Tak mnie nauczono, takim mnie stworzono[...]

,,Byk" - reż. Robert Talarczyk, Szczepan Twardoch - Teatr Studio w Warszawie

W życiu każdego człowieka następuje moment, w którym sytuacja wymyka się nam spod kontroli. W przypadku głównego bohatera łączy się to również ze zmaganiem z własnym wychowaniem, historią i tożsamością etniczną. Z jakimi przemyśleniami spektakl pozostawia stolicznych widzów?

Podstawą do stworzenia spektaklu była książka autorstwa Szczepana Twardocha o tym samym tytule. Jest to pierwszy utwór pisarza docelowo przeznaczony do wystawienia na scenie. Jego głównym bohaterem jest Robert Mamok. Jest on mężczyzną w średnim wieku, aktualnie mierzącym się z kryzysem kariery spowodowanym przez medialny skandal.

Pierwsza oś fabuły opiera się na wspominaniu niełatwych wydarzeń z życia rodzinnego bohatera. Swoje wypowiedzi Mamok kieruje do postaci dziadka, określa go po niemieckuOpa. Po drugie mężczyzna jest w trakcie prób uratowania swojej kariery, odpowiada na kolejne telefony prowadzące do coraz większej frustracji i pogłębienia kryzysu. Trzecim i najbardziej widowiskowym wątkiem są różnice pomiędzy Ślązakami, a resztą Polaków.

Bohater wyraża je w dosadny sposób, odwraca się do widowni i zaczyna wymieniać absurdy obficie wykorzystując wulgaryzmy.

Większość akcji rozgrywa się na terenie mieszkania dziadka bohatera. Poza tym aktor chodzi za sceną, do łazienki(której nie widzimy) oraz wśród widzów. Mieszkanie urządzone w stylu lat 60, wygląda na wyniszczone. Meble częściowo przykryte są folią. Znajduje się kilka ważnych mebli i przedmiotów, na które zwraca się uwagę widza w trakcie spektaklu.

Należą do nich szafki na haczyk, zielony fotel, wyposażony barek i najważniejsze łóżko dla obłożnie chorych. Jest ono odwrócone do publiczności tak, że trudno stwierdzić czy ktoś tam leży. Ten zabieg sprawia, że pogłębia się zaduma widza, czy dziadek jest w tym mieszkaniu, a może Robert Mamok rozmawia sam ze sobą. Szczególnie spodobało mi się wykorzystanie scenografii w dramacie, żadna szafka nie znajdują się tam tak po prostu. Są one otwierane, przeglądane, ich zawartość wynajmowana i wykorzystywana.

Głównego bohatera oglądamy w stroju, który można opisać jako zwyczajny i typowy. W wersji książkowej jest on ubrany w drogi lecz podniszczony garnitur. Twórcy tego przedstawienia postanowili zmienić tę koncepcję. Mamok nosi bluzę i spodnie jeansowe.

Myślę, że ten zabieg sprawia, że bohater staje się bliższy widzowi. Taki ubiór może też dodatkowo podkreślać, to że artysta i dyrektor znalazł się w kryzysie.

W spektaklu muzyka pojawia się tylko na chwilę i to pod koniec. Jest to chóralna pieśń przypominające te kościelne. W trakcie spektaklu Robert Mamok również cytuje kilka podobnych motywów.

Sztuka ..Byk" jest przykładem monodramatu. Występuje tu jeden bohater grany przez współ reżysera Roberta Talarczyka. Na jego charyzmie opiera się tu całe przedstawienie. Swoim wyglądem i zachowaniem bardzo przekonująco wciela się w postać śląskiego artysty. Na odbiór spektaklu przełożył się również donośny głos i ekspresja, przez cały czas czuć wzburzenie, zmęczenie i frustrację bohatera. Robert Mamok na tyle podoba się warszawskiej publiczności, że na obelgi i wulgarne wypominanie reagują śmiechem i zachwytem. Poza spektaklem brzmi to raczej niezrozumiale, ale podczas oglądania wszystko wstaje na swoje miejsce.

Za reżyserię tej sztuki odpowiadali wspomniani wcześniej Szczepan Twardoch i Robert Talarczyk. Pierwszy z nich jest pisarzem, uważającego się za przedstawiciela narodowości śląskiej. Swoje utwory prozaiczne i publicystyczne zwykle pisze po polsku, czasami po śląsku. Dzieła Twardocha zdobyły zarówno uznanie wśród czytelników, jak i przyniosły mu wiele nagród np. Nagroda Czytelników Literackiej Nagrody Nike Do jego najbardziej znanych książek należą Król, Morfina i Drach. Wraz z nim książkę Byk na scenę przełożył reżyser, scenarzysta, autor piosenek i aktor Robert Talarczyk. On również pochodzi ze Śląska.

Myślę, że pochodzenie obu reżyserów wpływa na autentyczność spektaklu. Przejawia się ona np. w wielu frazach, które bohater mówi po śląsku. Widzowie nieznajomi z lokalnymi sporami mogą zobaczyć zarys na czym polegają. Dla mnie stało się to początkiem zainteresowania co faktycznie różni Ślązaków i skąd biorą się konflikty.

Widownia na spektakl zareagowała bardzo pozytywnie. Przez, to że spektakl łączy to co bardzo osobiste czyli skutki surowego wychowania, z tym co lokalne czyli problemami ludzi ze Śląska z tym co ogólnopolskie czyli krytyką społeczeństwa staje się on atrakcyjny dla szerszej publiczności. Po zobaczeniu historii Roberta Mamoka możemy poczuć chęci i potrzebę wyjaśnienia relacji z własną rodziną i przeszłością.

Widzowie opuszczali spektakl pogrążeni w dyskusjach i w dobrym nastroju.

Myślę, że twórcy trafiają w punkt z diagnozą obecnego stanu społeczeństwa. Uważam jednak, że robią to w sposób dosyć upraszczający. Ma to zarówno swoje zalety takie jak łatwiejszy odbiór i rozumienie dla widzów, jak i wady takie jak spłycenie problemu. Myślę, że ten spektakl można porównać do uderzenia po głowie, po którym jako widzowie i jako społeczeństwo zaczniemy się zastanawiać co właściwie robimy i do czego to prowadzi.

Ania Wasilczyk
Dziennik Teatralny Warszawa
1 kwietnia 2023
Portrety
Robert Talarczyk

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia