Sztuka wymierzona w psią kupę

"Powrót mamuta" - reż. Radosław Kasiukiewicz - Wrocławski Teatr Lalek

Kolejna premiera Wrocławskiego Teatru Lalek podejmuje ważny problem społeczny - zanieczyszczenia parków i wszechobecnych w mieście psich odchodów

Bohater przedstawienia - mamut - przybywa z odległej przeszłości i nie wie, jak się zachowywać w miejskiej dżungli. Dlatego naśladuje napotkanych ludzi i zwierzęta. Na przykład psy, które na miejskich trawnikach urządziły sobie toaletę. Tyle spektakl. Włochaty zwierzak został zaangażowany, by zachęcać mieszkańców Wrocławia do spędzania wolnego czasu w parkach w ramach akcji miejskiego wydziału zdrowia "Wrocławianie na polanie". Jej kolejna odsłona już w najbliższy weekend w parku Nowowiejskim.

Rozmowa z Robertem Skolmowskim, dyrektorem Wrocławskiego Teatru Lalek

Agata Saraczynska: Czy rolą teatru powinno być zajmowanie się tak przyziemnymi problemami jak brud czy psie odchody?

Robert Skolmowski: Oczywiście, bo inaczej teatr tkwi w pustce, oderwany od rzeczywistości. Wszelkimi metodami należy walczyć ze złymi nawykami i edukować widza. Dorosłych powinny przekonać zdroworozsądkowe argumenty, my adresujemy nasze przesłanie do wrażliwości dzieci. I to działa. Po spektaklu trzyletnia dziewczynka uderzyła w płacz, bo nie wiedziała, gdzie ma wyrzucić patyczek od loda. W pobliżu nie było kubła, a i znalezienie go na terenie całego parku nie było łatwe. Naszą rolą nie jest jednak stawianie kubłów, ale pokazanie, że powinny być tam, gdzie są potrzebne, czyli wszędzie. Że nie należy śmiecić, hałasować, i po swoich zwierzakach trzeba sprzątać. Jestem przekonany, że dzieci po naszym spektaklu będą bardziej dbać o swoje otoczenie. Skoro nie można dotrzeć do dorosłych wprost, zrobimy to przez dzieci.

Podczas imprezy "Wrocławianie na polanie" mamut z Bajkobusu robi wielką kupę, którą dzieci wspólnymi siłami wypychają z parku Nowowiejskiego. Nie brzydzą się?

- Wcześniej rozdaliśmy im jednorazowe rękawiczki, dlatego czynią to z wielką ochotą. Przecież wiedzą, że trawniki nie są toaletą, ale miejscem odpoczynku. Do szału doprowadza mnie wizyta we wrocławskich parkach. Mojemu małemu synowi, który uwielbia biegać po trawnikach, nie udało się jeszcze wrócić ze spaceru z czystymi butami. Za każdym razem przed wsiadaniem do samochodu musimy je umyć z psich kup. Co tu tłumaczyć - każdy to widzi - choć dorośli wcale nie chcą z tym walczyć.

Ale także i oni pękają ze śmiechu, oglądając perypetie mamuta.

- Doszliśmy do wniosku, że nikt nie lubi być pouczany, dlatego postanowiliśmy okpić zwyczajowe zachowania. Nie mówimy wprost, że brudzenie jest złe, tylko to obrazujemy. Pokazanie w krzywym zwierciadle jest skuteczniejsze od poważnego, pełnego argumentów wywodu.

Zrealizowaliście spektakl za miejską dotację, nie lepiej wydać pieniądze na zakup toreb na psie kupy?

- To demagogia, poza tym pieniądze były z programu unijnego. Rozdawanie toreb nie sprawi od razu, że ludzie będą sprzątać. Trzeba ich do tego przekonać. My dopiero zaczynamy, przez całe lato będziemy we wrocławskich parkach. Ale chętnie będziemy też z Bajkobusu rozdawać torby. Dziwię się, że nie ma ich w parkach, tak jak w Poznaniu czy Szczawnie-Zdroju. Jeśli chcemy być traktowani jak Europejczycy, musimy się jak mieszkańcy Europy zachowywać. Sprzątanie po psach to standard.

Agata Saraczyńska
Gazeta Wyborcza Wrocław
15 czerwca 2010

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...