Sztuka zaskoczeń

34. ULICA Festival

Mimo natłoku planów i zajęć, warto było zajrzeć w ten weekend choć na chwilę na krakowski rynek, gdzie odbywała się druga odsłona tegorocznej 34.Ulicy Festivalu, przygotowywanego przez Teatr KTO, pod dyrekcją Jerzego Zonia. Pogoda dopisała, dzięki czemu artyści mogli swobodnie występować przed licznie zgromadzoną publicznością.

Swoją „teatralną młodość" przeżywałam w Jeleniej Górze, gdzie co roku w wakacje obowiązkowym punktem programu był wymyślony i zapoczątkowany przez Alinę Obidniak Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych. Kilka pierwszych dni sierpnia było świętem teatru ulicznego. Cieszę się, że w Krakowie również taki festiwal się odbywa, co więcej – w tym roku był to nie tylko początek wakacji. Z wrześniowej odsłony wybrałam z braku czasu tylko dwa widowiska: obydwa okazały się fenomenalne.

TNT Shows (Belgia), Ruchome tyczki
Sobota. Na płycie rynku pojawia się dwójka uśmiechniętych tancerzy. Jak tylko usłyszymy muzykę, z lewej strony pojawia się kobieta. Ubrana w obcisły, czerwony trykot, w skupieniu, ale z uśmiechem na ustach, wykonuje swój taniec. Po dłuższej chwili z prawej strony pojawia się mężczyzna w białym stroju. Zaczynają osobno, ale ostatecznie spotykają się i tańczą razem. Jest w nich radość i lekkość. Jednak ich choreografia nie kończy się na ziemi – kobieta wkłada biało-czerwoną sukienkę, mężczyzna czerwoną marynarkę i czarny kapelusz. Tak „uzbrojeni" wspinają się na wysokie tyczki, które są na scenie od początku widowiska. Kiedy docierają do szczytów, w specjalnych konstrukcjach unieruchamiają nogi i zaczynają brawurowe powietrzne akrobacje. Tyczki mają niesamowitą giętkość, a artyści do muzyki wykonują układ choreograficzny, który jest metaforą miłości, wzajemnego przyciągania, ale też podreślenia, że każdy z nas jest osobnym światem.
Viktor Černický (Czechy), PLI
Niedziela. Na rynku panuje zwykły szum rozmów. Przed oczami mamy podest sceniczny, na którym widzimy plątaninę krzeseł. Początek spektaklu ulicznego sugeruje zwykle pojawienie się muzyki. To jednak nic takiego nie ma miejsca. Nadal jest cicho, a na scenie pojawia się aktor. Wchodzi pewnym krokiem, ale ten krok mu się zmieni – jak tylko ubierze kostium, jego ruchy staną się płynne i spokojne, a drobne kroki będą wybijać rytm. Mężczyzna ma na sobie czarną koszulę, czarne spodnie i nieskazitelnie białe, sportowe buty. Na scenie zakłada na siebie jeszcze białą marynarkę, która z daleka przypomina trochę lekarski kitel. Swoje sceniczne działania opiera na tworzeniu konstrukcji z szerokich krzeseł z miękkim oparciem i siedziskiem. Tworzy z nich instalacje, które wymagają skupienia i precyzji. Jego czynności mają charakter dziwnego performensu, który prowadzi do nieoczekiwanego finału. Budowanie wieży z krzeseł emocjonuje widzów, podobnie jak spektakularne poruszanie się po niej. Niekonwencjonalna gra z przedmiotami, które znamy – oczarowuje.

W świecie, w którym wydawałoby się, że „wszystko już było", okazuje się, że choćby teatr ma nam do zaproponowania jeszcze całą masę zaskoczeń i „dziwnych zdarzeń" (które de facto były tematem tej edycji festiwalu). Zawsze więc warto sprawdzić, co mają nam nam do zaproponowania uliczni (i nie tylko) artyści.

34.ULICA Festival Teatr KTO. Dziwne zdarzenia. Reaktywacja, Kraków 2021

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
8 września 2021

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia