Szekspir pomaga mi zrozumieć świat, w którym żyję

Rozmowa z Piotrem Kondratem

- Jeden jest Szekspir, który powołuje świat sceniczny do istnienia i jest autorem wszystkich swoich dzieł. Jedno jest też dzieło najważniejsze, do którego się odwołuje. To Biblia – mówi Piotr Kondrat w rozmowie z Iloną Słojewską.

35 Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora odbyły się w tym roku w innej postaci niż dotychczas. Zamiast w listopadowe wieczory, zostały przeprowadzone w dniach od 7 do 9 maja 2021 w formule on-line. W pierwszym dniu Krzysztof Gordon zaprezentował się w monodramie „Śmieszny staruszek" autorstwa Tadeusz Różewicza. Drugiego dnia widzowie obejrzeli „Przyj dziewczyno przyj" w wykonaniu Wiolety Komar oraz Piotra Kondrata w autorskim prapremierowym spektaklu „Szekspir 7 pm". Trzeciego dnia Agnieszka Przepiórska wystąpiła w spektaklu „Ginczanka. Przepis na prostotę życia". W tym roku, z uwagi na 100. rocznicę urodzin Tadeusza Różewicza, hasło przewodnie toruńskich spotkań brzmiało - „Spektakle w 100. rocznicę urodzin Tadeusza Różewicza".

Warto wiedzieć, że Piotr Kondrat swym prapremierowym monodramem „Szekspir 7 pm" otworzył działalność „Sceny Szekspirowskiej", drugiej w Polsce, wzorowanej na londyńskim „The Globe". Scena mieści się w amfiteatrze, usytuowanym przy gmachu głównym Teatru Baj Pomorski. Z tej okazji, zapytałam Piotra Kondrata o okoliczności powstania monodramu.

Ilona Słojewska: Jak konstruował pan swój autorski scenariusz? Jaką rolę pełnią w nim Sonety w pana tłumaczeniu?

Piotr Kondrat - Skupiłem się na liczbach istotnych dla Szekspira. Z zagadkowych liczb 154, 37 i 5 - to liczba jego utworów, kolejno: sonetów, sztuk i poematów, wyłania się liczba 10, czyli liczba przykazań bożych. Jest też liczba jeden. Jeden jest Szekspir, który powołuje świat sceniczny do istnienia i jest autorem wszystkich swoich dzieł. Jedno jest też dzieło najważniejsze, do którego się odwołuje. To Biblia. Przy pracy nad scenariuszem najważniejszy był właściwy dialog między Szekspirem, a jego dziełem, czyli jego postaciami scenicznymi. Szekspir otwiera spektakl, przerywa go i zamyka, komentuje, ale jego postaci żyją już swoim życiem. Wszystkie te postaci grałem wcześniej, ale teraz one się istotnie przeobraziły. Stosownie do postawionych w spektaklu pytań. Z kolei sonety są tylko elementem dekoracji. Przygotowałem koperty z sonetami 5, 37 i 154, liczby dzieł Szekspira, na pamiątkę dla widzów, zamiast programów. Jakby nie było pandemii, to każdy z widzów wziąłby sobie wybraną kopertę na pamiątkę. Na premierze te sonety w kopertach były tylko w angielskim oryginale. Ponieważ gram Szekspira we własnym przekładzie, to nie mogłem w sonetach użyć innych tłumaczeń. Przetłumaczyłem te sonety już po premierze. Dlaczego je tłumaczę? Żeby zrozumieć...

Zadaje pan w monodramie istotne pytania postaciom szekspirowskim z wybranych sztuk. O czym one panu mówią? Czy wyjaśniają wszelkie wątpliwości, z jakimi człowiek mierzył się dawniej i dzisiaj?

- Każda z tych postaci wyjaśnia świat na swój sposób i każda próbuje unieważnić jedno z dziesięciu przykazań, bo głównie dekalogu dotyczą moje pytania. Tylko że pytania i wątpliwości związane z dekalogiem nie służą jakiemuś „ostatecznemu rozwiązaniu", ale mają nas uchronić przed zagładą, do której człowiek tak chętnie zmierza. Weźmy odpowiedź Ryszarda III na przykazanie: „nie zabijaj" – Bóg nam każe zło dobrem odpłacać. Dzieje się tak dlatego, że Ryszard nie stosuje tego przykazania do siebie, ale przerzuca je na innych. Z kolei Trynkulo zapomniał wszystkie przykazania i w konsekwencji próbuje narzucić innym jakąś parodię wolności, która jest tylko bezmyślną swawolą. Jak widzę w Warszawie te plakaty reklamujące wolność od religii, to zadaję sobie pytanie, czy świat jeszcze jest trzeźwy? Najwięcej czasu na odpowiedź mają otwierający spektakl Szajlok i zamykający go Hamlet. Obaj dotykają tematu sprawiedliwości, z tym, że Szajlok domaga się sprawiedliwości od Sądu, a Hamlet sam czyni siebie sędzią. Nasz świat jest na krawędzi, bo sądzimy innych zanim osądzimy samych siebie. Ktoś w recenzji nazwał mój spektakl misterium zła, ale czy możemy oczyścić się ze zła bez rozpoznania go?

W jaki sposób pana monodram nawiązywał do istoty twórczości Tadeusza Różewicza oraz do jej poetyki?

- Pozornie nijak, a jednak znacząco. Pierwsza sprawa to przekład. Własny, czyli jak najbardziej współczesny. Szekspir pomaga mi zrozumieć świat, w którym żyję. Myślę, że próba zrozumienia świata i poetyka otwarta na ten świat jest też bliska twórczości Tadeusza Różewicza. Także przenikanie życia i sztuki, literatury i życia, teatru i rzeczywistości. Jest też ktoś mi bliski, kto łączy Szekspira i Różewicza. Mój mistrz i przyjaciel Bogusław Kierc. Wspaniały aktor, ale także jeden z czołowych współczesnych poetów polskich. To mój profesor ze studiów aktorskich, w reżyserii którego grałem Prospera w „Burzy", dyplomowym przedstawieniu. Do tego wszystkiego dobry znajomy Tadeusza Różewicza. Bogusław Kierc stworzył także świetną tytułową rolę w „Odejściu głodomora" tego autora. Jeśli w moim spektaklu można by znaleźć jakieś nawiązania do tego tytułu, to byłbym szczęśliwy.

Jak pan czuł się na tej nowootwartej scenie szekspirowskiej? Jak się panu grało?

- Było mi zimno i gorąco. Zimno na próbie - szczękałem zębami, a gorąco na spektaklu. Czułem, że jestem zamknięty w łupinie orzecha, a jednocześnie jestem panem nieskończonych przestrzeni. Byłem zamknięty z powodu obostrzeń pandemicznych, na spektaklu mogła być tylko garstka osób związanych z teatrem i festiwalem. Myślę, że moja transmisja w tym małym gronie była bardzo prawidłowa. To jednak tylko część tego wydarzenia. Druga część to transmisja internetowa. Niektórym, ale tylko tym bardziej zaawansowanym w tajnikach Internetu, udało się ją obejrzeć i śledzić spektakl, mimo statyczności obrazu - żadnych zbliżeń. No cóż... Znak czasu. Środek przekazu jest ważniejszy od samego przekazu. Szkoda tylko, że nie zawsze dorównuje mu jakością.

Został pan zaproszony do Mongolii na "The Parade of Winner's", na International Monodrama Competition Festiwal, w dniach 21-24 czerwca br.. Festiwal odbędzie się w formule on-line... W jakim spektaklu obejrzą pana internetowi widzowie?

- W mojej ukochanej „Nocy Szekspira", którą pokazałem wcześniej na festiwalu Unii Teatrów Europy w listopadzie 2020; na moim kanale Youtube ma już ponad tysiąc wyświetleń. Teatr czasu zarazy. Obok Bogdana Karczewskiego, który kręcił sceny w teatrze, jestem drugim operatorem tego spektaklu. Przy okazji – Toruński Teatr Szekspirowski, to trzeci, a nie drugi Teatr Szekspirowski w Polsce. Drugi, po Gdańsku, jest w Ząbkach. Moich rodzinnych Ząbkach. Jestem jego dyrektorem. Tam kręciłem większość scen do „Nocy Szekspira". Do Mongolii na tę „Paradę Zwycięzców", czyli tylko laureatów festiwali, chciano mnie zaprosić z „Hamletem". Miałem nawet rejestrację spektaklu z festiwalu szekspirowskiego w Rumunii sprzed dziesięciu lat - „Hamlet 24:00" grany po angielsku. To był mój najlepszy Hamlet z dwustu przedstawień, które zagrałem. Tylko że dla mnie to już historia. Dlatego wysłałem „Noc Szekspira". I oni ten spektakl zakwalifikowali na „Paradę Zwycięzców". Dla mnie ważne są tu trzy sprawy. Nazwisko mojego przyjaciela na plakacie – Macieja Ferlaka, który znacząco pomógł mi w przygotowaniu „Nocy Szekspira". Podobnie było z „Szekspir 7 pm". Udział kota Pantaniego i biało czerwona flaga przy moim zdjęciu, obok flagi rosyjskiej i izraelskiej przy innych aktorach. Pół żartem, pół serio – ta flaga to zemsta za Londyn w 1946 roku. Wtedy w „Paradzie Zwycięzców" zabrakło polskiej flagi... A mój kot Pantani niedługo skończy 19 lat i już nie daje rady schodzić po tych stromych schodach, jak to robi w filmie z powodu kłopotów z kręgosłupem. Moi goście, którzy widzą jego kłopoty ze zdrowiem pytają ze współczuciem, czy go uśpię... Ja wtedy mówię, że na pewno tego nie zrobię i myślę sobie, dlaczego nie spytają, czy go nie zabiję? Tak się oczyszczamy przez język. Zamiast „tak" mówimy „nie" i uważamy problem za rozwiązany. A ja powtarzam za świętym Franciszkiem, że zwierzęta to nasi bracia... Podsumowując – w Londynie nie było niedźwiedzia Wojtka, za to w Ułan Bator będzie kot Pantani.

Dziękuję za rozmowę.
__

Piotr Kondrat – urodził się 16 lutego 1963 r. Ukończył Wydział Aktorski PWST w Krakowie - Filia we Wrocławiu. Związany z wieloma teatrami w Polsce: Studyjnym w Łodzi, Współczesnym we Wrocławiu, Polskim w Bydgoszczy, Dramatycznym w Warszawie i STU w Krakowie. Obecnie jest aktorem Teatru Powszechnego w Radomiu. Grał w przedstawieniach Mikołaja Grabowskiego, Piotra Cieplaka, Krzysztofa Jasińskiego, Janusza Wiśniewskiego, Jana Klaty, Moniki Strzępki i Przemysława Wojcieszka. Zagrał też w wielu filmach, m.in. w „Komorniku", „Mistrzu", „Syberiadzie" i „Marii Curie". Obecnie bierze udział w zdjęciach do filmu „Klecha" o księdzu Romanie Kotlarzu.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
16 czerwca 2021
Portrety
Piotr Kondrat

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia