Święty czy przeklęty?

"Skazany na bluesa" - reż. Arkadiusz Jakubik - Teatr Śląski w Katowicach

„Ilu jest takich jak on?" brzmiał jeden z napisów, towarzyszących teatralnemu koncertowi Ryszarda Riedla podczas piątkowej premiery spektaklu „Skazany na bluesa" w reżyserii Arkadiusza Jakubika w Teatrze Śląskim w Katowicach. Odpowiedź wydaje się być oczywista: nie ma już takich jak on.

Spektakl o legendzie polskiego rocka, charyzmatycznym wokaliście Dżemu, jeszcze na długo przed przed premierą budził spore emocje i zainteresowanie nie tylko wśród wiernych fanów zespołu. Dziewięć lat po kinowej wersji filmu w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego, opowiadającym o prywatnym życiu i karierze wokalisty, Arkadiusz Jakubik postanowił zmierzyć się z legendą Ryszarda Riedla i przenieść historię zwykłego chłopaka stąd, nie wpisującego się w sztywne ramy ideału śląskiej rodziny, na teatralne deski. Jego realizacja, zakorzeniona w lokalnym kolorycie, zapoczątkowała nowy śląski cykl w Teatrze Śląskim poświęcony legendarnym postaciom tego regionu.

Punktem wyjścia spektaklu w reżyserii Arkadiusza Jakubika stał się filmowy scenariusz Przemysława Angermana i Jana Kidawy-Błońskiego, na podstawie którego w 2005 roku na kinowe ekrany wszedł film „Skazany na bluesa" z Tomaszem Kotem w roli głównej. Adaptując go na potrzeby sceny, Jakubik skoncentrował się przede wszystkim na wątkach biograficznych: związku z Golą (Ewa Kutynia), skomplikowanych relacjach z ojcem (Andrzej Baumann), narodzinach syna (Karol Huget), latach kariery i późniejszych tragicznych wydarzeniach. Przedstawienie podzielił na dwa akty, z których pierwszy dotyczy początków kariery, drugi zaś jest studium upadku artysty, który nie miał żadnych szans w starciu z uzależnieniem od narkotyków.

Kluczem do opowieści o życiu wokalisty dla Jakubika stali są fantazyjni bohaterowie obrazów Grupy Janowskiej – artystów amatorów, związanych z katowicką dzielnicą Nikiszowiec, której elementy architektoniczne możemy odnaleźć w scenografii Joanny Machy. W tej mozaice ikon Śląska nie mogło zabraknąć św. Barbary, Górnika, Maryi czy kobiet o pełnych kształtach. Wszyscy oni niczym zjawy, śląskie fantazmaty pojawiają się w świecie Riedla, który podobnie jak one, wpisał się na stałe w opowieść o tym niezwykłym miejscu.

Zgodnie z zapewnieniami reżysera i dyrektora Teatru Ślaskiego, Roberta Talarczyka „Skazany na bluesa" nie jest musicalem. Nie jest też spektaklem dramatycznym, bo tekstu i ról aktorskich z prawdziwego zdarzenia (wyjątkiem może być jedynie Ewa Kutynia grająca żonę i Dariusz Chojnacki wcielający się w postać Indianera) jest w nim jak na lekarstwo. Czym jest zatem katowicki spektakl? W przypadku tej produkcji śmiało należy posłużyć się określeniem widowisko muzyczne, czy też teatralny koncert. Jak można było się spodziewać w zdecydowanej mierze nad tekstem mówionym przeważają piosenki Dżemu, grane na żywo przez pięcioosobową kapelę, wkomponowaną w sceniczną przestrzeń familoków. Wykonawcą tych najbardziej znanych i kojarzonych z Ryśkiem utworów jest kreujący postać głównego bohatera, Tomasz Kowalski. Wokalista wybrany w drodze castingu, nie posiadający aktorskiego warsztatu doskonale poradził sobie w roli Riedla, dzięki świetnemu wokalowi, którym w scenach aranżowanych na koncert, udało mu się „porwać" i oczarować sporą część publiczności.

Czy katowicki „Skazany na bluesa" okaże się frekwencyjnym hitem Teatru Śląskiego? Czas pokaże. Jego kampania promocyjna odbiła się szerokim echem nie tylko w lokalnych mediach, więc można spodziewać się pielgrzymek fanów z całej Polski, dla których spektakl jest nie lada gratką. W końcu utalentowany wokalista Tomasz Kowalski i legendarne numery Dżemu gwarantują wieczór powrotu do minionych czasów.

Po tym niewątpliwym sukcesie zespołu i Arkadiusza Jakubika sympatycy „Śląskiego" z coraz większym zaciekawieniem zaczną odliczać czas do premiery następnego spektaklu, który zapewne pojawi się w najbliższym czasie, jako kolejna realizacja cyklu zaproponowanego przez Roberta Talarczyka - „Śląsk święty, Śląsk przeklęty". Zobaczymy, czy będzie on jak w tym przypadku bardziej święty, czy może jednak przeklęty?

Agnieszka Kiełbowicz
Dziennik Teatralny Katowice
11 marca 2014

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia