Ta "Halka" woła do nas: zobaczcie to!

"Halka" - reż. Natalia Babińska - Opera Nova w Bydgoszczy

Zaczęło się od porannej gimnastyki w takt Moniuszki, potem było złote konfetii wybuchające z butli z szampanem, a na zakończenie dusza udręczonej miłością Haliny uleciała do nieba. Taka była "Halka" na start jubileuszu BFO.

Jeśli boicie się opery, a dzieła narodowego w szczególności - koniecznie powinniście zobaczyć najnowszą inscenizację w wykonaniu zespołu bydgoskiej Opery Nova. Bez dwóch zdań - to była dobra decyzja, by właśnie "Halką" rozpocząć jubileuszową edycję Bydgoskiego Festiwalu Operowego, który wystartował w sobotę.

Po pierwsze: scenografia

Na cale szczęście minęła już chyba dziwaczna dosyć moda na tworzenie oper ubogich, mało strojnych, śpiewanych w szkicowych scenografiach. Opera potrzebuje złota, świateł i jedwabi. Nawet, kiedy główną jej postacią jest uboga góralka. A może właśnie dlatego. Bydgoskie przedstawienie wręcz nurza się w złocie dekoracji. Ba, złoto wzbija się pod sufit nad sceną i opada w deszczu złotych blaszek na artystów. To w pierwszym i drugim akcie, które wizja reżyserska Natalii Babińskiej połączyła w jedną część. W opozycji do blichtru domu Stolnika, gdzie właśnie ogłaszane są zaręczyny Janusza z Zofią, pokazany jest świat Haliny - Halki - głos dobiega z dna, z trzewi miłości, gdzie panuje cień, a do świata jej ukochanego Janusza - Jaśka prowadzą surowe schody. Oprawa drugiej części jest równie sugestywna - skaliste zbocza i las majaczący w zamglonym słońcu. Tam błądzą dziecięce cienie, jak marzenia senne o szczęściu i miłości, które w świetle dnia nie jest dane.

Po drugie: głosy

Już podczas ubiegłorocznej premiery "Cyganerii" pozwoliłam sobie napisać, że doczekaliśmy się dobrych, młodych głosów w Bydgoszczy. W sobotę utwierdziłam się w tej opinii. Piękna Zofia, przejmująca Halka, czysty w wyrazie Jontek i starający się im dotrzymać kroku Janusz. Żeby jednak nie było zbyt słodko - odrobina niezaspokojenia. Głosy przyjemne, świadomie prowadzone, bez zbytniej szarży w najważniejszych ariach, ale niestety, nie dotrzymuje im kroku gra aktorska śpiewaków. Mam żal do Jontka. Gdy ten śpiewa pełen żalu i zawiedzionej miłości: "Ach, Halino...", dlaczego, na Boga, patrzy na widownię a nie na tę, do której z głębi zranionego serca kieruje żale?! Zła to maniera, do kosza z nią. Głosy są silne, nie ma więc lęku, że nie dotrą do uszu melomanów, a takie ustawienie postaci odbiera jej dramaturgię i potrzebny realizm. A trzeba przyznać, że artyści włożyli w swoje postacie serca i dusze. To się czuło!

Po trzecie: chór i balet

Panie i panowie tańczący i śpiewający - jesteście wielcy! O ile mógł lekko rozczarować Wasz mazur z pierwszego aktu, o tyle krzesany w trzecim - to było coś! Lekkość tańca, niemal góralskie zapamiętanie. Już tegoroczna premiera baletowa pt. "Fascynacje" mogła dać przedsmak. Nie dziwię się więc Iwonie Pasińskiej, choreografce, że wycałowała Was podczas braw, Zasłuchałam się w chór, który szumiał niczym jodły na gór szczycie. Fantastycznie prowadzone głosy, tężniejące kiedy trzeba i schodzące z dźwięku, by podkreślić wyśpiewywany tekst. Duże brawa dla Państwa!

Po czwarte: jubileusz

Kiedy festiwal startował w 1994 roku w budynku, który tonął w betonowym kurzu, nikt - chyba nawet dyrektor Maciej Figas - nie podejrzewał, że to się uda. Że przetrwa dwie dekady. Jakiż szczęśliwy był więc wczoraj dyrektor, kiedy wraz z wypełnioną po brzegi operą, niemal ramię w ramię z jednym z jej projektantów wstał i już spokojny, że premiera się udała - słuchał braw, gwizdów i tupań zauroczonej publiczności. Nasi melomani są już tacy jak włoscy miłośnicy opery - nie wstydzą się wyrażać emocji całymi sobą. Jakkolwiek może to razić starszych odbiorców. Bo w Bydgoszczy do opery chodzi coraz więcej młodych ludzi. Nawet kiedy grają ramotkę narodową. Ale kiedy jest ona w takiej odsłonie - to nie ma się czemu dziwić. Brawo!

Alicja Polewska
Gazeta Pomorska
30 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...