Ta bajka muzyką stoi

"Kot w butach" - reż. Bernarda Anna Bielenia - Opera i Filharmonia Podlaska

Porywająca muzyka Piotra Nazaruka stanowi fundament barwnego przedstawienia Choreografia Macieja "Gleby" Florka i scenografia Jana Polivki ożywiają znaną baśń.

Odwieczna walka dobra ze złem, spryt przeciwstawiony nieczystej sile i wreszcie myśl, że marzenia się spełniają - to motywy przewodnie bajki Charles'a Perraulta "Kot w butach" do której polski tekst archaicznym językiem napisała Hanna Januszewska.

Mała scena zamienia się w teatr

Opera przy Odeskiej ma w swoim repertuarze nową bajkę muzyczną. To może być interesujący początek teatralnej przygody dla najmłodszych. Minimalistyczna scenografia Jana Polivki, dzięki przemyślnym trikom z przesuwanymi ścianami i wirującym nad sceną wielkim młyńskim kołem raz pełni funkcję zamkowych komnat, innym razem jest wnętrzem młyna. Kiedy ściany cofają się, na ich tle można wyświetlić przestrzeń będącą prawdziwym polem bitwy.

Mnóstwo pracy wykonują młodzi aktorzy - zabawny do łez Michał Jarmoszuk z BTL w roli tytułowego Kota oraz Wojciech Schabowski, Zuzanna Łuczak i Rafał Iwański. Ten ostatni zresztą świetnie śpiewa

falsetem, oryginalną urodą i znakomitym głosem przykuwa też uwagę dobrze znana Ewa Łobaczewska, absolwentka Studium Wokalno-Aktorskiego w Białymstoku i laureatka wielu konkursów wokalnych. Poważne aktorskie zadania z radością wykonuje Rafał Supiński, jedyny w obsadzie aktor i śpiewak naszej opery. Kiedy zaczyna czarować, małe dzieci siedzące w pierwszych rzędach nie mogą wyjść z podziwu, a mam wrażenie, że kilka sztuczek podbiło też serca rodziców.

Nawet jeśli momentami archaiczne frazy Hanny Januszewskiej mogą wprawiać w zakłopotanie, ekspresyjna choreografia ruchów kota z miejsca wzbudza salwy śmiechu. Oczywiście w trakcie trwającej zaledwie 75 minut bajki nie brakuje scen zbiorowych i trzeba przyznać, że wszyscy aktorzy wyraźnie dobrze czują się ze sobą na scenie. Opracowujący choreografię znany z wygranej w l. edycji programu "You Can Dance - Po prostu tańcz!" Maciej "Gleba" Florek nie ograniczył się do nowoczesnych układów. Świetnie zaaranżował sceny fechtunku, znakomitym pomysłem, wykorzystującym lalki są też sceny bitwy.

Ta bajka muzyką stoi

Świetnym pomysłem realizatorów spektaklu było wykorzystanie opartego zdaje się na jakimś dworskim tańcu motywu muzycznego z tekstem "koło młyńskie za cztery reńskie". Wszyscy aktorzy ruszają w tany, co jakiś czas ożywiając akcję spektaklu. Przerywnik ów jest także okazją do zmiany kostiumów, bowiem każdy ma tu do zagrania po dwie postaci. Jak na bajkę muzyczną przystało nie brakuje solowych partii śpiewanych każdej z postaci - urzekających melodiami, które pojawiły się na partyturze Piotra Nazaruka. Na zespół złożony z skrzypiec, kontrabasu, klarnetu i instrumentów perkusyjnych oraz kierującego całością Marcina Nagnajewicza rozpisał te pomysły Jan Stokłosa. Wychodząc z opery przy Odeskiej trudno nie uwierzyć, że marzenia się spełniają. Także te artystyczne.

Jerzy Doroszkiewicz
Kurier Poranny
6 grudnia 2016

Książka tygodnia

Opowieści
Wydawnictwo MG
Fiodor Dostojewski

Trailer tygodnia

(F) Paralele
Marek Zimakiewicz
„Paralele”, to inicjatywa Fundacji An...