Sztuka może ocalić ludzką społeczność

Rozmowa z Anną Augustynowicz.

Teatr zespołowy jest miniaturą całego społeczeństwa. Zespół jedynie może wychwycić społeczne wibracje, nazywać je poprzez kreację na scenie.

Z Anną Augustynowicz - dyrektorem Teatru Współczesnego w Szczecinie rozmawia Agnieszka Michalak.

Polityka programowa i zarządzanie

Agnieszka Michalak: - Jak definiuje Pani profil swojego teatru?

Anna Augustynowicz: - Teatr repertuarowy, artystyczny, wkalkulowujący porażkę, współczesny w sposobie komunikowania się z publicznością, poszukujący nowych form przekazu.

Jak scharakteryzowałaby Pani program swojego teatru?

Wyznacznikiem programu jest „to, co jest w świecie do myślenia". Współczesność nie tylko z nazwy.

Czy struktura organizacyjna teatru wpływa Pani zdaniem na poziom artystyczny prowadzonej instytucji?

Tak, ponieważ zbyt skromne dofinansowanie instytucji zmusza coraz częściej do sięgania po repertuar popularny, który zarabia na propozycje podejmujące ryzyko artystyczne.

Czy i jak zmienia się struktura organizacyjna w Pani teatrze (nowe funkcje: dramaturg, edukator, specjalista od grantów etc.? Z czego to wynika? Czyje role stają się dziś ważniejsze (dramaturg, marketingowiec, PRowiec, osoba odpowiedzialna za pozyskiwanie środków), a czyje odchodzą na plan dalszy (garderobiane, technika)?

Technika i obsługa sceny nie może odejść na plan dalszy. Wzrasta rola marketingu i wszystkich tych stanowisk, które dotyczą „sprzedawania" przedstawień. Od nich zależy ilość i terminy grania poszczególnych tytułów. Z niepokojem patrzę, jak w układaniu repertuaru dominować zaczyna kategoria „opłacalności". Nowe funkcje pojawiają się wraz z potrzebami zespołów realizacyjnych poszczególne przedstawienia.

O ile etatów zmniejszył się lub zwiększył w Pani teatrze zespół aktorski w ciągu ostatnich pięciu lat? Z czego wynika zmniejszenie?

Nie zmniejszył się, natomiast to, co niepokoi, to konieczność „półetatów" dla najmłodszych aktorów. Powód – brak środków w budżecie instytucji.

Czym się Pani kieruje, układając/planując repertuar? Realizacją swojego założonego programu, rozpoznanymi potrzebami publiczności...

Plany repertuarowe wynikają z rozmów z reżyserami współpracującymi, w których tematem podstawowym jest to, o czym trzeba rozmawiać z publicznością TERAZ. Zadajemy sobie pytanie, jakie teksty z literatury dramatycznej dają możliwość podjęcia tematu. W kręgu poszukiwań pozostają również autorskie scenariusze, publicystyka przysposobiona do potrzeb sceny, a także wszystkie intrygujące inicjatywy twórców zmierzające do „gorącego czytania" przez teatr całej naszej rzeczywistości.

Czy udaje się Pani realizować program zaakceptowany w chwili obejmowania dyrekcji? Jeśli nie, to z jakich powodów?

Przez prawie ćwierć wieku prowadzenia zespołu program ewoluuje razem z rzeczywistością, w której żyjemy. Ramy jego nie były sztywne, kiedy zaczynałam pracę, więc otwarcie na to, co nowe w języku teatru, nie czyni rewolucji. Jeśli są tu jakieś ograniczenia – to ze strony rzeczywistości ekonomicznej.

Czy organizatora interesuje realizacja przyjętego na początku kadencji programu? Czy egzekwuje jego realizację?

Organ założycielski – jesteśmy teatrem miejskim – nie uzurpował sobie praw do ingerencji w repertuar i nie czyni tego do tej pory. Poza tzw. „dyscypliną budżetową", pozostawia nam swobodę.

Kim powinien być dyrektor instytucji publicznej? Czy musi być managerem? Dlaczego?

Manager pilnuje owej „dyscypliny", dlatego teatru nie da się tworzyć w pojedynkę. Zdrowy kompromis pomiędzy „siłami i środkami naszej sceny" warunkuje utrzymanie zespołu, wypłacalność pensji i honorariów, ale także rozwój artystyczny aktorów, który gwarantuje zdolność podejmowania wyzwań artystycznych, które nie mogą być zależne od wpływów z kasy. Dyrektor teatru publicznego powinien mieć duszę artysty, który jest skłonny rozumieć naturę teatru, potrzeby twórców, wyzwania stojące przed nimi, żeby nie zdusić ich energii założeniem, że „muszą zgadzać się rachunki".

Czy traktuje Pani teatr jako miejsce działań interdyscyplinarnych – swoisty dom kultury, w którym jest miejsce nie tylko na przedstawienia ale też na warsztaty, koncerty, wystawy, dyskusje, czytania? Czy te działania wynikają z rozpoznanych potrzeb i programu, czy są (przez kogo?) oczekiwane, narzucone? Czy te działania nie przytłaczają podstawowego zadnia teatru, czyli produkowania i prezentowania przedstawień? Czy te działania przekładają się na frekwencję? Jakie inne korzyści przynoszą?

Jestem otwarta na wszelkie działania okołoteatralne, jednak teatr nie może stać się domem kultury. Podejmujemy się realizacji dodatkowych projektów tam, gdzie istnieje społeczna potrzeba. Musimy jednak pozyskiwać na nie środki, które nie będą nadwyrężać budżetu i tak zbyt skromnego w stosunku do potencjału zespołu i chętnych do współpracy artystów. Program wokół teatru służy rozumieniu społecznej potrzeby istnienia tego medium i jestem pewna, że służy czemuś więcej niż podnoszenie frekwencji w teatrze.

Czy Współczesny współpracuje z innymi instytucjami, organizacjami? Jakie wynikają z tego korzyści? Jakie problemy?

Współpracujemy chętnie z innymi teatrami, dzięki koprodukcjom przedłużamy żywot przedstawień: wzmacnia to energię aktorów, docieramy do szerszej publiczności. Chętnie wchodzimy w projekty i konkursy: z Instytutem Teatralnym, Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Współpracujemy stale ze Szczecińskim Festiwalem KONTRAPUNKT. Współpraca ta dostarcza bodźców artystycznych, ale także wspomaga nasze możliwości finansowe.

Festiwale/konkursy/przeglądy? Dlaczego Pani je nie/organizuje? W jakie inne akcje w mieście angażuje się teatr?

Nie mamy własnego festiwalu, ale chętnie uczestniczymy w miejskich zdarzeniach, a w których potrzebny jest udział teatru: wakacyjne „warsztaty w teatrze", systematyczny projekt pracy z dziećmi niepełnosprawnymi „Otwieracz", dyskusje po spektaklach dla szerokiej publiczności, kiedy istnieje potrzeba rozmowy poza przedstawieniem. Proponujemy swój repertuar podczas programów miejskich, promujących Szczecin i region takich jak Dni Morza, Piknik nad Odrą, zlot żaglowców The Tall Ship Races, Juwenalia.

Teatr / miasto /organizator

Jaką rolę spełnia teatr w tym mieście?

Teatr Współczesny w Szczecinie spełnia ważną społeczną funkcję. Daje możliwość obcowania szerokiej publiczności ze sztuką teatralną posługującą się współczesną formą języka teatralnego, stwarzaną każdorazowo dla określonego przekazu. Otwiera perspektywę na sens bycia istoty dramatycznej w ludzkim społeczeństwie. Kształtuje gust publiczności i gwarantuje poziom rozmowy, który dotyka, trzeźwi, budzi świadomość.

Z jakimi problemami musi się Pani zderzać w środowisku/mieście, w którym działa na co dzień teatr? (Bezrobocie? Brak ośrodków kultury? Braku edukacji kulturalnej w mieście/małe zainteresowanie kulturą? Brak innych teatrów niedaleko? Zajętości aktorów, duża oferta kulturalna?)

Ceny biletów do Teatru Współczesnego są niewysokie (ok. 30 zł), ponieważ publiczność, dla której pracujemy, nie jest zamożna. Mamy w mieście tzw. „swoją publiczność", więc równoległe działania ze strony innych instytucji nie stanowią zagrożenia dla naszych propozycji. Zespół jest stały, dyspozycyjny, dbający o poziom przedstawień, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że na „swoją publiczność" trzeba nieustannie pracować. Wierzę w możliwość „pozyskiwania" publiczności poprzez różnorodność propozycji ze strony teatru, ale nie za cenę „obniżania poprzeczki" w rozmowie z nią.

Czy teatr to Pana zdaniem instytucja lokalna, pracująca dla konkretnego miasta, konkretnej publiczności?

Po pierwsze pracujemy dla publiczności – z której podatków jesteśmy utrzymywani, chętnie podejmujemy zaproszenia: festiwale, konkursy, projekt „Teatr Polska", koprodukcje, które pozwalają nam w różnych środowiskach rozpoznawać „swoją publiczność".

Jak dziś zdobywać publiczność, zachęcić widzów do chodzenia do teatru? Jak utrzymać publiczność? Jak dziś budować publiczność? Jakie są Pani sposoby?

Moją zasadą jest myśleć o każdym z widzów jak o sobie samym. Starać się, aby przedstawienia były skonstruowane na wielu poziomach odbioru, co warunkuje dostępność, powszechność teatru publicznego. Nie wpisywać się w tembr oczekiwań publiczności – dla jej i własnego dobra, nie chcieć się jej przypodobać.

Czy organizator formułuje wobec teatru/Pani jakieś oczekiwania? Jakie?

Oczekiwania organizatora ograniczają się do przestrzegania dyscypliny budżetowej. Co jest ważne – nie odczuwamy także presji osiągania sukcesu, co umożliwia zdrową pracę pomimo trudności finansowych.

Czy organizator wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec teatru?

Zgodnie z ustawą o działalności kulturalnej organizator powinien finansować teatr w stopniu zabezpieczającym bieżącą działalność. Czy dziesięć czy pięć premier w sezonie stanowi różnicę – ogromną, niestety dla budżetu miejskiego również owa różnica nie wypada na naszą korzyść.

A czego Pani oczekuje od organizatora swojej instytucji?

Zrozumienia, że teatr publiczny wymaga większych nakładów finansowych, ponieważ sztuka, która powstaje w teatrze publicznym, zobowiązuje do czegoś więcej niż wpływy z kasy.

Jakiego typu kontroli podlega teatr?

Dotąd, dzięki stałemu zwiększaniu wpływów własnych, nie mamy długów, więc i kontrole się nie mnożą. Te, które się zdarzają to rutynowy SANEPID, ZUS, podatki. Ogromnieje natomiast liczba różnych pytań i sprawozdań dla organizatora, na które teatr zobowiązany jest udzielać dość wyczerpujących i czasochłonnych odpowiedzi. Najświeższym przykładem było bezpośrednie wprowadzanie teatru w system tzw. „kontroli zarządczej" urzędu miejskiego.

Z czego teatr jest „rozliczany" przez organizatora?

Priorytetem jest zachowanie dyscypliny finansów publicznych.

Czy to „rozliczenie" uwzględnia także ocenę działalności artystycznej?

Mam wrażenie, że „rozliczanie" działalności artystycznej odbywa się poprzez recepcję teatru w mieście i w kraju. Ze strony organu założycielskiego otrzymujemy zapewnienia uznające naszą pracę, ale nie idzie za tym zwiększenie finansowania.

Teatr publiczny

Jaką rolę dziś powinien pełnić teatr w życiu społeczno-kulturalnym?

Teatr powinien stać po stronie człowieka i wyzwalać zdolność ujrzenia prawdy o rzeczywistości, którą współtworzą ludzie.

Czy rola teatru publicznego (dotowanego z publicznych pieniędzy) różni się od roli teatrów inaczej zorganizowanych, teatrów prywatnych, prowadzonych przez stowarzyszenia, fundacje?

Zobowiązanie teatru publicznego jest znacznie większe niż teatrów inaczej zorganizowanych, gdyż widz płaci za teatr dwa razy: odprowadzając podatki – raz, a dwa – kupując bilet. Ma prawo do dowiadywania się o sobie, „oczyszczania" uczuć, do trzeźwienia, rozwijania świadomości samego siebie.

Jakie są wady funkcjonowania publicznej instytucji artystycznej?

Przestarzałe ustawy, które ograniczają możliwości modelowania wewnętrznej struktury instytucji. Niskie nakłady inwestycyjne powodują złe warunki pracy. Brak środków na produkuję powoduje balansowanie na granicy możliwości zapewnienia pracy stałemu zespołowi.

Jakie są zalety funkcjonowania publicznej instytucji artystycznej?

Zaletą jest gwarancja utrzymania warsztatu pracy i zespołu – choć w warunkach często dalekich od komfortowych.

Czy warto zachować w Polsce model teatru zespołowego, repertuarowego?

Teatr zespołowy jest miniaturą całego społeczeństwa. Zespół jedynie może wychwycić społeczne wibracje, nazywać je poprzez kreację na scenie. Teatr zespołowy pozwala patrzeć na świat głębiej i ostrzej niż pozwala nam na to własny egoizm, czy własny interes. Teatr zespołowy oparty na repertuarze klasycznym i współczesnym pozwala na poszukiwania form komunikacji z publicznością, dzięki którym można ujrzeć, jak jesteśmy zdolni „czytać" siebie nawzajem. Pozwala nazywać teatr, w którym przychodzi nam „grać" w rzeczywistości, pozwala zadbać o aktorów tak, by mogli się rozwijać, uczyć warsztatu od klasyki po eksperyment, dorastać do rozumienia różnych „języków" potrzebnych do stworzenia sensu na scenie.

Czy istnienie teatrów innego typu zagraża temu modelowi? Czy wpływa na jego zmianę? W jakim aspekcie?

To, co może być zagrożeniem dla teatru zespołowego, to złudzenie szybkiego sukcesu artystycznego czy finansowego. Teatr zespołowy jest codzienną, trudną pracą bez jakichkolwiek gwarancji, za to z nadzieją, że zdarzy się sztuka. To, do czego zobowiązany jest zespół, to dbałość o poziom proponowanych przedstawień nawet, jeśli praca staje się porażką. W moim rozumieniu inne modele teatru nie mogą zagrażać teatrowi zespołowemu, który jest dobry. Mogą natomiast być zagrożeniem dla publiczności, kiedy zwalniają ją z myślenia, oferując tzw. rozrywkę, często za pieniądze większe, niż teatr dotowany. Pomimo, że każdy z widzów osobno decyduje na co kupi bilet, wierzę, że sens utrzymywania zespołowego teatru publicznego jest równie ważny, jak inne publiczne instytucje, które dają świadectwo poziomu życia, myślenia i świadomości społeczeństwa.

Czy obserwuje Pani jakieś tendencje w tym obszarze?

W procesie demokratyzacji jest wiele zaniedbań w obszarze tego, co publiczne. Widzę, jak wiele ich jest na własnym podwórku. Wierzę, że czas transformacji jest czasem ciągle niedokonanym i że gospodarka rynkowa nie pozwoli publiczności podzielić się na „elity" za własne pieniądze i śmieci. Wierzę, że sztuka jest także tym, co pozwala ocalić ludzką społeczność jako taką.

Agnieszka Michalak
www.250teatr.pl
22 czerwca 2015

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...