Sztuka i sztuczki

10. Letni Ogród Teatralny w Katowicach

Drugi miesiąc Letniego Ogrodu Teatralnego upłynął pod znakiem eksperymentów i powtarzalności. W podcieniach GCK debiutował krakowski "Griga", a reprezentant nurtu cyrkowego, wykonując akrobacje na chińskim maszcie udowodnił, jak nieograniczone są możliwości ludzkiego ciała.

Wódka w ogrodzie

Wprowadzanie repertuarowych zmian i bazowanie na przedstawieniach zaprzyjaźnionych grup teatralnych to dwie tendencje charakterystyczne dla katowickiego LOT-u. W sierpniowej części przeglądu zobaczyliśmy więc nie tylko stałych gości festiwalu (Teatr Ludowy z Krakowa i Teatr Polski z Bielska Białej), ale także artystów, którzy po raz pierwszy zaprezentowali się na ogrodowej scenie. 

Polskich debiutantów reprezentował „Griga” z Teatru Nowego z Krakowa. Spektakl wyreżyserowany przez Piotra Siekluckiego to przede wszystkim opowieść obyczajowa. Tytułowy bohater spektaklu spotyka dawnych przyjaciół i świętuje z nimi swoje imieniny. Sonia, Griga i Pietka wypijają kilka butelek wódki, która wyzwala w nich nieodpartą potrzebę rozmowy. Jak na imieninowe spotkanie przystało, na scenie było wesoło, wariacko i... nostalgicznie. Nie znaczy to jednak, że widzom zaprezentowano lekkie i przewidywalne przedstawienie. Kreowaną przez Dominika Nowaka postać Grigi można by określić wizytówką sztuk znajdujących się w repertuarze krakowskiej sceny. Tytułowy bohater spektaklu jest młody, buntowniczy i naturalistyczny. Śmieszy, ale i porusza. Nowak kreuje bohatera wyrazistego – nie da się ukryć, że postać Grigi budzi respekt. Na początku jest niechlujnym pijakiem, który po chwili zamienia się we wrażliwca, przeżywającego chwile zadumy i ocierającego rzewne łzy. W innym spektaklu Teatru Nowego, „Pan Jasiek”, mieliśmy do czynienia z bardzo podobnym bohaterem – ostro zarysowanym, a jednocześnie nieprzewidywalnym. 

Skoro już o łzach mowa, to powodów do płaczu w krakowskiej sztuce znaleźć można było wiele. Dzięki przypadkowemu spotkaniu każdy z bohaterów powoli odkrywał brutalną prawdę o własnym życiu. Każdy z nich zrozumiał, że mimo upływu lat żyje w ciągłej stagnacji, której nie jest w stanie w żaden sposób przełamać. 

„Griga” to spektakl powstały w oparciu o jednoaktówki Antoniego Czechowa. Dla Piotra Siekluckiego, Dominika Nowaka i Anety Wirzinkiewicz stał się impulsem do stworzenia własnej sceny. Dla widzów „Griga” był kieliszkiem czystej wódki, którym na początku przedstawienia aktorzy częstowali publiczność. Mocnym i do głębi poruszającym. Wytężającym zmysły. Na scenie zobaczyliśmy dramat ludzkiej egzystencji. Ważne, że był on wiarygodnie zagrany i podany bez popitki subtelnych środków teatralnych. 

Różnicowanie i ujednolicanie

Podczas dziesięciu edycji LOT-u widzowie byli świadkami nie tylko wielu debiutów, ale także kilku repertuarowych innowacji. Od 3. edycji Ogrodu poza spektaklami dla dzieci i dorosłych, w repertuarze pojawiły się również wieczory kabaretowe. W 2002 roku do bogatego repertuaru dołączyły recitale, a trzy lata później koncerty. Przełomowy dla Letniego Ogrodu Teatralnego miał okazać się rok 2007, kiedy przegląd oficjalnie zyskał status międzynarodowego. Dzięki temu sceniczne spektrum znacznie się poszerzyło, a impreza stała się „festiwalem z prawdziwego zdarzenia posługującym się uniwersalnym, łamiącym bariery językowe językiem teatralnym”. W ubiegłym roku pojawiły się spektakle maski, gestu i ruchu, ocierające się o stylistykę cyrku i komedii dell’arte. W ramach tego nurtu zaprezentowali się m.in. żonglerzy z Compagnie Jérôme Thomas (Francja) i akrobaci z Arcipelago Circo Teatro (Włochy). Także w repertuarze 10. edycji LOT-u znalazło się przedstawienie cyrkowe. Mowa o „Contigo” Teatru O Ultimo Momento.

Teatr na wysokości

Długi na ponad trzy metry chiński maszt (chinese pole) zwykle służy do wykonywania rozmaitych akrobacji. Stosunkowo rzadko staje się elementem teatralnej przestrzeni. Tymczasem w spektaklu João Paulo P. Dos Santosa i Rui Horta biały słup był narzędziem niezbędnym. Stanowił nie tylko oś akcji, ale także jej podstawowy środek wyrazu. Pozostałe elementy scenografii były zapowiedzią bardzo skromnego spektaklu. Poza chińskim masztem na niewielkim podeście umieszczono tylko białą płachtę i czarne krzesło. Płachta kontrastowała z ubranym w ciemny strój artystą. Krzesło pełniło różne funkcje — było zarówno przyrządem pomagającym akrobacie wybijać się przy wskakiwaniu na kij, ale pełniło także funkcję symboliczną – stało się metaforą trudności nękających człowieka. 

Spektakl „Contigo” (hiszp. z tobą), był hołdem dla ludzkiego ciała i jego niemal nieograniczonych możliwości. Rozgrywał się w aurze tajemniczości i skupienia. Widzowie zgromadzeni w przestrzeni starego dworca z niepokojem czekali na rozpoczęcie sztuki. Wstrzymali oddech, gdy na scenie pojawił się artysta. João Paulo P. Dos Santos od początku rozważnie sterował tempem i intensywnością spektaklu. Najpierw długo przyglądał się białemu słupowi. Powoli siadał na krześle, dokładnie mierzył wzrokiem stojący przed nim maszt. Zrozumieliśmy, że traktuje go jak swojego przeciwnika. Napięcie sięgnęło zenitu. Nagle rozpoczął się sceniczny bój. Artysta bezpośrednio z pozycji siedzącej wskoczył na podłokietniki krzesła. Już ten skok pokazał, jak zwinnym jest akrobatą. Stojąc prosto, jeszcze raz zmierzył wzrokiem chiński maszt. Potem rozpoczęły się próby jego zdobycia.

Obrazy emocji 

Na początku próby nie były udane. Aktor wskakiwał na słup, by po zrobieniu zaledwie kilku kroków, opaść w dół. Jego ciało zawisło niepokojąco tuż nad twardym podestem. Kolejne podejścia następowały bardzo szybko po sobie. Ich dynamikę potęgowała przejmująca muzyka Tiago Cerqueira i Vitora Joaquima. To muzyka w połączeniu z dynamiką ciała i niesamowita giętkość ruchów Santosa sprawiły, że między nim a widzami zawiązała się silna więź. Metaforycznie przedstawiona walka z przeciwnościami losu pełniła równocześnie funkcję poznawczą. Była niemal spowiedzią artysty. Człowieka, który, by osiągnąć sukces, musiał wciąż wspinać się i spadać w dół, podejmować działania wciąż kończące się niepowodzeniem. Portugalsko-francuski spektakl był więc nie tylko pokazem akrobacji, ale także opowieścią o ludzkiej determinacji i uporze.

Opowieść o sukcesie i towarzyszących mu porażkach, która stanowiła fabułę „Contigo”, umiejętnie przełożono na język sztuki cyrkowej. Spektakl Teatru O Ultimo Momento był sekwencją skomplikowanych akrobacji, układających się w opowieść pełną metafor – historię ludzkiej walki, sukcesu i zniechęcenia. Wysublimowany język ciała João Paulo P. Dos Santosa z pewnością nie dla każdego widza był zrozumiały. Jednak dzięki niezwykłym, budzącym podziw popisom akrobatycznym, przedstawienie dla wszystkich okazało się atrakcyjne i bardzo widowiskowe. 

Niespodziewana sztuka

Drugi miesiąc tegorocznego LOT-u obfitował w spektakle emocjonujące i poruszające. Dowiedzieliśmy się także, że spektakl może okazać się.... kieliszkiem czystej wódki, a doskonały teatr powstaje nawet w oparciu o sztukę cyrkową. Mieszanina spostrzeżeń, emocji i wrażeń, jakie rodzi Letni Ogród Teatralny, sprawia, że od wielu lat przegląd cieszy się niesłabnącą popularnością, a jego wysokiej pozycji w rankingu wydarzeń kulturalnych na Śląsku raczej nic nie zagraża.

Ewa Josińska
artPapier 1 września 17 (113) / 2008
11 września 2008
Prasa
artPAPIER

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia