Szczęście w rytmie reggae

"Idziemy po skarb" - reż: I. Maciejewsk - Opolski Teatr Aktora i Lalki

Wszyscy jesteśmy bogaci, tylko nie każdy o tym wie. Nawet, jeśli nie stać cię na najnowsze buty z kolekcji Yves Saint Laurent\'a, coroczny wypad do Egiptu, czy cotygodniowe zabiegu w salonie SPA, to nie znaczy, że jesteś biedakiem. Ba! możesz posiadać coś o wiele bardziej wartościowego niż ci, co dumnie prezentują swój majątek.

Znaleźć skarb nie jest łatwo. Wielu już próbowało, na marne poświęcając swój czas i zapał. Misia (Andrzej Mikosza) i Tygryska (Łukasz Schmidt), czyli przyjaciół jakich mało, to nie zniechęca. W końcu hamak, nowa wędka i pyszne pstrągi to niezwykłe rarytasy. To wszystko zakupią, jak tylko odkryją fortunę ukrytą gdzieś pod ziemią. No właśnie - „gdzieś”. A gdzie dokładnie? Przekopują masę ziemi: po jednej i po drugiej stronie rzeczki, w lesie i nieopodal gospodarstwa. Z marnym efektem. 

W trakcie swojej podróży w poszukiwaniu skarbu zwierzęta śpiewają i tańczą w rytmie muzyki reggae. I choć w przedstawieniu pojawia się Słoń - przebiegły urzędnik (Jan Chraboł), to z pewnością nie po to, by nadepnąć komuś na ucho. Tęczowe barwy zalewają całą scenę, jest ich całe mnóstwo, lecz nie denerwują one naszych oczu. Scenografia emanuje ciepłem, prostotą i pomysłowością. Jak pokazać bańki tlenu bulgoczące na dnie rzeki? Wystarczy posłużyć się bańkami mydlanymi, rozdmuchując je po całej, mieniącej się granatem scenie. 

Niektórym teatr lalkowy niezmiennie kojarzy się z zimną maską, drewnianą kukłą, której ani dziecko, ani dorosły nie mają ochoty dotknąć. Tym razem zaprezentowano lalki-maskotki. Oprócz wspomnianej dwójki bohaterów pojawiają się jeszcze m.in.: marudny i śpiący Osioł (Jan Chraboł), Lew - rastafarianin (sądząc po wyglądzie, jego idolem mógł być Jimmy Hendrix), czy też przesympatyczny Robaczek, mały, a jednak najbardziej roztańczony i wiecznie kpiący z czyhającej na niego, wygłodniałej Kury (Anna Jarota). 

Zapał Misia i Tygryska co jakiś czas studzi Kret-narrator (Elżbieta Żłobicka), a na dobre ostudzi go nieprzyjemna przygoda. Jak można się było spodziewać pod ziemią nie było złotych monet. A pieniądze zdobyte dzięki sprzedaży cennych jabłek zostały wykradzione przez dwulicowego Lisa (Anna Jarota). 

Co teraz? Siąść i płakać. Można i tak. Można również zaśmiać się głośno z całej tej sytuacji. Nie ma pieniędzy, jest za to przyjaciel - cenniejszy niż złoto. Jego ramiona są wygodniejsze niż niejeden hamak, a ciepłe słowo dodaje więcej sił, aniżeli smaczny pstrąg. W dodatku, ten naprawdę dobry - nie psuje się i ma wieczną gwarancję. 

Życie to nie bajka. Ale nieraz w bajce jest o wiele więcej prawdy, niż w naszym własnym życiu.

Karolina Kaczmar
Dziennik Teatralny Opole
24 marca 2009

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia