Szarlota zwana Ryszardą

100 lat temu urodziła się Ryszarda Hanin.

Jednym z paradoksów zawodu aktorskiego jest to, że ponuracy grają wesołków, wesołkowie ponuraków, charakterystyczni komicy marzą o rolach dramatycznych, wierni małżonkowie grają uwodzicieli i odwrotnie.

Ryszarda Hanin (właściwe: Szarlota Hahn), urodzona we Lwowie 30 sierpnia 1919 roku w bogatej, burżuazyjnej rodzinie żydowskiej, bardzo często kojarzona była z rolami kobiet z ludu, chłopek i robotnic, prostych i ciężko doświadczonych przez los.

Po maturze (1937), wbrew woli rodziny, wyjechała do Paryża i zapisała się do studium aktorskiego sławnego Charlesa Dullin. Bardzo jej w tym pomogła znajomość języka francuskiego, powzięta na prywatnych lekcjach lwowskich oraz umiejętności wyniesione ze szkoły tańca i baletu. Po wybuchu wojny ją i jej pierwszego męża, męża Leona Pasternaka los rzucił na wschód, do ZSRR. Zaciągnęła się do tworzonej tam, w Sielcach nad Oką I Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Służyła jako fizylierka w oddziale kobiecym im. Emilii Plater, działała jako spikerka polskiej rozgłośni radiowej w Kujbyszewie, a Władysław Krasnowiecki zaangażował ją do dywizyjnego teatru. To z nim wróciła do Polski w 1944 roku.

Od roli w "Ślubach panieńskich" Fredry w teatrze w Lublinie rozpoczęła się powojenna droga zawodowa Ryszardy Hanin, aktorska, teatralna i filmowa, później też reżyserska oraz pedagogiczna w warszawskiej PWST. Przez kilkanaście lat (1949-1961) związana była z Teatrem Polskim w Warszawie, ale najbardziej dojrzała część jej drogi artystycznej rozpoczęła się wraz z przejściem do Teatru Dramatycznego (1963), z którym była związana do emerytury (1992). Zagrała tam m.in. Matyldę von Zahn w "Fizykach" Dürrenmatta (1963) czy Miss Furnival w "Czarnej komedii" Shaffera (1969), rolę bardzo znamienną dla jej sylwetki psychicznej, gdy z ubranej w czarną sukience starej panny z zasadami i spuszczonymi oczami przeobraża się w wyuzdaną hedonistkę. Wielkie wrażenie zrobiła też w Teatrze Telewizji jako Matka w "Niespodziance" Rostworowskiego (1969), Matka w "Balladynie" Słowackiego (1970), czy Pani Dyndalska w "Damach i huzarach" Fredry.

Mimo nie najlepszych warunków zewnętrznych, niezbyt efektownej urody (aczkolwiek była kobietą o dużym uroku i jak zaświadczali niektórzy mężczyźni, o sugestywnym, choć skrytym pod pruderią seksapilu), o głosie matowym i szorstkim, pozbawionym dźwięczności, stworzyła wiele wspaniałych kreacji, które uderzały przede wszystkim prawdą i szczerością wyrazu. Nieporównywalnie większe możliwości dawał jej teatr, gdzie tworzyła zróżnicowane charakterologicznie i typologicznie kreacje, niż film, który często szufladkował ją w rolach "kobiet z ludu" (n.p. "Najważniejszy dzień życia", "Zofia"). Czasem jednak także film dawał jej role o innym profilu, n.p. w głośnym "Mistrzu" (1966) w reżyserii Jerzego Antczaka.

Zmarła 1 stycznia 1994 roku w sanatorium w Świdrze pod Warszawą.

klub
Dziennik Trybuna
30 sierpnia 2019
Portrety
Ryszarda Hanin

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia