanowania dziecięcych przeżyć, nie obśmiewa ich. Spektakl został zrealizowany w sposób jasny i zajmujący, więc rodzice nie muszą być pośrednikami w przekazywaniu historii. Twórcy zadbali o dorosłych. Rozśmieszają ich ironią, gdy po sekwencji z Oddem zamartwiającym się o wrażliwą głowę następuje epizod rozpoczynający się od tłuczenia skorupki jajka przez Lunę, a matka jajogłowego chłopca wyglądem przypomina kwokę. Frapują metaforyką rozświetlania nocy oraz głów, lotu dziewczynki-pszczoły i ryby, miłości kryjącej się w słodyczach. Zachęcają do śledzenia nawiązań popkulturowych, jak to o dwóch takich co ukradli księżyc. Pouczają, żeby nie krzywdzić dzieci zbyt dużą kontrolą. To kolejny gwarantujący mądrą rozrywkę i wspierający rozwój familijny spektakl we Wrocławskim Teatrze Lalek.

Maria Maczuga
e-teatr.pl
2 marca 2018

Książka tygodnia

Macbeth
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jo Nesbø

Trailer tygodnia