Tango słów, dźwięków i emocji

"Tango" - reż. Piotr Ratajczak - Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

Kontrasty, kontrasty... Pomiędzy pokoleniami, światopoglądami, pomiędzy porządkiem a anarchią. Pomiędzy inteligencją a chamstwem. A do tego groteska i groza. I odniesienia do kondycji moralnej człowieka oraz do współczesności, przede wszystkim.

Świat głównych bohaterów szczelnie owinięty folią. Wózek małego Artura zawieszony w górze na metalowym stelażu. Bo metal i geometryczność jak żadna inna materia i forma idealnie oddają rzeczywistość, w której żyją postaci mrożkowego „Tanga". A do tego dochodzi jeszcze dźwięk tak zimny i głuchy oraz wyzwalający lęk, kiedy Edek uderza w „ściany" domu metalową rurą. Jest i ekran, niczym rodzinny obraz, w ramach którego pojawiają się co pewien czas wizualne projekcje dopełniające to, co dzieje się na scenie. Matylda Kotlińska kontrastuje go z efemerycznym widokiem jak z turystycznego folderu wyjętym, oddającym marzenia, pragnienia bohaterów, nasyconym bielą i błękitem, usytuowanym w kontenerze.

W takiej scenerii rozpoczyna się akcja, w której rodzina Stomila po szybkich, hiperrytmicznych ćwiczeniach gimnastycznych, wprowadza widzów w klimat domu. Grają w karty, rozmawiają, a wśród nich pojawia się Edek, niemal przezroczysty, niewidoczny. Toczą się dyskusje, Stomil organizuje performensy. Jest kolorowo, bo każdy, jako wolny człowiek, ubrany jest tak, jak mu w duszy gra.

Reżyser Piotr Ratajczak, który także opracował muzykę, zaproponował widzom swoją autorską, przy współpracy dramaturgicznej Marii Marcinkiewicz- Górnej, bardzo interesującą adaptację „Tanga" Sławomira Mrożka. Warstwa literacka została skrócona, dodano wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito" i uzyskano bardzo ciekawy efekt. Dla fanów twórczości Mrożka jest to ciekawy przyczynek do analizy porównawczej. Dla osób kochających w teatrze wizualność na scenie, choreografia Arkadiusza Buszko jest impulsem uruchamiającym zsynchronizowanie słów z dynamiką ciała. A warstwa muzyczna nadaje całości rytm. Piotr Ratajczak bowiem wszystkie poziomy spektaklu ujął w poetykę tanga. „Nieustannego tanga", jak śpiewa Grzegorz Ciechowski z zespołem Republika w końcowej scenie spektaklu. I rodzi się skojarzenie z „Weselem" Stanisława Wyspiańskiego. Tylko że tutaj nie ma zaklętego kręgu, bo agresywna, żywiołowa melodia tanga wyzwala niemal marszowy krok, by pójść przed siebie.

Zresztą, spektakl dzieli się na dwie części, a oddziela je od siebie zmiana kostiumów. Barwne ubrania zastępują ujednolicające stalowo-szare garnitury, a zwariowane międzypokoleniowe kłótnie ustępują na rzecz pozowanych, statycznych ustawień do rodzinnych fotografii. Jakże szybko potrafi zmienić się świat, gdy Artur wygłasza monologi na rzecz jego porządkowania, a Edek zaczyna nabierać coraz bardziej wyrazistych kształtów. A gdy Ala, dziewczyna Artura, mówi, że spała z Edkiem, Artur zawisa w próżni. W budowaniu napięcia dramaturgicznego bardzo wielki udział mają aktorzy. Arkadiusz Walesiak w roli Artura porywał nie tylko mocną, zdecydowaną barwą głosu, ale także i wyrazistą grą aktorską. Paweł Kowalski jako Stomil cudownie oddał duszę ojca- artysty na tle rodzinnym. I występujący w roli Eugeniusza Michał Marek Ubysz, świetnie przekazał mentalność wujka. Joanna Rozkosz w roli Ali zaimponowała nie tylko ciekawym oddaniem psychiki i emocji młodej dziewczyny, ale także wzbudziła podziw wykonaniem piosenki „To tylko tango" zespołu Manaam. A Eugenia? Ewa Pietras, która potrafi zaczarować swą aktorską grą, i tym razem skupiała na sobie uwagę widzów. Anna Magalska jako Eleonora wydobyła z postaci matki i żony bardzo wiele zróżnicowanych emocji.

Edek. Tomasz Mycan. Kolejna ciekawa kreacja aktora. Tym razem wręcz brawurowo zagrana. Jego stalowe, szare, niemal pozbawione życia, spojrzenie w końcowym epizodzie spektaklu przeniosło na widzów strach i lęk. Tomasz Mycan idealnie przekazał proces emocjonalny, jaki zachodził w jego wnętrzu i przy pomocy środków aktorskich dzielił się nim z widzami. Zresztą, fakt, że aktorzy „grali" w stronę widowni sprawiał, że publiczność odbierała szybko ich nastroje; i te wypowiedziane, i te wyrażone tylko spojrzeniem, czy mimiką twarzy.

Realizatorzy spektaklu zaproponowali widzom oryginalną w formie i w treści wersję sztuki, towarzyszącej im od lat i przybierającej różne formy. I sam fakt, że przedstawienie to bierze udział w kolejnej edycji Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa", sprawia, że publiczność toruńska może czuć się wyróżniona zaprezentowaniem jej kolejnej artystycznej wizji „Tanga". Na wskroś nowoczesnej, a przede wszystkim odnoszącej się do teraźniejszości, w której ukryte są ponadczasowe dla nas przesłania.

A te są z kolei bardzo czytelne na plakacie autorstwa Niki Tarnowskiej. Nie tylko barwa biała kontrastująca z czarną obrazuje wymowę spektaklu. Uniesiona wysoko zaciśnięta pięść wkomponowana w pień drzewa z dramatycznie rozpiętymi korzeniami to niesamowicie silny emocjonalnie znak. Ileż oddający emocji. Podtekstów. I rysunek metalowej klatki w programie do spektaklu, obejmującej głowę, jak w żelaznym uścisku. Ale otwartą na poziomie oczu umożliwiającą spojrzenie skierowane ku otwartej, niczym nie ograniczonej, przestrzeni.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Toruń
14 grudnia 2017
Portrety
Piotr Ratajczak

Książka tygodnia

Kryptonim Dziady: Teatr Narodowy 1967-1968
Wydawnictwo Bellona
Janusz Majcherek, Tomasz Mościcki

Trailer tygodnia